Komplement energetyczny

Tak, wiem, jestem dla was ostatnio nieco oschły.

Postanowiłem że powiem wam komplement, ponieważ oko pańskie konia tuczy, prosto ode mnie. Kaszpirowski robił przez telewizor przekazy energetyczne, kazał brać butelkę wody która miała wchłonąć jego energie i leczyć ludzi. Ten trik polega na tym że prowadzone wielokrotnie eksperymenty potwierdziły, że woda na poziomie molekularnym (a co to do diabła jest?) zmienia swa strukturę w zależnosci od wpływu obserwatora. Robi się tak – bierzesz czystą szklankę wody, pod nia kolorową podkładkę, i piszesz np. dobre samopoczucie. Zostawiasz tak na 10, 15 minut, pijesz, i…. i faktycznie lepiej się czujesz.

Nawet jeśli przyjąć ze twierdzenia fizyków Japońskich są bzdurą, to zostaje jeszcze sugestia. Wierzymy że ta woda nam pomoże, i podświadomość zrobi wszystko żeby polepszyć nam nastrój. Brutalnie wyciśnie jakiś gruczoł wydzielania dokrewnego wydzielajacy naturalne opiaty, jak Jagna doi krowę, i już świat będzie znacznie weselszy. Własnie w ten sposób wyznawca jakiegoś jednego z tysięcy „jedynych” bóstw modli się, zostaje uzdrowiony, i ze łzami w oczach skowycze dziękując figurce, a tak naprawdę ta figurka go ma w nosie, to tylko plastikowa czy gliniana lalka. Uzdrowiła go własna podświadomość, a nie jest to trudne jeśli się ma czyste sumienie i nie wychowało w katolickiej programatorni która wbiła w nas pogląd ze cierpienie jest dobre, a radość, sex, miłość duchowa jest zła bo Pan Bóg jej nie lubi. A pasibrzuchy wiedzą to bo… bo tak.

A wiec nie Kaszpirowski uzdrawiał, a ludzie sami siebie. Więc za co Kaszpirowski brał pieniadze? za to samo za co biora wszelcy kapłani (pasibrzuchy) kazdej religii na świecie. Ludzie mają wszystko w sobie, ale nie wierzą w to bo własnie Ci kapłani w obronie swoich interesów im wmawiaja że to jest złe, i muszą to kupować. Człowiek nie wierzy w to że może się delikatnie uzdrowić, więc potrzebuje wierzyć ze ktoś z zewnątrz to zrobi.

A wiec Kaszpirowski uzdrawiał z telewizora, Rydzyk za część emerytury uzdrawia z lęku rzesze staruszek marzących o niebie że pójdą do piekła. Proste, genialne. Stworzyć lęk przed piekłem, i brać kasę za usunięcie tego lęku. Nie ma lepszego biznesu niż religia. Zakazać naturalnych przyjemnosci, z wiedzą ze i tak nikt tego nie przestrzega, ale chętnie zapłaci by pozbyć się wyrzutów sumienia. I tak toczy się ta gra od wieków, tylko czasem zjawia się jakiś wariat co bierze to na poważnie, i morduje ludzi w imię zasad z jakiejś zakurzonej księgi, co w sumie nie wiadomo kto ją pisał nawet, ani kiedy, ani ile razy była zmieniana jej treść. Ale i na to był sposób, wariatów zamykali w klasztorach żeby nie psuli interesu, a biedny głupek się tam biczował i modlił o spuszczenie ognia na cały swiat, po czym umierał i odradzał się w następnym życiu jako kaleka, by doświadczyć tej rzekomej uświęcajacej mocy cierpienia – w końcu bedzie miał tak tego dość, tych wszystkich bzdur o cierpiacej miłosci Jezusa Chrystusa, że zacznie naprawdę się rozwijać duchowo. Bo cierpienie to upodlenie, regres. Wzrost to piękno, radość, szczęście, siła.

Ale zaraz, zaraz, bo zgubiłem wątek – komplement, tak? a więc ja uzdrawiam z tafli monitora komputera, odkryłem lukę w rynku. Uwaga, gotowa na cuda? no to jedziemy.

Twe oczy jak śnieżna pantera….
której burczy w brzuchu…
gotująca się do skoku na borsuka…

Jesteś piękna….

No i co? wyzdrowiałaś z grzybicy pochwy? ma się ten talent do miłosnego haiku, nie? możecie wpisywac pochwały. Piszcie szczerze co sądzicie o moim talencie, liczę na wasza szczerość. Aha, inne wypowiedzi niż pochwały kasuję. … bo tak 🙂

Nie dla idiotów – czyżby?

Wiele razy spotkałem się z ludźmi, co patrzyli na mnie z najwyższą pogardą, ponieważ robię zakupy w biedronce i lidlu.

Dla nich jestem zerem.

Ludzie mający silne poczucie że są słabi, że mają złe pochodzenie, chcący za wszelką cenę zaimponowac otoczeniu, stworzyć iluzję wyższych sfer, bycia na topie, trendy, robią więc zakupy tam gdzie robią zakupy biznesmeni. Czyli w makro i selgrosie. Mit o sklepach dla lepszych ludzi powstał dzięki cwanym marketingowcom, którzy zrobili z pozoru rzecz bezsensowną, czyli wydali dla klientów karty uprawniajace do zakupów. Karty ma nie każdy, więc nie kazdy moze tam zrobić zakupy. Czyli w ten prosty sposób wykreowano pragnienie posiadania tej karty. Sam pamiętam czasy sprzed iluś tam lat, jak ludzie sie chwalili ze tam robią zakupy. Prawda jest jednak taka ze wchodzi się do sklepu, i rzadko kto sprawdza te karty.

Byłem tam wiele razy, i ceny są koszmarnie wysokie. Znacznie wyższe niż w sklepach dla „biedoty”, a towar jakosciowo ten sam – identyczny. Ceny Chińskich ubrań są szokujące.Teraz gdy widzę człowieka chwalącego się ze robi zakupy w selgrosie i makro, widzę od razu człowieka słabego, lękliwego, chcącego się pokazać i wybić kosztem innych. Nie trzeba jasnowidzenia – wystarczy mi prosta informacja i już mam kompletny obraz psychologiczny mego rozmówcy – przeważnie mieszkańca wsi który się tego wstydzi i chce zostać Warszawiakiem. Niepokoją mnie ludzie którzy się wstydzą tego skąd pochodzą, ja jak byłem w Anglii wszystkim od razu mówiłem ze jestem Polakiem, nie mam się czego wstydzić, a ten kraj ma wielki potencjał tylko że na razie rządzi nami hołota, reasumując – Dla mnie wniosek jest prosty – spieprzać jak najprędzej od tego człowieka. Jakoś znam ludzi jeżdzących samochodami z najwyższej półki, i oni robią zakupy tam gdzie jest tanio, przewaznie w lidlu, nikt się nie wygłupia z trendy zakupami. Trendy zakupy są dla tych, co czują w sobie ze są gorsi, wiec muszą się dowartościować. Chociaż przyznam z zalem ze w lidlu nie ma toalet, i nie daj Boże dostać u nich sraczki. Nie ma też osobnych wyjść jak się nic nie kupi, nie ma też małych koszyków. Ale wybaczam im te grzeszki, bo mają dobrą ofertę.

Do tesco mam uraz, widząc stan ich toalet. Biedronka ok, szczególnie ta gdzie ja robie zakupy, na wspólnej drodze, mój stały sklep, bardzo mili sprzedawcy. Pisałem wam już o tym kiedys, poznałem fajną babkę na portalu randkowym, piesciłem ją słowami, obiecywałem rozkosz i spełnienie (łgałem jak z nut 🙂 ) gdy się wymknęło mi że byłem w biedronce po bułki, i się zaczęło. Dowiedziałem się ze moja rycząca trzydziestka jak idzie z córeczką koło lidla to zasłania jej oczy żeby nie widziała hołoty, a zakupy robi tylko w carrefourze bo on jest Francuski. Myślałem że żartuje, i dostałem ataku śmiechu. I dostało mi się zdrowo, że jestem nieudacznikiem i nikim skoro tam chodzę i mogę zapomnieć o słodkim smaku łona jej. No to zapomniałem 🙂

Zaprawdę, sporo musi dopłacić człowiek chcący być trendy.

Kafelki – potrzebne info

 

Ostatnio załatwiam wiele spraw, jestem bezrobotnym trutniem, wiec mam czas.

Mam zdewastowaną łazienkę, i tylko dwa dni żeby dokupić kafelki a żadnych takich kupić nie mogę, nawet podobnych. jakbyście mieli info gdzie takie mogę dostać w Warszawie, zapraszam na gg. Panowie którzy mi robili łazienkę, mili starsi Panowie, nie pomyślili o załonięciu płachtą wejścia do pokoju dizęki czemu jak wróciłem, na stosach ubrań zauwazyłem 3cm warstwę pyłu. Buty do wyrzucenia, ładna elegancka kurtka chyba też, resztę jakoś wysprzątałem chociaż nadal wszędzie widzę ten pył.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, pojechałem do sklepu dla vipów, i kupiłem eleganckie buty w których chodzą Włoscy donowie mafii. Uwaga – Gian Carlo. Czujecie ten smaczny posmaczek władzy? w takich butach, możesz powiedzieć szefowi szczerze co o nim myślisz – idę w nich po ulicy i tylko patrzę z radosną satysfakcją w twarze mijanych na ulicy szarych ludzi, szukając grymasów lęku w zetknięciu z moimi zamszowymi Gian Carlo za 79pln w promocji.

Dziś jeździłem załatwiając różne sprawy taty matizem, pląsałem barkami i łysą główką słuchając radia Maryja i skocznych piosenek o Jezusie w wykonaniu  nawróconych brzuchatych country – rockmenów. Naprawdę, fajnie się bawiłem. Szczególnie widząc minę oburzonych dziadków pod sklepem, gdy z piskiem opon stanąłem na miejscu dla inwalidów – ale jak wyszedłem, ukazując przypakowaną klatę i młode lico to zamilkli 🙂

Ogień miłości

  

Na początku jest ogień.

Namiętność jest jak huczący ogień, nieokiełznany naturalny brutal, nie respektujący nikogo i niczego, pochłania coraz to większe połacie duchowej puszczy wewnątrz nas, ogarniając lubieżnie płomieniami drzewa, posapując swiszczącym odgłosem rozkoszy, chłoszcząc gorącym językiem gniewnej chuci gałęzie, wkładając suchy rozpalony i płonący świetlistym żarem jęzor w trzewia drzewa, korzenie, i zamieniając uporządkowaną równinę puszczy w dymiącą nicość, której to dymne opary zatruwają naszą wizję świata, sprawiając ze żyjemy na chemicznym orgaźmie duszy. Tak właśnie ogień pożądania trawi nasze wszelkie pragnienia, tak że nie zostaje w nas nic więcej niż bezbrzeżne pragnienie zatopienia się w drugiej osobie, tak by stworzyć jedność bijącą jednym sercem, czującą życie jedna duszą.

Jak huk wodospadu, zagłuszający wszelkie inne dźwięki, tak wczesna miłość kochanków zagłusza wszystkie inne dźwięki ego.

Lecz każdy ogień kiedyś opada, siła bezwładności zdaje się wyczerpywać, spada w końcu deszcz, puszcza zawsze się kończy pustynią, i ogień opada z sił, wpierw powoli, jakby nieśmiało, nie wierząc w swoje osłabienie, by nagle zamienić się w mniejszy, i coraz mniejszy płomyczek, wściekle syczący bólem swej malejącej potęgi, która nie tak dawno jeszcze władała całą puszczą, a teraz stała się nic nie znaczącym płomykiem znicza, palącego sie w czci dla swego niechybnego pogrzebu, jakim jest zgaśnięcie. Najpierw płomyk faluje, miota się w rozpaczliwej walce o przetrwanie, by nagle, w jednym porywie przed agonią, zabłysnąć znacznie mocniej, jakby był pełen siły, dawno utraconej mocy, by nagle zgasnąć i by jego czarne dymne wspomnienie pofalowało z wiosennym wiatrem, odeszło na zawsze.

Ogień jest symbolem związku. Z początku gdy nie brak mu paliwa, ogień buzuje mocno. Kochankowie są w sobie niebiańsko zakochani, mało jedzą, mają dzwięczny głos, pełen chemicznego endorfinowego szczęścia krążącego w ich żyłach uśmiech, włosy błyszczą, potrzeba snu staje się znacznie zmniejszona. Liczy się tylko doznawanie własnej bliskości, smakowanie ekstazy rodzącej się w naszych ciałach. Tak, to zakochanie. Szaleństwo umysłu, obłęd duszy. Lecz powoli, wręcz niezauważalnie, nasze żyły oczyszczają się z rozpuszczonego w nich szczęścia, które wreszcie zanika – zostawiajac nas odartymi z chemicznego szczęścia, nagimi emocjonalnie, wystawionymi z ciepłego przytulnego namiotu, na szał śnieżnej zamieci rzeczywistości.

Gdzieś w oddali widzimy migajace słabe swiatełko. Tam jest ciepło, bezpiecznie, możemy tam pójść. Ale możemy także pójść w odwrotną stronę, poddać się zamieci, skostnieć z zimną by opaść i zasnąć. Łatwiej jest skulić się, nie walczyć, zwinąć się w kłębek i zasnąć. Trudniej jest iść ku światłu, chce się spać, trzeba walczyć z opadającymi powiekami, sypiący w oczy śnieg sprawia ze tracimy z oczu nasz ciepłe światełko, jest zimno, nie ma odpoczynku. Ale w końcu tam dochodzimy i mozemy sie ogrzać przy kominku, zasnąć w cieple, i obudzić się nadal przy tym samym ciepłym, wesoło trzaskającym kominku gdy za oknami szaleje śnieżna nawała.

Każdy z nas staje przed takim wyborem. Gdy przestajemy odczuwać namiętność zakochania, uwarunkowaną biologicznie byśmy stracili rozsądek i spłodzili dziecko by zapewnić ciągłość życia na planecie ziemia, czujemy ze jesteśmy wobec siebie obcymi ludźmi. Wtedy możemy poczuć sie oszukani, obarczać winą partnera o to że nasz organizm nie produkuje już naturalnych narkotyków, miłosnej heroiny, i nie czujemy już tej podniecajacej rozkoszy, i prądu który przebiega przez całe nasze ciało, gdy widzimy oczy partnera, głębokie, pełne szczęścia, w mgiełce namiętności i zakochania. Możemy odejść, rozstać się pełni nienawiści i oskarżeń.

Możemy też żyć dalej ze sobą, udając na zewnątrz ze wszystko dobrze, a tymczasem oplatać się siecią wzajemnych manipulacji, wzbudzania poczucia winy, używania malutkiego przerażonego dziecka jako karty przetargowej by zaatakować emocjonalnie partnera, czy też zubożyć go finansowo.

Można też zrobić inaczej – próbować, walczyć, dać z siebie wszystko by ten początkowy ogień, potężny lecz krótkotrwały, zamienić w cichutki, pełen ciepła żar, który nie jest szaleństwem porywającym nasze ciała do do pełnej eksplozji tańca rozkoszy, ale emanuje wzajemnym szacunkiem, życzliwością, wzajemną silną chęcią sprawienia przyjemności partnerowi. Tego wyboru życzę Ci, czytelniku.

Gdy ogień jest potężny, szybko gaśnie bo wypala wszystko to co jest, nie ma czasu uzupełnić paliwa. Gdy ogień jest silny, pali się dłużej, ale w końcu jednak też wygasa. To co pali się wiecznie, to żar. Żar duchowej miłości.

Pieprzyć Afrykę.

 

Wielu ludzi, płacze mi jak są nieszczęśliwi.

Gdy im tłumaczę że to zależy od nich jakie mają nastawienie, a nie od życia, uważają mnie za nienormalnego, pustego. Gdy im mówię że niezależnie od wszystkiego mogą mieć uśmiech na twarzy, zarzucaja mi egoizm i pychę, niektórzy straszą Szatanem i piekłem. Jak można być radosnym gdy inni cierpią? ano można, i nawet trzeba.

Porozmawiajmy o egoiźmie. Żyje sobie mój czytelnik, raz lepiej a raz gorzej. Czasami ma dobry humor, śmieje się, jest nawet zadowolony. Rzadko bo rzadko, ale jest. I nagle zdarza się w jego rodzinie tragedia, płacze i cierpi. Gdy mu mówię żeby się uśmiechnął, wpada w furię i oskarża mnie o egoizm, straszy wiecznym potępieniem za bluźniercze słowa. Straszy potępieniem o którym wczytał w biblii, gdzie pisze wyraźnie (księga Syracha) żeby nie trzymać w sobie po śmierci bliskiej osoby żalu więcej niż trzy dni, bo zmarłemu się nie pomoże a sobie się zaszkodzi. A śmierć to ostateczność i u czytelnika nie ma aż takiej tragedii.

Podsumujmy. Gdy umierają w koszmarnej kaźni miliony dzieci w Afryce, czytelnik pije sobie piwo i się uśmiecha wesoły, radosny. W kościele wesoło się modli, rozmawia z Bogiem, czyli cały czas go błaga o nowy samochód żeby sąsiad zzieleniał z zazdrości. Gdy jego bliska osoba ma ciężką chorobę,  nagle  smutnieje i staje się wściekły. Oskarża Boga o podłość, a mnie o propagowanie Satanizmu. Tak, zadajmy teraz czytelnikowi pytanie – gdzie był Twój smutek, gdzie była Twoja głęboka zaduma, że Bóg to złośliwy skurwiel gdy te dzieci w Afryce zdychały? bo to jest zdychanie, z głodu we własnym gównie i rzygowinach się zdycha, nie umiera. Gdzie wtedy było Twoje oburzenie na zło tego świata? miałeś to wszystko w zadku, prawda? egoisto.

Teraz Ty cierpisz, i cały świat ma też cierpieć. To jest tylko gra Twojego ego, które myśli że jest wszystkim.

Skoro byłeś wesoly mimo całej tragedii w Afryce, bądź wesoły przy tragedii bliskiej osoby. Czym się różni Polak od murzyna? w sensie duchowym niczym. Murzyn też ma marzenia, obawy, chce żyć. Czy teraz rozumiecie że zarzucanie egoizmu jest właśnie bardzo egoistyczne, gdyż każdy z nas jest egoistą.

Podam wam przykład. Mój ojciec trafił wczoraj do szpitala, stan fatalny, matka nic nie może pomóc bo jest ciężko chora w domu, ja muszę się wszystkim zająć, spędzam sporo czasu w szpitalu z ojcem, i nie wiem czy przeżyje. Nie mam pracy, oszczędności się kończą, od wielu lat mam chroniczna chorobę która sprawia że mimo że wszystko jest ok, w sumie nadaję się tylko na rentę. Dziś boli mnie mocno ucho, i szykuje się zapalenie ucha a ja zawsze mam przy nim blisko 40 stopni i nie mogę dojść do kibla się wysikać bo się wywracam z osłabienia – a będę musiał być na nogach, by nie zostawić ojca w szpitalu. Jak będzie trzeba wezmę amfetaminę, zdechnę a nie zostawię go samotnego w szpitalu. Co więc robić? wziąłem rutinoscorbin, jeżówkę, nie modlę się bo ON wie że jestem chory a nie cierpię się podlizywać obłudnie. Te stare dziadzisko tam na górze dobrze wie że nic mnie nie powstrzyma.

I mimo tego wszystkiego, mam dobry nastrój. Wiecie czemu? bo ja wiem, nie, nie wierzę – ja wiem – że życie jest nieskończone, że jest sprawiedliwość, że wszystko ma sens i może czasem się przeciwko temu buntuję, ale wiem że jest wszystko dobrze. A wiem bo przypomniałęm sobie okresy miedzy swoimi wcieleniami, i mam coś przeciwko swoim lękom przed śmiercia, czyli lękiem ego przed unicestwieniem. Niedługo napiszę o tym.

Gdy nie znasz prawdy, gdy nie wiesz czemu jest zło, śmierć, choroby i cierpienia, zostaw te papirusy z milionami różnych teorii – oni nic nie wiedzą. Powąchaj kwiat, pogłaskaj pieska, zjedz coś smacznego, pospaceruj, pooddychaj głęboko, kochaj się z kobietą, facetem albo z oboma naraz – po prostu ciesz się życiem, szkoda tracić czas na czytanie starych dziadów.

Co do Afryki – zostaw ją w spokoju. Żyj swoim życiem, masz je przeżyć i się uczyć, a nie spędzić je nad myśleniem o Afryce. Oni mają swoją lekcję, Ty odrób swoją. Pieprzyć Afrykę .

Program dla zakochanych

 

Rano zawsze słucham radia eska.

W trakcie moich porannych ablucji, leci często program dla zranionych w miłości i namiętności. Prowadzący audycję dzwoni do np. faceta (który wcześniej na www wypełnił formularz), ten opowiada o swojej kobiecie którą zranił, albo zostawił (scenariuszy jest wiele, jak to w życiu bywa), wtedy prowadzący dzwoni do dziewczyny, występując w roli adwokata skruszonego faceta i proponuje jej zgodę, danie szansy facetowi, czyli udanie się na bal sponsorowany przez sponsora – restaurację, albo jeśli nie chce dać mu szansy, bierze 50pln i ignoruje faceta. Tak często się zdarza, co jest dość przykre.

Prowadzący jest bardzo sympatyczny, i ma talent do namawiania ludzi, chociaż wiele razy mu się nie udało.

Dziś był facet który uderzył po pijanemu swoją kobietę. Zrobił fatalnie, przepraszał, kajał się, to rozumiem. Ale on w końcu się rozpłakał w radiu przy swojej żonie, wielki błąd, i najgorszy błąd – przyznał że jego życie bez niej jest całkowitym koszmarem i nie ma kompletnie sensu. Nie mogłem tego słuchać po prostu. Rozumiem faceta, rozumiem ze można tak czuć bo sam się kiedyś tak czułem wiele razy, ale nie rozumiem tego że można to powiedzieć i w ten sposób odsłonić się całkowicie, stracić resztki męskości.

Płaczący słabi wrażliwi meżczyźni są świetni dla kobiety gdy ta widzi w komedii romantycznej płaczącego księcia albo wrażliwego miliardera granego przez Antonio Banderasa, i sobie fantazjuje o nim i reakcji wścieklych, zielonych z nienawiści i zazdrości koleżanek z pracy na widok klęczącego przed nią Brada Pitta, ale nasze swojskie Ryśki, Tadzie, Kazie z brzuchami do ziemi, czarnymi pazurami przebijajacymi się przez dziury w śmierdzących, plastikowych chińskich skarpetkach, i zarabiający tyle ze ledwo im starcza na piwo, które wystarcza im całkowicie do szczęścia to coś zupełnie innego, i to budzi odrazę u kobiety. Normalnej kobiety, bo są takie które to pociąga, one chętnie będą uczestnikami takiego spektaklu, i pomogą mężczyźnie w okazywaniu swych uczuć pejczem i sadomasochistycznymi klipsami na sutki, albo ostatnim krzyku mody s/m – 5kg odważnikami przyczepianymi do jąder. A tak na poważnie – takich kobiet jest dość mało w społeczeństwie, mają one silną potrzebę dominacji i kontroli nad partnerem, tylko wtedy czują się bezpieczne. Gardzą partnerem słabym, ale ponieważ kiedyś zostały zdradzone bądź zranione (przeważnie w dzieciństwie przez tatę) wiec panicznie boją się silnych niezależnych facetów, a okazują to za pomocą silnej agresji. Wszystko jest ok gdy się tak dobierzecie, wiecznie mazgająca się fajtłapa potrzebująca drugiej mamusi by jej wyprać, zrobić jeść i powiedzieć co ma robić, i mająca przerażone wewnętrzne dziecko kobieta. To znaczy wszystko ok, dopóki nie zechcesz odejść, wtedy może w ataku szału i bronienia swojej własności Cię zabić czy też okaleczyć co też wiele razy się zdarzało. Więzienia są pełne takich smutnych kobiet które zamiast pracować na swoim wnętrzem, wybrały inaczej. No cóż, to ich wolny wybór, ich konsekwencje.

Kobiety lubią grę w błaganie, ale obie strony muszą czuć że to jest gra. Proś, przepraszaj, obiecuj, kajaj się, graj w tą grę by zdobyć pachnącą rybką nagrodę w alkowie – ale zawsze z szelmowskim łobuzerskim uśmiechem. Nigdy nie rób tego na poważnie, bo stracisz szacunek swojej kobiety i swój własny. Tak to już jest, że słabego nikt nie szanuje, a wielu chętnie kopnie dla zasady. Sam nigdy nie zrobisz komuś krzywdy, w tłumie jak najbardziej tak, tak wlaśnie działa psychologia tłumu. Słabi budzą agresję otoczenia, i słusznie bo Ty nie jesteś slaby, uwierzyłeś w to tylko a to nie jest prawda, i nie ma innej drogi byś się dowiedzial że żyjesz w kłamstwie. Muszą Cię troche w życiu pognieść, bys zaczął szukać wyjścia z sytuacji, i np. czytał mnie, i poznał prawdę która Cię wyzwoli z sideł fałszywej skromności i pokory, podczas gdy coś w Tobie chce z pełną mocą zaryczeć jak dziki tygrys. Jeśli czujesz się słabo, udawaj siłę, czyli nie płacz i nie klękaj przed kobietą bo ta po prostu ucieknie do męskiego faceta, co nie wierzy w bajki o cudowności męskiej wrażliwości i jest facetem, czyli szanuje siebie i nie chodzi w życiu na kolanach. Wtedy Ty uznasz ze ona i jej nowy facet są puści, i będziesz dalej beczał w poduszkę, zamiast pójść pojeździć na rolki z kolegami czy wyskoczyć do wegetariańskiej knajpki.

Właśnie to jest męskość. Możesz mieć brzuszek, sflaczałe mięśnie, łysinkę, a będziesz ikoną męskości. Zdecydowany, konkretny, czuły, męski, szczery – oto prawdziwy facet a nie płaczący i uzależniajacy się od kobiety, i pozwalajacy robić z siebie barana żeby tylko się podlizać kobiecie. Podlizać kobiecie się można zabijając dla niej smoka, albo współcześnie konkurenta – komara który się w nią rozkosznie wpija, a nie musi przedtem kupować kwiatków i się podlizywać.

Jeśli teraz uważasz mnie za pustego żałosnego egoistycznego dupka który jest męskim szowinistą bo nie chcę płakać przy kobiecie że mi sie złamał paznokieć, to płacz dalej wtulając się w sukienkę swojej kobiety, i życze Ci dużo powodzenia, bo naprawdę będzie Ci potrzebne. Ja zostanę przy swojej wersji faceta – szacunek do siebie, poczucie godności, własne pasje znacznie ważniejsze niż kobieta. No i co? no i nie narzekam na brak kobiecego towarzystwa 🙂

I teraz najważniejsze – ponieważ Panie działają na zasadzie impulsu, czyli czytają treść i od razu po pierwszym zdaniu wyrabiają sobie własne zdanie o piszącym je, nie rozumieją co jest napisane później, mimo że ta dalsza treść całkowicie zmienia znaczenie pierwszego wrażenia. Ponieważ zostanę uznany za pustego egoistę, wytłumaczę konkretniej o co mi chodzi – Mężczyzna powinien być czuły, jeśli umrze mu jego ukochany piesek czy kotek może się popłakać i ja nie piszę o płaczu ze wzruszenia. Możesz tak płakać. Piszę o płaczu, który pokazuje że nie cenimy siebie. Skoro my siebie nie cenimy, nikt nas nie będzie szanował. A już na pewno nie nasza żona czy dziewczyna, czy koledzy w pracy.

Opuściła Cię kobieta? rozumiem, no i co się takiego strasznego stało? kochałeś ją, ale uwierz mi, czas zabiera tęsknotę a kobiet jest wiele i zawsze można stworzyć nowy, fajny związek. Czy warto dla kobiety, albo dla mężczyzny upadlać się, podlizywać na kolanach? ja sądzę że trzeba to przełknąć, i zakończyć, bo sukces smakuje jak był osiągnięty fair play a nie robieniem z siebie spazmującego mięczaka.

Uwierzyłeś w kobiece słowa swojej dziewczyny ze pragną mieć miękkiego faceta w domu? naprawdę w to uwierzyłeś? czy widzisz już objawy swojej wiary? drażliwość kobiety, pyskatość, niechęć do rozmowy, krytykanctwo każdej Twojej aktywności i znacznie obniżony nastrój, jak przy miesiączce ale trwający cały czas? no wlaśnie, kobieta może nawet marzyc o takim fajtłapie, ale jej całe ciało i umysł się buntują przed szanowaniem takiego faceta. Być może ona naprawdę w to wierzyła, ale jej własne reakcje emocjonalne zniszczą jej nadzieje o czym powoli się zawsze przekonują fanki fajtłap. Taka kobieta fajtłapy traci poczucie bezpieczeństwa, poczucie więzi, traci korzenie którymi wczepia się w ziemię. Taki związek to kamień który prędzej czy później z odrazą odrzuci.

Więc co robić? proste – bądź sobą, bądź szczery, uczciwy, szanuj swoje słowa, bądź czuły, zdecydowany i konsekwentny, miej granice których nie przekroczy nawet Twoja kobieta i ona ma o tym wiedzieć, wtedy będzie czuła się szczęśliwa i bezpieczna.

Moi czytelnicy odpowiadaja Duzej małżonce

Dziś byłem świadkiem śmiesznej historii, między facetem co się skarżył, że jego dziewczyna po ślubie natychmiast zaczęła bardzo obficie jeść i tyć, przybrała na wadze 25kg, a gdy jej zwrócił delikatnie uwagę że wolałby mniej obfite kształty, ta na zmianę płacząc i wrzeszcząc oskarżyła go o rasizm (?) brak duchowości (skąd ja to znam 🙂 ), brak wrażliwości, oraz tradycyjne już, że jest pusty (ha ha) i czy się ożenił z nią jako osobą, duszą, czy z ciałem które przeminie?

Darujmy sobie resztę tej śmiesznej opowiastki, bo jej zakończenie a głównie zachowanie tchórzliwego faceta mnie rozjuszyło. Sami odpowiedzmy naszej żarłocznej i uduchowionej bohaterce opowiastki, i zróbmy taki eksperyment –  wyobraźmy sobie jakąś kochaną osobę, partnera bądź partnerkę, i wizualizujmy że jej mózg, siedziba jej psychiki i duszy, wkładamy do cuchnacego ciała staruszki bądź obrzydliwego perwersyjnego, bezzębnego ciałka starca. I teraz dokładnie obserwujmy w sobie, co czujemy do tej postaci.

Teraz już znasz odpowiedź na filozoficznie podchwytliwe pytanie, które zadała zrozpaczonemu meżczyźnie jego przebiegła, sprytna i duża małżonka.

Remont

Wymiana rur, oto co dziś się działo w moim mieszkaniu. Kupiłem nowy kibelek, markowy, żeby nie było ze mistrz robi te rzeczy w jakiś chiński bubel.

Chiński był za 90pln w promocji i miałem na niego chętkę, ale solidaryzuję się z uciśnionym Tybetem, wiec kupiłem ceramita, markowy, i niech te parę setek więcej będzie moim głosem buntu przeciw Chińskiemu zniewoleniu – za wolnym Tybetem. Niech żyje Tybet! i ja. A kto powiedział że ja nie jestem na topie, że nie jestem trendy? nikt mi nie powie że mam taniochę w domu. U mnie się załatwia na wysokim poziomie.

Czy słyszeliście o tym dobrym zwyczaju, ze pierwsza kupa w nowej ubikacji nie może być zrobiona przez Pana domu bo to jest 7 lat nieszczęscia? przesad idzie dalej, i twierdzi że to ma być ładna pupa ładnej, zgrabnej i bogatej kobiety z Warszawy nie mającej żylaków. Wtedy będzie 7 lat szczęścia. No cóż, więc zapraszam, proszę zabrać ze sobą brise. A oto gdzie zacznie się moje 7 lat szczęścia:

Niestety, z przyczyn dla mnie niewiadomych nie mogę wkleić zdjęcia mojej nowej toalety. Spróbuję później.

Musze wam wyznać ze jestem naprawdę przestraszony. Pode mną mieszka młoda piękna dziewczyna, a nade mną…. równie piękna młoda dziewczyna 🙁 mało ze schodów dziś nie spadłem jak ją zobaczyłem. Ależ miała kopytka, jak belzebub. Jezu, jak one słyszą co ja wyrabiam, to ja się na sama myśl robię cały czerwony ze wstydu. Co wyrabiam? lepiej żebyście nie wiedzieli 🙁 no własnie, zróbmy mały konkurs, co ja wyrabiam w mieszkaniu wieczorami? główna nagroda to pochwała z moich ust, czyli bardzo wartościowa, bo rzadka. każdy wie, ze ja chwalę tylko siebie. Może jakaś podpowiedź? ok, rzucę hasłami – złe trawienie i nietolerancja laktozy, Teresa Orlowsky, zapowietrzenie przełyku… moi stali fani sądzę ze dadzą sobie radę bo są dość mądrzy (hehe), moje nowe wielbicielki jeszcze się przekonają w realu o moich możliwosciach obrzydzania sobie i innym życia.

Oskarżam Kosciół katolicki

Ja, obywatel Polski, oskarżam kościół katolicki w Polsce. Swoje oskarżenie kieruje w stronę niebios.

Nie, nie oskarżam tej finansowej potęgi mającej olbrzymią władzę nad milionami staruszków chcących się za wszelką cenę dostać przed sąsiadem do nieba, nauczającej o świętości ubóstwa i pokory, za torturowanie i palenie na stosach ludzi sprzeciwiających się świętej wiedzy brzuchatych z przejedzenia kapłanów, że ziemia jest płaska i istnieje 4 tysiące lat, za spowalnianie rozwoju ludzkości w rozwoju nauki, i za szereg innych bestialstw popełnianych w imię Boga miłości którego rzekomo reprezentuje.

To już było, takie były czasy, skupmy się na przyszłości.

Mam na myśli sytuację ostatnich lat w Polsce, w kraju gdzie miliony ludzi pracowało za 600pln, gdzie było 25% bezrobocia, gdzie ludzie w mniejszych mieścinach z braku perspektyw i wszechogarniającej rozpaczy wieszali się z rozpaczy, zostawiając głodne dzieci w przytułkach. Czemu nikt z biskupów nie wystosował listu otwartego do czytania w kościołach na mszach że płacenie człowiekowi za ciężką harówkę 600pln jest grzechem? czemu za traktowanie człowieka gorzej niż niewolnika (bo utrzymanie niewolnika jest droższe niż minimalna płaca w Polsce) nie ogłoszono że idzie się do piekła?

I tak prawie nikt by nie zareagował, ale rolą przedstawiciela Boga w dżungli społecznej jest dbać o ludzi a nie o pieniądze od bogatych sponsorów. Sute daniny na kolejne świątynie i święte pomniki od uśmiechniętych biznesmenów są okupione łzami schorowanych kobiet, co w tkalni tyrały po 12h na dobę za 600 pln, od zaciskających usta z upodlenia mężczyzn co nie mogą latami kupić dziecku komputera, bo nie starcza na załatanie dachu który przecieka.

A przecież w biblii jest napisane że masz płacić godnie robotnikowi swemu. Nie tyle ile można bo jest duże bezrobocie i ludzie zgodzą się na każde upodlenie żeby tylko móc coś zjeść, ale godnie. Polski biznesmen leżący plackiem pod krzyżem w niedzielę na mszy, w pozostałe dni tygodnia narzeka na koszty, podczas kiedy Irlandzki biznesmen w Polsce zatrudnia Polaków za cztery razy większe pieniądze, płaci podwójne podatki na których nie rąbie, i w Polsce sprzedaje taniej ten sam towar co Polski biznesmen i jeszcze na tym zarabia i nie narzeka. Przykład dany z telewizji, gdzie Irlandczyk przecierał oczy ze zdumienia słysząc o spazmach Polskich biznesmenów, płaczących że tu się nie da zarobić.

Czemu Papież Jan Paweł 2 tego nie ogłosił? czemu nie pomógł swoim rodakom w ich podłym i nędznym życiu? na co się przydały te nawoływania do nie używania prezerwatyw w Afryce gdzie szaleje AIDS bo wszechmocny Pan Bóg się denerwuje i wscieka gdy ktoś to robi w prezerwatywie, msze i modły? tak jak i jego hierarchowie w Polsce tylko marnował czas na aborcję, eutanazję i inne sprawy które są naprawdę znacznie mniej ważne niż bezrobocie. Gdy nie ma pracy, szef mając masę chetnych do pracy upokarza pracownika, mało mu płaci, więcej wymaga. Nie podoba się? to wynocha. Nikt nie zliczy ile wariatów od emocjonalnego wykorzystywania zrobiło się w firmach, ile młodych ludzi żyjących w nędzy zeszło na drogę przestępstwa, ilu weszło w świat narkotyków nie mogąc znieść upodlenia które zgotowała im zorganizowana grupa pod światłym moralnym przewodnictwem genialnego guru ekonomii Balcerowicza, skąd wyszli w ciemnych workach przedtem jednak całkowicie rujnując rodzinę i bliskich.

Praca dla ludzi, bezpieczeństwo na ulicach, perspektywy i rozwój technologiczny – to są ważne sprawy a nie spiski masońskie aborcja i diabły. Spiski były, są i będą, aborcja będzie też bo faceci lubią bez gumki, a sprawy związane z godnym życiem ludzi można i trzeba poprawiać. Szkoda że kościół nie wykorzystał swojej szansy na pomoc zwykłym ludziom – czy te kilkadziesiąt nowych świątyń pomników i krzyży jest warte ludzkiej biedy, nędzy, płaczu głodnych dzieci i rechotu biznesmenów płaczących, ale tylko przed kamerami jak im jest źle i niedobrze bo w ogóle muszą płacić ludziom? ostatnio słynne stały się podwyżki w tesco, po roku pracy można zarobić całe 1126pln na rękę w Warszawie. Nie chce mi się już pisać co stałoby się we Francji Niemczech czy GB po czymś takim, ale sądzę ze sklepy tesco by płonęły jak pochodnie w tych krajach. W Polsce w gazetach jest to podawane jako niebywały sukces a te ochłapy bo inaczej 1126 pln nie można nazwać, nie starczy na godne życie w zaden sposób. A co było wiele lat wcześniej skoro teraz takie gigantyczne podwyżki? powiem wam – ciężka niewolnicza orka rodem z gułagu za 600pln z szefem ze wsi który czując władzę wyżywał się i upadlał ludzi, pracujących by nie żebrać na ulicach.

Tak, wiem co wielu napisze, że skoro się nie uczyli to niech umierają z głodu. Otóż Ci co się nie uczyli mają prawo do godnego życia, i mają je w każdym normalnym kraju. Ktoś musi piec chleb, sprzątać ulice, być policjantem, wszyscy nie mogą mieć doktoratów z marketingu i zarządzania.

Chętnie napiszę coś jeszcze – kościół walczył z komunizmem, to fakt, i jest to podawane jako przykład na jego świętość. Ale z komunizmem walczył też nazizm, a swego czasu majacy na sumieniu kilkadziesiąt milionów ofiar głodowych boski Mao prawie wywołał wojnę z boskim stalinem. Więc, czy Hitler i Mao byli swięci bo walczyli z komunizmem?

A może to jest inaczej? jest grupa ludzi majacych wielką władzę i bogactwo, i bierze się wzajemnie za łby – i własnie tak uważam było z kościołem katolickim w Polsce.

Mistrz na wegetariańskim grillu u czytelniczki

„bo we mnie jest sex” – czy do słów tej słynnej, Polskiej piosenki trzeba coś jeszcze dodać? sądzę że nie.

 

Mister pupcia 2008?

 

„Mistrz duchowy, lat 29, bezrobotny, wykształcenie średnie, w trakcie rozprawy karnej, pozna …”

 

Niestety, grill nie był możliwy bo specjalnie mi na złość siąpił w całej Polsce deszcz. Wykorzystałem sprytnie okazję i korzystając z dopingu sił natury, dzięki uprzejmosci mojej czytelniczki,  umyłem i odkurzyłem mistrzomobil, pierwszy raz od dwóch lat. Odwdzięczył mi się za to całkowicie zepsutym licznikiem co spowodowało u mnie rozstrój nerwowy, gdyż lubię wiedzieć o ile przekraczam dopuszczalną prędkość na jezdni, a tu byłem tej wiedzy pozbawiony, skazany na słuchanie basowego warkotu 110 konnego motoru… ach…

Kocham drania… a on mi zawsze sprawia taki ból na stacji benzynowej…