Twój strażnik

  

Badając przyczyny swoich niepowodzeń życiowych, koniecznie trzeba wejrzeć w swoje dzieciństwo.

Jakiś czas temu, kolejny raz wejrzałem w siebie, szukając przyczyny strachu przed życiem. Przez lata zbierałem strzępki swoich przeżyć z dzieciństwa, które mi ukazywały obraz na który składały się wyuczone wzorce reakcji. Ale zawsze coś brakowało do pełnego obrazu. I nagle w trakcie ćwiczeń z cofania się pamięcią wstecz, trafiłem na ciekawy rodzynek. Aż sie zdziwiłem że tego nie pamiętałem, tak mocno to wyparłem ze swiadomości. Chodząc do 7 klasy szkoły podstawowej przejechałem się bez zgody mamy tramwajem, i byłem mocno przestraszony że mama się dowie. Pamiętam to dokładnie, paliłem z bratem papierosa, rozmawiałem o cipkach i przejechałem się jeden przystanek tramwajem półżywy z emocji. Dygotałem z lękowego podniecenia, i modliłem się błagajac Pana Jezusa żeby mama się nie dowiedziała że oddaliłem się o jeden przystanek od domu.

Inne wspomnienie – mając chyba 10 lat (?) miałem nakazane jeździć na rowerze w okolicach bloku, i uległem swojej ciekawości, wyjechałem poza ulicę, to było jakieś kilometr dalej, może nawet mniej. Wieczorem wracajac do domu, zastałem zdenerwowaną mamę która mnie szukała, i dostałem lanie. Własnie w taki sposób małemu dziecku koduje się strach przed poznawaniem świata. Podświadomość czesto także zakłada zabezpieczenie na człowieka by nie wychodził poza te wyznaczone w dzieciństwie ramy, by z radoscią nie eksplorował świata, nie badał go bo – bo mama się boi o synka. Te zabezpieczenia to np. w moim wypadku choroba ktora się nasila z dala od domu. Im dalej od domu, tym mniejsze poczucie bezpieczeństwa, tym większy stres – stres napędza pewien mechanizm który mnie prześladuje od wielu lat,  uniemożliwiajac mi normalne życie. Lekarze sądzą ze to choroba, ja jednak wiem czemu ona występuje. Gdy zbiorę całą układankę w jedną całość, podświadomość pozbędzie się tego zabezpieczenia które chroni wyuczone wzorce.

W świecie ezoterycznym te zabezpieczenie się nazywa strażnikiem karmicznym. To coś faktycznie istnieje, pilnuje nas, czasami jest tak potężne że mam niekiedy wrażenie że jest świadomą istotą. Swego czasu raz zrobiłem z moją czytelniczką tak – miała pewną fobię, i wszedłem w medytację po czym skontaktowałem się ze strażnikiem, i zobaczyłem go, paskudny wykrzywiony nienawiscią staruszek, wirujący w dymie. Przekonałem go że jest dobry, i żeby sobie poszedł do lepszego świata gdzie będzie szczęsliwy, gdzie nie będzie nienawisci, strachu, gdzie wszystko zostanie mu wybaczone, gdzie osiągnie duchową jedność z Bogiem, rozpłynie w nim, i ta rozkosz nigdy się nie skończy. Pod koniec mojej przemowy, uśmiechał się, nieśmiało, z nadzieją, bardzo go zachęcałem, i wyszedł z dziewczyny (która natychmiast po zabiegu straciła fobię), po czym coś go wciągnęło natychmiast w tunel.

Każdy z nas ma takiego strażnika. Działa on albo fizycznie powodując różne dolegliwości psychosomatyczne, bądź znacznie podstępniej, bo emocjonalnie. Zrób coś niezgodnie ze wzorcami które Ci zakodowano w głowie w dzieciństwie, a poczujesz się jak szmata, jak zero, jakbyś zrobił coś strasznego. Właśnie wtedy włącza się Twój strażnik. Twój strażnik przewaznie mówi głosem autorytetów, czyli mamy, taty lub księdza. On Cie chroni, ale też ogranicza w rozwoju, nie pozwala na rozszerzanie choryzontów, a życie to poszerzanie swojej wiedzy o świecie, o sobie.

Strażnikowi należy się głęboki szacunek, wielkie podziękowanie za jego wierną służbę dla nas, i z wielkim szacunkiem pozwolenie mu na odejście tam gdzie będzie szczęśliwy. Strażnik pilnował nas gdy bylismy zbyt mali i niedojrzali by sami decydować o sobie. Strażnik to przedłuzenie kontroli rodzicielskiej, koniecznej do przezycia, ale w wieku ok. 18 lat już działajacy destruktywnie. Pamiętam raz, jak pisałem z bardzo porządnym chłopakiem, katolikiem który chciał bardzo wierzyć i uczestniczyć w życiu koscioła, jednak jest ponad przeciętna inteligencja się buntowała wobec setek nieścisłosci w naukach kościelnych. Wyznał mi tez ze by to wszystko rzucił w diabły, ale boi się zemsty Szatana który go pożre tuż po tym jak zrezygnuje z kościoła który go ochrania przed Diabłem. Śmieszne? wcale nie. Możesz być mądry i wykształcony, a emocje i tak pokonają Twój rozum. Zakłady psychiatryczne pełne są profesorów, docentów i doktorów. Poleciłem codzienne dziękowanie Szatanowi za to ze swoją osobą że tak się wyrażę, zniecheca ludzi do zła. Po miesiacu strażnik chłopaka zniknął, rozpuscił się a on spokojnie przestał chodzić do kościoła, nie mając lęków.

Pamiętaj – Strażnik zawsze się wzmacnia gdy go nienawidzisz. Tylko miłość do niego go zwolni. My go stworzyliśmy, on jest częścią nas, pokochajmy go i dajmy mu wolność.

0 myśli na temat “Twój strażnik”

  1. Stąd właśnie biorą się różne dolegliwości, czasem gdy nachodzi mnie strach, że sobie nie poradzę gdzieś w nowej sytuacji, mam problem z plecami. I mogłabym ironizować z samej siebie, gdyby nie bolało tak bardzo. A boli jak cholera. Siedem lat temu przeczytałam książke, która przewróciła moje życie – Potęga podświadomości Murphy’ego, teraz gdy coś się dzieje, kładę się, rozluźniam i wprowadzam w lekką drzemkę myśląc cały czas, że wszystko jest bezpieczne i bać się nie muszę. I że to ja kieruję sobą, nie zaś moje lęki. Samoświadomość prowadzi do zrozumienia wielu problemów i z czego one wynikają. Polecam każdemu, by spróbował. Tobie mistrzuniu nie, bo widzę, że TY JUŻ WIESZ:) pozdrawiam

  2. Sorry miszczu ale bełkoczesz. Wszystko potrafisz ośmieszyć widzę. A czytelniczkę pod koniec kuracji łaskawie wyd******ś nieprawdaż ?

  3. inaczej bym to ujęła ale dużo jest racji w tym co piszesz.Jak ładnie napisała jedna z blogowiczek.. niemy strach..itd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *