Opowieść z morałem

 

Poznajesz wspaniałą kobietę, świetnie się bawisz wydając swoją pensję na jej drinki, oboje macie ogniki w oczach, lekko się dotykacie, niby przypadkiem, aż strzelają iskry z miłosnej elektryczności która między wami pulsuje, flirtujecie, śmiejecie się, jest bosko, czujesz ze to jest własnie to, za czym tęskniłeś całe życie, gdy nagle rozanielony wzrok Najpiękniejszej spoczywa na Twoim największym życiowym sukcesie, pięknych sumiastych wąsach a,la poseł Putra. Gdy Twoja Najdroższa pyta zalotnie co robisz że masz takie cudeńka, Ty z dumą odpowiadasz że jesteś od lat wiernym fanem urynoterapii, i codziennie wieczorem wmasowujesz swój mocz w wąsy, i dzięki temu są takie błyszczące i gęste, bez śladu łupieżu.

Wpatrując się z triumfem w Twoją Królową, oczekując podziwu za Twoją wiedzę o niekonwencjonalnych metodach leczenia, konstatujesz ze zdumieniem że ogień w jej oczach glębokich jak jeziora, zgasł, a ona sama nagle przypomina sobie ze zostawiła wlączone żelazko w domu i ucieka. Co się stało? a jak myślisz?

Powiem Ci – ona była pusta i niedojrzała, niewarta Ciebie 🙂

0 myśli na temat “Opowieść z morałem”

        1. Ja protestuję wąs pana Putry jest bardzo ładny i nie wymaga dopalaczy typu siki !!! On jest na 100% dokarmiany naturalnie np ogórkową albo zimnym piwem !!!! Chociaż nie …piwem nie … ten pana piwa zpewne nie pije co najwyżej kompot z czereśni i to nie tych czerwonych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *