Niepełnowartosciowe kobiety?

 

Wiele bezdzietnych kobiet zadaje sobie, a także mi, odwieczne pytanie – czemu kobiety mające dzieci, w perfidny i złośliwy dopiekają im i dogryzają?

Znam tą odpowiedź. Drogie Panie – w naszym społeczeństwie, małe dziewczynki bawią się blond lalkami Barbie i dzidziusiami, chłopcy figurkami herosów. Od dzieciństwa społeczeństwo narzuca nam pewną rolę. Kobieta ma być matką i żoną, mężczyzna ma być zaradny i silny. Bycie mężatką, do tego jeszcze posiadanie dzieci nobilituje kobietę w naszej kulturze, czyni ją lepszą od tych Pań, co nie posiadają rodziny. W ten sposób społeczeństwo zabezpiecza się przed wyginięciem.

I teraz wyobraźmy sobie pewną grupę osób, np. w biurze. Mamy tam młodą dziewczynę, i starsze od niej mężatki. Każdy człowiek lubi się czymś chwalić, pamiętajmy o tym. A więc mężatka chwali się młodszej że ma obrączkę, męża, dzieci, rodzinę. Tym sposobem podnosi swoją samoocenę. Młodsza jej zazdrości, marzy żeby też awansować społecznie i móc z pogardą patrzeć na inne kobiety, które nie założyły jeszcze rodziny. Oczywiste jest, że skoro o tym marzy, czuje się gorsza od tych co mają rodzinę.

Popychana przez tą motywację żeby być „kimś”, dąży do ślubu i urodzenia dziecka. Mężczyzna przeważnie się boi ślubu, ponieważ prawie każdy facet widział w swoim własnym domu jak wygląda ślubny raj kilkanaście lat „po”. Ale kobiety mają swoje sposoby, głównie szantaż emocjonalny, posmakowanie dobrego sexu i później gwałtowne zabranie go, czy też najpopularniejszy sposób, hit ostatnich kilku tysięcy lat na planecie ziemia – złapanie na dziecko. Robi się to w bardzo prosty sposób. Mówi się mężczyźnie który nam ufa że mamy dziś dni bezpłodne, więc może poszaleć „bez” do końca co mężczyźni przeważnie uwielbiają, można też przedziurawić igłą prezerwatywę, albo sposób które stosują silne psychicznie i fizycznie Panie, przytrzymują nogami partnera by się nie mógł wydostać z pułapki miłości w „tym”  decydującym momencie. O sposobach polegających na przeniesieniu nasienia z ust, piersi czy brzuszka do wilgotnej jaskini namiętności nie muszę chyba wspominać. Ostatnio na czasie jest styl „na nurka” grzebie się w śmietniku do którego partner wyrzucił pełną prezerwatywę, wydostaje zawartość, i umieszcza w samobieżnym inkubatorze czekając na upragnione szczęście.

Ale wróćmy do tematu. Kobieta w jakiś sposób zdobywa mężczyznę. Oczywiście może go kochać, lubić itd. niemniej naczelnym celem jest genetyczny instynkt przedłużenia gatunku, wzmacniany przez społeczną presję. Każdy dzień w pracy z mężatkami które pastwią się nad tą dziewczyną, to dla niej istna gehenna – to jest właśnie ta presja. Jeśli mi nie wierzysz że instynkt kobiety jest ważniejszy niż miłość do Ciebie, powiedz ze nie chcesz mieć dzieci, i używaj swoich prezerwatyw kupowanych bezpośrednio przed sexem. Wtedy właśnie zobaczysz że miłości tu nie ma, jest tylko cel do spełnienia. Ty jako człowiek, mężczyzna, liczysz się tylko jako dostarczyciel pieniędzy, opieka nad potomkiem, społeczna akceptacja jako rodzina i to wszystko. Jeśli chcesz mieć dzieci, wszystko jest super, dopełniacie się oboje. Jeśli nie chcesz, musisz się zmusić albo zostaniesz porzucony dla innego dawcy genów i pieniędzy. Sam więc widzisz, albo jeszcze zobaczysz że miłości tu nie ma. Są tylko różne pragnienia i przebiegła walka bez zasad żeby je spełniać czyimś kosztem. A gdy partner nie chce swoim kosztem spełnić kobiecych pragnień? wtedy jest egoistą 🙂 a gdy chce się poświęcić i swoim kosztem spełniać pragnienie kobiety? jest wtedy dojrzałym, wspaniałym i prawdziwym mężczyzną.

Gdy nasza przykładowa kobieta nie ma dzieci, męża, rodziny, bycie mężatką i posiadanie dzieci jawi się jej jako raj na ziemi, szczęśliwość bez końca, niemalze boska idylla. Te wyobrażenia wspierają mężatki które się chwalą i opowiadają jak to jest wspaniale – chcą wzbudzić zazdrość, i skutecznie ją wzbudzają. Każdy wędkarz który złowi rybę, w każdej kolejnej opowieści dodaje jej kilka cm, aż w końcu ze śledzia robi się wieloryb. Podobnie Panowie, wraz z ilością wypitego alkoholu powiększają swoje dokonania na polu miłości – każda zakrapiana alkoholem impreza kończy się zapewnieniami ledwo trzymających się na nogach Panów, że mają 45 cm penisy. Tak już mamy, że lubimy się chwalić przed innymi, żeby nam zazdrościli.

A więc mamy tą nieszczęsną dziewczynę. Wiele intryg, szantażu, wysiłków, i w końcu jest wielki życiowy sukces – ma męża, dzieci.

Kobieta oczekuje z niecierpliwością na ten raj, ale co się dzieje? nie ma raju! jest za to gehenna z mężem zazdrosnym o dziecko, ból głowy, ciężka harówka przy dziecku i wieczne finansowe problemy. Do tego dołącza się nadwaga bo po całym dniu stresu trzeba sobie to odreagować a to chipsami, a to batonikami, i szereg innych elementów typowej rodziny. Miał być raj, a mamy piekło, tu i teraz.

Kobieta czuje się oszukana – szuka winnego tego stanu ze nie jest szczęśliwa. Oczywiście przeważnie winnym staje się mąż. Zaczyna mu dopiekać, ten oddaje czy też unika. W każdym bądź razie sytuacja staje się coraz gorsza. Żona nienawidzi męża ze nie dał jej szczęścia które obiecywały jej koleżanki z pracy, mąż nienawidzi żonę ze stała się taką wredną, zrzędliwą suką. Później zaczyna się walka wykorzystując dziecko, próbując je przekabacić na naszą stronę i wzbudzać wyrzuty sumienia u partnera, później zdrady, kochankowie i szereg innych destrukcyjnych patologii.

Na koniec nieszczęśliwego życia, dziecko nam się odwdzięcza za nasze wrzaski i manipulowanie nim jak rzeczą a nie żywym, czującym człowiekiem, oddaje do domu starców, i zabiera cały majątek. A głupiej kobiecie edukowanej kobiecymi czasopismami zostaje zgorzknienie i smutne oczekiwanie na śmierć. Jedyne co sobie poszalała to okazywanie pogardy kobietom które nie mają rodziny – zauważyliście to? ma dziecko i męża, i czuje się lepsza. A co to jest za filozofia urodzić dziecko? co to za problem? cóż to za dokonanie? a spłodzić dziecko? żaden problem, zapewniam osobiście 🙂

Dokonanie czegoś to coś znacznie więcej niż poród i złapanie męża. Posiadanie rodziny to za mało by wzbudzić mój szacunek.

Pokazałem Państwu bardzo negatywną wizję rodziny – specjalnie tak uczyniłem by pokazać, że oszustwo i przebiegłość popłaca, ale do czasu a suma sumarum strasznie tracimy na nieuczciwości. A można przecież być uczciwym, nie łapać męża na dziecko, nie chcieć triumfować nad innymi – można? jasne ze można. Gdy oboje partnerów chcą dziecko, dziecko ma wielką szansę wychować się w zgodnej rodzinie.

Reasumując –  kobieta która się złośliwie pastwi się nad wami, drogie bezdzietne Panie, jest przede wszystkim zakompleksiona. Tyle czasu czuła się zerem bo nie miała dzieci i męża a inne miały, że teraz musi sobie to jakoś odbić. Wasza rozpacz i pragnienie rodziny sprawia jej rozkosz, wtedy czuje się lepsza, może wami gardzić. To daje jej niezwykłą przyjemność. Ona nie trwa za długo, bo za chwilę trzeba wyjść z biura i zetknąć sie z nie ufającym nam mężem którego sie oszukało. O spotkaniu z sumieniem nie wspominam, bo dla dążącej do celu po trupach kobiecie coś takiego nie istnieje.

Kobieta która się nad wami pastwi, ma w życiu bałagan, czuje się zerem, nic niewartą szmatą. Jedyne chwile w których czuje się lepsza, to te gdy widzi Twoje łzy, gdy Ci dopieka że ona ma dzieci a Ty nie masz, więc rzekomo jesteś niepełnowartościową kobietą. Nie wierzysz mi? ok. Ale uwierz tysiącom badań psychologicznym, i relacjom np. z obozów koncentracyjnych czy wiezień – więzień upadlany wreszcie zostaje kapo, i co robi? pastwi się dokładnie tak samo jak inni pastwili się nad nim. Ten mechanizm został dokładnie opisany przy zjawisku „fali” w wojsku. Co dostaniesz, to oddajesz. Młoda kobieta, torturowana poczuciem że jest nikim cierpi. Złośliwe babska w pracy pastwią się nad nią, po czym ona zostaje takim samym złośliwym zakompleksionym człowiekiem, który robi to samo kolejnej młodej kobiecie. I tak to się wszystko kręci w kółko.

Gdy po raz tysięczny widzisz ten rzekomo przyjazny uśmieszek, i pytanie kiedy będziesz miała dzieci, uśmiechnij się i zapytaj kiedy pogrzeb? ona zapyta zszokowana, jak to? a Ty się uśmiechnij i powiedz, ze przecież tak jak każda kobieta powinna mieć dzieci, tak każdy kiedyś umiera wiec się pytasz kiedy ona umrze. I za każdym razem ten sam tekst daj, i ustaną te żałosne pytania o dzieci. Jeśli nie ustaną, musisz się zastanowić czy warto z taką osobą utrzymywać znajomość. Moim zdaniem nie warto. Ale jeśli uważasz się za kogoś gorszego od kobiety która ma dzieci i męża, to uznasz że warto. Twój wybór, ale pamiętaj że to są także Twoje konsekwencje, bardzo bolesne.

Gdy nie stać Cię by powiedzieć coś takiego, nie pokazuj po sobie smutku. Gdy go pokażesz, już koniec z Tobą. Zakompleksione mężatki widząc ze cierpisz z tego powodu tak jak one kiedyś cierpiały, wsiądą na Ciebie i wyssą emocjonalnie do ostatniej kropli krwi, bo im to sprawia wielką przyjemność – Twój ból, Twoja rozpacz. To od zawsze było paliwo dla ludzi którzy zniszczyli swoje własne życie, i chcą zniszczyć Twoje. Wiesz do czego posuwają się mężatki gdy widzą cierpienie u kobiety? przychodzą z dziećmi, każą im się uśmiechać, mówić jakie są szczęśliwe, pokazują w każdej wolnej chwili zdjęcia i filmy w telefonie. opowiadają o swoim szczęściu. Jedna z moich czytelniczek bawiła się z synkiem „przyjaciółki” i ten jej wyznał że dostaje pizzę za udawanie szczęścia i powtarzanie wyuczonych słów o szczęściu i miłości rodziców przy niej. Był dokładnie instruowany i uczony w domu. Gdy o tym powiedziała „przyjaciółce”, ta uciekła a później rozgadywała w pracy że ona chciała porwać jej dziecko. Myślicie że to jedyny przypadek? sam ich znam co najmniej dwadzieścia. To norma i temat tabu, o którym nikt nie mówi bo każdy się boi pokazać że o tym w ogóle myśli. A tam gdzie ludzie jasno nie stawiają spraw, zawsze wkradnie się jakieś cierpienie, i rozpacz. Tam gdzie jest ciemno, zawsze się znajdzie jakiś wampir emocjonalny.

Pytacie mnie drogie Panie co robić? ja znam tylko jedną odpowiedź. Jedną, ale skuteczną. Podniesienie samooceny na bardzo wysoki poziom, pokochanie siebie niezależnie od wyglądu, posiadania dzieci czy męża. Miłość do siebie – oto podstawowy cel. Później dopiero dzieci, mąż – jeśli oczywiście tego zechcecie.

Zapamiętajcie sobie – to że nie macie dzieci, męża, ślubu, nic nie oznacza. Tak jak nie posiadanie np. sokowirówki nie oznacza ze jesteście złymi kobietami. Po prostu jeden coś ma , drugi nie. Miarą wartości człowieka jest jego uczciwość, życzliwość i ciepło dla ludzi, wysoka samoocena, realizowanie się w życiu, dawanie coś z siebie światu.

Ja osobiście zrezygnowałem ze związku i potomstwa, i taka jest moja świadoma decyzja w tej chwili. Oczywiście „życzliwi” podpowiadają ze tak naprawdę jestem nieszczęśliwy, pusty, ze jak będę umierał to nikt mi nie poda szklanki wody, że nie będąc w związku i będąc samotnym, obudzę się z ręką w nocniku.

Moi drodzy – pewnie mi nie uwierzycie, ale jestem znacznie od was szczęśliwszy. Codziennie się śmieję, zachwycam pięknem świata, uczę go i zgłębiam swoje wnętrze, a jest ono cudowne. Nie muszę mieć drugiej osoby obok siebie, wiecie czemu?

Ja sam ze sobą czuję się dobrze, przyjemnie. Druga osoba więc może wraz ze mną cieszyć się, ale gdy jej nie ma ta sama radość nadal będzie we mnie tkwiła. Moja radość i poczucie satysfakcji z siebie jest niezależne od drugiej osoby. Wiele lat mi zajęło uporządkowanie swojego życia, i opłacało się zainwestować w siebie, zamiast robić to co tłum, a potem się upijać żeby zapomnieć o problemach. Kocham siebie, lubię siebie, uwielbiam się poznawać i odkrywać w sobie cudowne skarby – nie potrzebuje płodzić dzieci w panicznym strachu że nikt mi nie poda szklanki wody – zawsze mi ktoś tą szklankę poda.

Ale jeśli poczuję prawdziwą chęć na dziecko, wtedy tak się stanie. Ale to będzie tylko moja decyzja, a nie chęć dowartościowania się przed stadem baranów, nie umiejących samodzielnie żyć i myśleć.

0 myśli na temat “Niepełnowartosciowe kobiety?”

  1. mmm to są głupie kobiety łapać faceta na dziecko czy faceta mającego 28 lat zmusi się do instynktu ojca? nie żaden filmik nie pomoże bo dzieci od wieków są takie same,z drugiej jednak strony czekać np 10 lat aż facet zechce mieć dziecko ??? prosić o ślub nie no żałosne coż mi z takiego ślubu a do wora z nim ,i czego tu zazdrościć mężatce czy nie mężatce? to działa w dwie strony mężatka zazdrości tamtej wolności i płaskiego brzuszka ,poza tym dzieci się planuje a nie wpada,tylko zaplanowana ciąża z ojcem dziecka daje satysfakcję,po co samemu się męczyć potem z dzieckiem bagażem ,zazdrość to jest chora zazdrość którą powinno się leczyć osoba bez kompleksów nie ejst zazdrosna bo zna swoją wartość

    1. Dziecko jako karta przetargowa to najwieksza zenada. I w przypadku kobiet i w przypadku mezczyzn. Tak moi kochani, mezczyzn. Moj byly tak bardzo chcial zostac ojcem, ozenic sie i wprosic sie do mnie na pokoje, ze az biedny poszedl do wrozki po czym poderwal niewiaste, sprawdzajac uprzednio jej wyglad, stan posiadania oraz lokal i poprowadzil zywcem do oltarza. Czekam, az zacznie mi paradowac pod oknem z becikiem i wymowna mina, jakbym ja conajmniej dzieci miec nie mogla. Kocham dzieci i bede szczesliwa jesli kiedys zostane matka.Dziekowac Gorze, ze nie wymienilam DNA z tym Ojcem Roku.

  2. Ja mam odwrotne obserwacje.Tj. mężatki zazdroszczą singielkom wolności. I ciągle narzekają na męża i dzieci. :)Chociaż to może kwestia środowiska. Na wsiach czy w małych miasteczkach jest inna hierarchia wartości. I presja środowiska.

  3. Młode kobiety w tej kwestii radze posłuchać Mareczka .Mówi prawdę .Dziecko to harówa 24/dobe.Koniec z beztroską i o rachunki bedziecie się martwić Wy a nie rodzice .Święta prawda co napisał.

  4. Mam takie same spostrzeżenia jak Dziopa w kwestii posiadania męża i dzieci.A co do ślubów z powodu ciąży. Wiem, że to kontrowersyjne, ale jestem zdania, że ciąża nigdy nie powinna być podstawą decyzji o ślubie. Myślę, że facet powinien się żenić wtedy i tylko wtedy, gdy nie wyobraża sobie życia bez kobiety, z którą jest. Inaczej to nie ma sensu i jest źródłem problemów, o jakich każdy z nas wie.Oczywiście powinien płacić alimenty i uczestniczyć w wychowaniu – to kwestia odpowiedzialności.

  5. Albo udajecie albo macie cos z głową, kobieta bez partnera i dzieci w naszym społeczeństwie to jedna wielka „nędza”.

    1. Przecież napisałam, że inaczej jest w dużych miastach a inaczej w małych miasteczkach i na wsiach.Na szczęście ja mieszkam w dużym mieście – więc nikt mnie nie naciska ani nie szykanuje.

  6. W zyciu bym nie wpadla na pomysl zakompleksiania sie z powodu nie posiadania dzieci.Co prawde chce miec kiedys dzieci, ale to naprawde KIEDYS. Delektuje sie moja wolnoscia. A mezatkom i matkom tylko wspolczuje ciezkiego losu. Ale to ich decyzja. W zasadzie to nawet podziwiam je za to, ze sie zdecydowaly. Splodzic albo wpasc jest latwo, ale swiadomie podjac taka decyzje to godne podziwu…..ale zalezy jeszcze u kogo. Ludzie mniej inteligentni, wychowywani w prymitywniejszych srodowiskach nie zastanawiaja sie zbyt wiele nad tym co moga potomstwu zaoferowac. Po prostu rozmnazaja sie jak kroliki. Ludzie inteligentni mysla o przyszlosci i dlatego maja mniej dzieci…albo wcale.

    1. Pozatym zawsze to ja sie balam, ze ktorys chce mnie zaciazyc. Extra, zebym z nim zostala. (I tak bym nie zostala) Mysle, ze mezczyzni w takim samym stopniu sa kierowani bardziej hormonami niz rozumem. Szukaja tylko samicy- inkubatora dla ich genow.Pozniej nekaja kobiete zazdrosciami i tym podobnymi, zabieraja jej wolnosc, odgradzaja od swiata, chca z niej zrobic kure domowa.A jak szarzeje z czasem, robi sie brzydka, wolniej sie porusza, podjada ciagle przy gotowaniu obiadkow dla misiaczka, bo on musi miec przeciez dobre i w koncu grubnie, to misiaczek idzie sobie do mlodej i chudej.I robi z niej to samo…Wiesz dlaczego misiaczek tak brzydko postepuje?

  7. Poza tym generalizując w ten sposób kobiety – tylko je obrażasz. W Twoich oczach są one jak jakieś bezmyślne gąski lunatyczki.Wniosek:albo masz wielkie nieszczęście mieć tylko takie w otoczeniualbo takie przyciągaszalbo takie przyciągają Ciebiealbo boisz się kobiet i w ramach autoterapii – deprecjonujesz je.

  8. Ciekawsza by była wymiana waszych zdań Mareczku na dany temat !!! Twoja i Sławka niż ta ciągła zabawa w ” kotka i myszkę ” wiesz Mistrzu ???.

  9. Marku, takie są Twoje poglądy na małżeństwo i rodzinę teraz. A ja się nie zdziwię (nawet chyba mogłabym się założyć) jak za około 3-4 lata na tym blogu zaczną się pojawiać liczne zdjęcia robione przez zakochanego tatusia. Uważam, że jesteś wręcz stworzony do roli ojca. Lubisz objaśniać świat, kierować, nauczać, wychowywać. Do tego wydajesz się ciepłym, opiekuńczym człowiekiem. Świetny ojciec z Ciebie będzie 🙂

        1. Jak bym chciała mieć ” dzidzię” i miała wybierać między Tobą a Sławkiem to wybrała bym Jego !!!.A dlaczego ? to się domyśl !!! he he

  10. Mareczku, cóż mogę dodać?Powiedzmy, że ten temat i schematy znam od niedawna dogłębnie, co ostatnio kosztowało mnie kilka gorszych chwil. Oczywiście usłyszałem słowa egoista, dzieciak:) Piszesz o różnych zachowaniach, różnych dziedzinach i postawach, ale mi sie wydaje, że można je określić jednym pojęciem wampiryzmu emocjonalnego, wmawianie winy, projekcja swoich własnych problemów i złych uczynków na innych, podbijanie swojej wartości kosztem drugiej osoby i bezwzględne wykorzystywanie wszystkich dobrych, neutralnych i złych czynów i słów przeciwko niej, dążenie po trupach do celu, kompletny brak refleksji i nawet myśli że robi sie coś nie tak.Dlatego moi drodzy ważne jest, żeby znać swoja wartość, żeby nie dać sobie wmówić że jest się nikim, gdy organicznie wie się, że dało się i zrobiło wszystko to co najlepszego można dać i zrobić dla drugiej osoby. To jest bardzo ciekawy temat i ostatnio bardzo mnie interesuje.

  11. Dzieciaki to fajna sprawa. Nie generalizuj tylko dlatego, że ty ich nie planujesz (pewnie sam chcesz mieć żonę i dzieci tylko te twoje notoryczne pierdzenie powoduje, że już w nic nie wierzysz, nawet w to, że kochająca kobieta zaakceptuje wszystko, nawet twoje śmierdzące bąki,ech, co się nie robi w imię miłości).Nikt nikomu nie zazdrości to już nie te czasy.Każdy żyje jak chce i robi co chce.Geje adoptują dzieci, kobiety rodzą pierwsze dzieci w wieku 40 lat, nikt już nie patrzy złowrogo na niezamężną 30 latkę czy życie na kocią łapę.Lubisz się wymądrzać i generalizować.

    1. A ja mam wrażenie, że czytać i myśleć nie potrafisz. Nie widzę tu żadnej generalizacji, tylko spostrzeżenia na temat wybranych postaw z jakimi można się spotkać w życiu.

      1. Czytam bardzo uważnie.Tak się składa, że Marek generalizuje nie tylko w tym artykule.Uwielbia być nieomylnym we wszystkim co pisze.Rozumiem, że nie muszę łykać jego „mądrości” i to jest jego blog ale czasami chyba można krytycznie odnieść się do jego staroświeckich, dziwacznych, z kosmosu wziętych poglądów.Tak czy nie? A już takich tekstów komentujących :”słuchajcie kobiety Marka bo dobrze pisze” to już w ogóle nie rozumiem.A co to wyrocznia jakaś czy co? Uważam, że z wiekiem, z większym doświadczeniem ( gdy pojawią się dzieci, jeśli się pojawią) z prawdziwym zakochaniem, Marek zrewiduje większość swoich poglądów.Nawet życzę mu tego bo teraźniejszy świat który przedstawia nam w swoich artykułach jest gorzki, zawistny, posępny, nastawiony na nie.W ogóle to śmieszy mnie fakt, że przygania kocioł garnkowi.Gani grube kobiety, a sam pielęgnuje tę swoją oponę na brzuchu.

          1. Źle się domyślasz.Piszę co czuję, nie ma we mnie złości ani chęci odgrywania się.”Znajoma” ale nie twoja.

        1. Skoro nie wąchałąś, to skąd wiesz że pachną nieprzyjemnie? moze powąchasz, i wtedy uczciwie ocenisz? zapraszam, zaraz będę niebawem jadł kotlety jarskie 🙂

        2. Znajoma – a co do nie zgadzania się ze mną, wiele razy pisałem ze myle się jak to człowiek ma w zwyczaju. Spójrz w księgę gości, popatrz po komciach – 80% komciów nie zgadza się z moją wizją świata. Jedyne czego nie dopuszczam to jałowych dyskusji z elementami braku kultury, napastliwości, nieprecyzyjności. Takie komentarze od razu kasuję bo to jest blog cytany przez wielu ludzi, a nie ściek dla meneli którym by się na pewno stał gdybym go nie czyścił z wpisów frustratów którzy mi po 20 razy dziennie pisza że jestem załosny, pusty i nieszczęśliwy 🙂

  12. Oj mistrzuniu ale mnie ubawił ten fragment o dziecku i pizzy, co trzeba miec w głowie by kazac dziecku udawac szczęscie zamiast mozolnie uczciwie i z sercem dzien po dniu robic wszystko by to dziecko było naprawde szczesliwe!!???

  13. Witaj!czytajac pomyslslam ze piszesz wlasnie o mnie,Sama czekam na dzieci 10 lat i niezle mi dokpaly te co leczyly sie ze mna i dzis opowiadaja jakie to maja slodkie dzieci ,Teraz dopiero zrozumialam ze mam dosc myslenia tylko o dzieciach ze warto zainwestowac w siebie ,Zastanawiam sie skad tyle wiesz na ten temat…pozdr serd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *