Przemyślenia, śmingus dyngus

Dziś mamy śmingus dyngus. Zwykle z rana po porannych ćwiczeniach, idę na 15 minutowy spacer, ale dziś, opanowany wizją hord i zorganizowanych band młodych ukochanych synków mamusi z wiadrami, zrezygnowałem z tego pomysłu.

Wyjrzałem przez okno, i aż zakwiczałem z radości. Snieg, plucha, zima, deszcz. No to będziecie mieli polewanie się wodą, małpiszony. Ale abstrahując od tego, dziś sobie spojrzałem w kącik „mistrz poleca” i zobaczyłem że nie ma artykułu żadnego o wybaczeniu. Zaraz jakiś tam umieszczę. Jesli szukacie artykułu na jakiś temat, wpiszcie szukane słowo w wyszukiwarce. Szukajcie a znajdziecie pisze w biblii, i pisze na moim blogu. Autor ten sam nawet.

Wybaczenie, dobre, uśmiać się można. Gdy pisałem cykl artykułów o wybaczeniu, odezwało się do mnie może z kilkadziesiąt osób. Gdy kiedys pisałem o magii i zasadach działania voodoo i podobnych metodach spieprzenia sobie życia, i negatywnym wpływaniu na odległość na człowieka,  dostałem  tyle wiadomości, ze nie byłem w stanie odpisać. Moje gg zostało niemalźe zanihilowane czarną magią ludzkiej ciekawości jak też zniszczyć zycie sasiadowi co ma lepszy ode mnie telewizor. Poswięciłem swój czas, rozmawiałem, czemu chcesz zrobić komuś krzywdę za pomocą energii umysłu? nic to nie dawało, ludzie których widzimy, ludzie których uważamy za normalnych, pogodnych, noszą w sobie często tak straszną i zapiekłą nienawiść że aż naprawdę byłem często tym przestraszony, przede wszystkim bardzo współczuję takim ludziom. Wiem, wiem ze życie niejednemu dało popalić, że niektórzy doznali strasznych krzywd i upokorzeń, i zemsta wydaje się być jedyną alternatywą. Ale niestety, w życiu trzeba wybierać, albo zyjesz w nienawiści, albo wybaczasz i odpuszczasz i każdy taki wybór niesie ze sobą pewne konsekwencje.

Gdy nie wybaczysz, przestajesz dostrzegać piękno swiata. Widzisz tylko swój cel, nienawiść wydrenowuje Cię z energii. Mściciel jest zawsze smutny, bez energii. Zastrzyku energii dostaje jedynie wtedy, gdy ma w zasięgu wzroku swój cel i młotek pod ręką. Rozpacz, smutek, brak nadziei. Najciekawsze jest to, gdy już się zemścisz. Jest satysfakcja, ale trwa krótko. Później zaczynasz czuć strach i pustkę, nie ma celu zycia. I zycie Cie wysłuchuje, i znowu ktoś Cię rani, byś mógł mieć po co żyć.

Wiele razy pomagałem ludziom w róznych kwestiach, jednak zemsta tak mocno człowieka dowartościowuje, ze wyjść z tego jest bardzo trudno. Zawsze za zemstą kryje się bardzo niska samoocena, i dowartosciowanie że jestem ważny, że mnie ranią. To sa motywy nieświadome, więc mozesz się oburzyć na mnie próbując mi wytłumaczyć jaki jestem głupi, i ze nic nie rozumiem. Tylko że ja wybaczyłem, i zajrzałem w głąb siebie co napędza moje działanie, a Ciebie jeszcze to czeka.

I jeszcze jedna ważna uwaga, pisałem o tym wiele razy ale nigdy dość. Spotykałem się czasami z ludźmi co ćwiczą zadawanie cierpień na odległość. To rzadko działa, i nie na każdą osobowość, ale można to wyćwiczyć. Niektórzy ludzie którzy doszli do wielkich sukcesów, nieświadomie uzywają tych sił niszcząc konkurencję, mimo że sami absolutnie nie wierzą w energię umysłu. To działa tak, że jeśli zwykły człowiek mnie przeklnie, to nic się nie dzieje, natomiast niektórzy ludzie mają taką energię ze jak przeklną, to zaczyna się walić wiele spraw w zyciu. Z tym po prostu się człowiek rodzi, a niektórzy ćwiczą to latami, i ja znam ludzi którzy się zajmują tym zawodowo. Tzn. jeden już nie żyje, dostał w wieku 32 lat nagłej zapaści i krwotoku mózgowego będąc zdrowym, kilku zaginęło, kolejny miał wypadek i stał się zaćpanym inwalidą. Wszyscy ludzie z tych kręgów młodo umierają, albo doznają wypadków które ich okaleczaja i zamieniają ich życie w piekło. Wypchnięta zła energia zawsze wraca i musi się rozładować w jakiejś życiowej sferze, chociaż przyznaję, niektórzy odwlekają ten moment bardzo długo. Ale w końcu ich dopadnie ich własny demon którego stworzyli. Mimo że są to ludzie całkiem normalni z wyglądu, nie mają rogów ani ogonów, nie pachną siarką a przewaznie drogimi perfumami – gdy się wyciszę, na ich widok bierze mnie obrzydzenie, tak są wypełnieni złą wolą. Co dziwne, ci ludzie bardzo do mnie lgną, i mnie bardzo lubią, widocznie podświadomie ciagnie ich do energii lekkosci i radosci którą odrzucili, a ja zwiewam jak najdalej od wampirków, chcociaż dawniej mi imponowało to że znam ludzi co mają takie umiejętności. Ich czeka bardzo wiele lekcji życia, i nie mogą ich uniknąć chociaż w śmiesznych książkach o mocy umysłu piszą że można. Nie można. Unikajcie jak ognia szukania odwetu w mętnym światku ezoterycznym gdzie prym wiodą ludzie z wielkimi kompleksami i aspiracjami, za to bez żadnej wiedzy co właściwe sami robią.

0 myśli na temat “Przemyślenia, śmingus dyngus”

  1. Zło predzej czy puzniej powraca ze zdwojona siła do oprawcy niszcząc go!I powszechnie wiadomo ze rzucając na kogos przeklensto , przeklinasz w tym samym momencie samego siebie! A zemsta no coz czasem los tak kieruje naszym zyciem albo sami tak nim kierujemy ze chcac nie chcac mscimy sie na naszych wrogach, no i coz nie powiem wtedy czuc tą słodycz zemsty!Ale moze podam przykład: mareczek wstaje natchniony dobra energia w swiąteczny poranek, udaje mu sie napisac całkiem sensowny komentarz jak na jego zdolnosci i poglady! Jego antyfani skrecaja sie ze zlosci a on chodzi i sobie podspiewuje i wcina serniczek!

  2. Spójrzcie! Potężne głosy mej zemsty rozbijają nieruchome powietrze i stoją jak posągi gniewu na równinie skręcających się węży. Staję się potworną maszyną zniszczenia dla jątrzących części ciała miszcza, który mnie chce powstrzymać.Nie czuję skruchy, że me wezwania jadą na skrzydłach wichury, co wzmacnia ukłucie mej goryczy; a wielkie, czarne, oślizgłe kształty powstaną z jam i zwymiotują swe wrzody do jego mózgu.Wzywam posłańców przeznaczenia – niech uderzą z ponurym zachwytem w ofiarę, którą wybrałem. Milczący jest ten ptak, co żywi się mózgiem miszcza co mnie prześladuje, a jego agonia niech odbędzie się w skomleniu i bólu, i niech będzie to ostrzeżeniem dla tych, co mego jestestwa nienawidzą.Przybądź w imię Abaddona i zniszcz go, którego imię Mareczek podaje jako znak.Wielcy bracia nocy, ty, co mnie pocieszysz, który wzlatasz na gorących wichrach Piekieł, który mieszkasz w świątyni diabła; porusz się i pojaw! Pokaż się miszczowi, co żywi zgniłość umysłu napędzającego mamroczące usta kpiące ze sprawiedliwych i mocnych!; wyrwij ten bełkotliwy język i zamknij gardło. O Kali! Przekłuj płuca jego żądłami skorpionów. O Sachmet! Wrzuć substancję miszcza w przeklętą pustkę. O potężny Smoku!Rzucam w górę dwudzielne widły Piekła, a poświęcenie me przez zemstę na ich zęby wbite w oślepiającym blasku – niech spoczywa!Szem ha-meforasz! Chwała Szatanowi !

    1. Ave SaTaN bracie w wierze 🙂 niech się stanie 🙂 NEMA 🙂 chwała Szatanowi pod którego opiekę udajemy się, my drobni i nieśmiali jego sludzy ciemności 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *