Szczęście w związku

   

Gdy już Państwo zrozumieli ten paradoks który opisałem w artykule „zdrada, przemoc, kłamstwa” , możemy przejść dalej.

Dla przypomnienia – paradoks ten polega na tym że na pytanie co robić ze zdradą, przemocą i kłamstwem w związku, nie dajemy dobrych rad tylko my sami się zmieniamy i wtedy ten problem sam znika. Bez zmiany siebie nie unikniemy nieszczęść, dlatego że sami je przyciągamy. Więc cóż da Państwu moja dobra rada? owszem, mogę tak jak inni doradzać żebyście odeszli od partnera/oddali mu cios czy zdradę/wybaczyli. Tylko co to da?

Nawet jeśli jakimś cudem któraś z rad byłaby dobra, to nie zmieni to faktu że zadziała ale na krótko, a po pewnym czasie powrócimy do starego stanu, ponieważ nie zmieniliśmy najistotniejszego czynnika – siebie.

Ponieważ wiele czytelników nie rozumie czym jest wysoka samoocena, i kojarzy ją z pychą i arogancją, chciałbym byście to dobrze zrozumieli. Wysoka samoocena oznacza ni mniej ni więcej, że lubisz siebie. Tak po prostu. Czy zarozumiały babochłop ma wysoką samoocenę? nie, to tylko maska – tak naprawdę to jest dno. Znałem w życiu wiele takich Pań, i to nie ma nic wspólnego z wysoka samooceną. To jest zerowa samoocena, uważanie się za szmatę i gdy taka Pani dostaje awans zadziera głowę. Awans jej polepsza samoocenę, i to jest właśnie różnica – przy zdrowej samoocenie, kochamy się i szanujemy bezwarunkowo, a nie dlatego że mamy awans, nową lodówkę czy też ładne buty.

Gdy kobieta z wysoką samooceną traci pracę, nadal kocha siebie. Gdy kobieta z niską samooceną traci pracę załamuje się, wpada w depresję, tyje i nienawidzi świata za swoje własne decyzje. Paniusia uważająca się za ósmy cud świata, i pogardliwie traktująca innych to jest też przykład niskiej samooceny. Gdyby lubiła siebie, to na co byłoby jej potrzebne poniżanie innych? no właśnie.

Po czym rozpoznać jeszcze wysoką samoocenę? osoba która kocha siebie, nie wywiera na Ciebie nigdy presji. Nie narzuca swojego zdania, nie wpycha sie do Twojego życia z brudnymi buciorami. Wiesz czemu? ponieważ ma swoje życie, i w nim czuje się dobrze. Zakompleksiona osoba musi włazić w czyjeś życie z butami, ponieważ sama ze sobą czuje się koszmarnie.

A teraz uwaga przyjaciele – napiszę coś bardzo, ale to bardzo ważnego – osoby bardzo aktywne mają niską samoocenę. Ich życie wewnętrzne to śmietnik, boją się być sami ze sobą w ciszy, więc muszą mieć bodźce które zagłuszą ich ból istnienia, ich poczucie ze mimo wszystko przegrali swoje życie – oglądają tv, chodzą po niekończących się imprezach, piją alkohol, narkotyki, i uwaga – kłócą się z partnerem o byle głupstwa. Czemu? to banalnie proste – kłótnia to adrenalina, zaangażowanie się, mobilizacja – nie trzeba myśleć o sobie. Takie osoby tam gdzie są, wywołują kłótnie, emocje. Wszystko to ma jeden cel – uciec od siebie.

Osoba która lubi siebie, chętnie przebywa sama ze sobą, patrzy na fale oceanu, słucha ptaszków, podziwia ludzi i zachody słońca. Wycisza się, jest jej po prostu dobrze.

Osoba z kompleksami nie może się wyciszyć, ponieważ wtedy poczuje się zerem, dnem. Wychodzą na wierzch jej myśli które ja gryzą. Zazdrość, nienawiść, tego nie można długo znosić bo się zwariuje, więc trzeba się w coś zaangażować – w kłótnię, w pracę. Pracoholicy mają bardzo niską samoocenę. Osoba zakompleksiona może być bogata albo biedna, stara albo młoda, może być Żydem, Eskimosem to nie ma znaczenia. Więc szuka emocji. I natrafia na mojego bloga, i pyta mnie co ma zrobić? gdy mówię że ma poprawić samoocenę, puka się w głowę i oznajmia mi że jestem żałosnym, pustym, małym człowieczkiem, i pędzi dalej szukać emocji, robić kłótnie, jątrzyć – wszystko byle nie stanąć z samą sobą twarzą w twarz. Co mam jej powiedzieć? idź na imprezę, nachlaj się, naćpaj, daj dupy tabunowi facetów? o tak, wtedy będę faktycznie mądrym terapeutą, w jej oczach. Ale w swoich będę oszustem i szarlatanem.

Zróbmy prosty eksperyment, i proszę Cię o szczerość. Spójrz w lustro, i poobserwuj się trochę – co czujesz? ale tak szczerze, bez bełkotu że jestem taki wspaniały, zwróć uwagę nie na myśli która jak głodna małpa biegają Ci po głowie cały czas, ale na uczucia. Niech zgadnę – odraza, niechęć, nienawiść, złość? a to dałeś się oszukać, a to zdradzić, a to nie jesteś tak ładny jak Twój ideał z tv, a to masz za małego penisa. Jeśli zrobisz to szczerze, a nie tak żeby mi dopiec i powiedzieć ze kochasz siebie i to nie działa co piszę bo Twoje życie to syf mimo że kochasz siebie, jeśli to będzie naprawdę szczere – zauważysz że zgadłem. Ale nie, ja nie zgaduję – to prosta wiedza która działa z matematyczną precyzją.

Jeśli masz niemiłe uczucia względem siebie, to jesteś chory. Tak, jesteś chory na niedocenienie siebie. Stałeś się sam swoim własnym wrogiem, i niszczysz swoje własne życie. Wybierasz zakompleksione partnerki by móc nimi rządzić, i płaczesz że masz w domu wariatkę. Kto ją wybrał? Ty przyjacielu. To Twoja decyzja, Twoje życie. Więc czemu obwiniasz Boga, świat, a czasem i mnie? co my, ja i Bóg mamy do tego? czy ja Ci wybierałem tą kobietę, czy Ty sam ją wybrałeś? zakochałeś się, tak? więc jesteś niewinny?

Odpowiedz sobie szczerze na pytanie – czy zakochałbyś się w kobiecie pewnej siebie, szanującej siebie? takiej która nie pozwoli sobie żebyś ją nie szanował, popychał i traktował jak szmatę? jasne że nie. Kobiety która kocha siebie, nie da się kontrolować, ani nią manipulować. A Ty się tego boisz, więc od takich kobiet uciekasz. Takiej kobiety nie da się manipulować, ale można przeżyć z nią prawdziwą miłość, i świetnie tym bawić – ale to zrozumiesz dopiero wtedy gdy i Ty pokochasz siebie bo teraz to dla Ciebie tylko słowa. Jeśli Twoja mamusia Cię biła i wrzeszczała na Ciebie żeby wyładować swoje frustracje, i mówiła że Cię kocha, nie dziwię się że na samo słowo miłość masz silne mdłości. Ale wiedz że to tylko Twoje skojarzenia, nic więcej. Prawdziwa miłość to coś wspaniałego, mimo ze kojarzy Ci się z silną niestrawnością.

Skoro więc nie oskarżasz siebie o wybranie nienormalnej partnerki tylko zakochanie, to może sprawdź sam w sobie czemu zakochujesz się w takim typie kobiet? a teraz Cię zaszokuję – wybierasz ciągle podobne sobie kobiety,  chciwe, wyrachowane, obłudne? prawda? to nie jasnowidzenie, to normalne jeśli jesteś chory na niską samoocenę.

Jeśli idziesz głodny, o czym myślisz jak obserwujesz świat? gdzie by się najeść. Czy zwracasz uwagę na teatr, plac, gołębie? nie. To dla Ciebie nie istnieje. Jeśli idziesz i czujesz zastanawiające chrumkanie w jelitach, to czego gwałtownie szukasz? toy toya. Widzisz ludzi, budynki, ale nie zwracasz na to uwagi. Liczy się tylko spełnienie pragnienia. Jeśli się boisz kobiet, co myślisz? szukasz słabszych od siebie kobiet, żeby Cię nie zdominowały. Wszystko poza tym Cię nie interesuje. Jeśli kochasz siebie i doceniasz, jak patrzysz na świat? szukasz ludzi wartościowych, uczciwych, wesołych i pewnych siebie. Wszystko co jest poza tym, nie interesuje Cię. Widzisz tylko to co aktualnie w Tobie gra.

Co w Tobie gra? piosenka o miłości czy nienawiści?

Miłość do siebie to wolność. Wolność od innych ludzi, i ich presji. A dla manipulatorów wielkie zagrożenie. Jak manipulować szczęśliwym człowiekiem? jak nakłonić go do wojny i zabijania innych? jak namówić go do nienawiści rasowej, etnicznej, religijnej?

Ludzie z niską samooceną nie chcą się zmieniać. Jedyne co ich motywuje do zmiany, to kolejne i systematyczne katastrofy we własnym życiu. Gdy masz dość cierpienia, zaczynasz nad sobą pracować. Cierpisz? to dobrze. Może to wreszcie Cię zmotywuje do wzięcia się za siebie.

Dlatego media pełne są fałszywych porad w związkach, a unikają tej najważniejszej rzeczy jaką jest wysoka samoocena. Spójrz chociażby na poradniki, blogi, zobacz co Ci biedni ślepcy piszą, jakie dają rady, jakie teorie rozwijają, a to wszystko jest nic niewarte. To tylko śmieci, bełkot. Zrób tak, zrób inaczej, powiedz mu to, tamto, owamto. Ubierz się sexy, bądź niedostępna, zadzwoń do niego, nie dzwoń, udawaj to czy tamto, zrób sobie spa, kup nowe tipsy – TO JEDNO WIELKIE PIEPRZENIE.

Co więc robić? jak żyć? czy Bóg istnieje? czy istnieje Szatan? czemu istnieje zło? czemu faceci lecą na ładne ciało a kobiety na gruby portfel? – Pokochaj siebie a te pytania nabiorą innej barwy, ostrości, i wtedy zrozumiesz znacznie więcej i głębiej niż jakiekolwiek autorytety moralne, kapłani, święci męczennicy i papieże.

Właśnie tego Ci życzę.

0 myśli na temat “Szczęście w związku”

  1. Niska samoocena to nie wybór to skutek.Już wcześniej o to pytałam ale nie dostałam odpowiedzi:A jak tak po prostu zacząć kochać siebie jeśli nie jest się prawdziwym sobą (bo ten zakompleksiony neurotyczny ‚twór’ to nie prawdziwe ‚ja’)?

    1. Niską samoocenę możemy przekuć w wysoką, więc jednak to nasz wybór. Ja miałem zerową, a teraz mam znacznie wyższą. Jak? afirmacje, praca z lustrem, wizualizacja.

      1. To jednak nie wybór bo większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma niską samoocenę. Wypierają to ze świadomości i kompensują na różne sposoby.

      2. Poza tym to tak na prawdę nie chodzi o wysoką samoocenę (by patrzeć na innych z wysoka) tylko po prostu o bycie prawdziwym sobą. Wtedy człowiek jest w harmonii, w równowadze.I nie porównuje się z innymi bo nie ma takiej potrzeby.Problem mają ci, którym w procesie toksycznego wychowania odebrano tożsamość. Bo oni odnaleźć utracony balans i siebie.Ale najpierw muszą to sobie uświadomić. Skonfrontować.

        1. Ujmę to jeszcze inaczej:Nie chodzi o to by sen o tym, że się jest małym zamienić na sen o tym, że się jest dużym.Ale by po prostu się obudzić. 🙂

  2. Marek chyba tym tekstem wystraszyłes wszystkich.Czyżby popatrzyli w lustro? Moj lusterkowy test nie wyszedł tak źle.Dalej mogę sobie pośpiewać.

  3. ave mistrzu ! dziękuję mistrzu ! kocham mistrza najprawdopodobnie najlepszego bloga na świecie ! a może i we wszechświecie !?

        1. Jeszcze nie konsumowałem 🙂 poza tym jestem na diecie zero. Zero sexu, zero słodyczy, zero kret.ynów 🙂

          1. Popadłam w niełaskę chwilową u Mareczka !!! Ja się chyba zabiję !!! 🙁 ha ha ha . Zobaczymy czy chwilowa czy może pora opuścić ten blog ???.

  4. szczęście w związku= dobra samoocena siebie ? no tak jeśli dwoje ludzi tak o sobie myśli ,zdrowa dobra samoocena daje wiele daje właśnie ten śpiew ptaków p.s u mnie słychać jaskółki jakie to przedziwne ptaszki

    1. Myślę, że jest odwrotnie: dobra samoocena obojga partnerów = szczęście w związku.Czyli najlepiej zanim wejdziemy w poważny związek – doprowadźmy siebie samych do porządku.Tj. „odtoksycznijmy” się/odnajdźmy siebie prawdziwych, zrównoważonych wewnętrznie. Ale to może być trudne.Tylko w takim związku dorastają prawdziwe/szczęśliwe dzieci.

  5. Skomentuj i skomentuj. Chmmmmm.Jak tu komentować jak człek kompletnie zlany deszczem ledwo dobrnął do domu. Drogi zalane, chodniki zalane. : ((((P.s. Przydał by się kajak. Na szczęście nieźle pływam. ; )P.s. Samochody na jednej z głównych arterii jeździły chodnikiem, a i tak woda sięgała rur wydechowych. Drogą jechały tylko terenówki.Acha, to wcale nie było pod wiaduktem, tylko w okolicach przejścia dla pieszych na kierunku Biedronka. Oj suszy mnie, suszy!Chyba dziś nici z piwka z Biedronki. ; )

    1. Ale walnęłooooooooooooooooooooo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myślałem że mi szyby wylecą. Tak długiego grzmotu w życiu nie słyszałem. Śązoki trzymajta się !

    2. ~34!Ale lało u was.Jechałam w tedy przez Śląsk do Czech.Nawet pomyślałam sobie o Tobie,przecież gdzieś Ty tam mieszkasz?.Tylko Robaczek nie wie w jakim miejscu na Śląsku:).Mam nadzieje,że obeszło się bez kajaka.Pozdrawiam.

      1. Właśnie czytając przebudzenie – tak jakoś skojarzyło mi się zTwoim Blogiem. A to dobrze wiedzieć, że ma więcej książek. Poszukam sobie.

  6. siema, napisz coś teraz o korei północnej, sudanie, etiopii albo polityce, bo przez kaczora nie ma żadnej różnicy między nami a wcześniej wspomnianymi państwami. te twoje artykuły jakoś mnie nie przekonują. to tusk zapewni nam dobrobyt, ale takie chyba życie, znajdzie się jakiś oszołom krytykujący dobrego człowieka. to totalitaryzm jest, cenzura…a ty tego nie widzisz najzwyczajniej.

    1. No już nam Tusk zrobił dobrobyt 🙂 ciekawe ile starszych ludzi się powiesi tym razem z rozpaczy, a ile dzieci pochoruje z głodu.

  7. przez kaczora oczywiście! tusk nic złego nie zrobił. on po prostu chce zapewnić nam, polakom, dobrobyt. nie to co ten totalitarny kaczor.powoli likwiduje ludzi, którzy chcą zdemaskować jego machlojki, ot co! nie słyszałeś o paru przypadkach?

  8. poza tym w tvnie mówili, że dalsze podwyższenie płacy minimalnej wykończy naszą gospodarkę. ale spokojnie, przecież i tak będziemy zarabiać krocie. i co mi powiesz, że tvn mafia kontroluje? w spiski wierzysz tylko.

  9. tak, mafia to wymysł kaczorów, media nie są agresywne wobec nich, po prostu mówią prawdę na temat tego totalitaryzmu. a gospodarka naprawdę osiąga sukcesy. dwadzieścia lat i będziemy tak jak irlandia czy inne kraje zachodnie! i zarobki rosną, jakość życia się polepsza. no, ale jak się nie uczysz, to nie licz na korzyści z tego. i nie drwij ze mnie, wiesz, że to ja mam rację ;]

    1. Czy cud kon – donka ma dokonać się po 20 -tu latach jaśnie oświeconych rządów POpaprańców ?!Czy tak długi czas oczekiwania na cud spełnia kryteria cudu ?!Jeśli ma się spełnić cud z mocy cudotwórczej PO to czas wynosi 4 lata. Mija rok, czy mamy choćby 1/4 cudu ?!Miało wszystkim żyć się lepiej zgodnie z obietnicami PO.Jest tak że wszystkim z ferajny PO żyje się lepiej.”Cud” mafijnych przekrętów PO spełnił się. Min. Ćwiąkalski służy i chroni mafię PO.Na pochybel POpaprańcom !!!!

  10. Jestem pod wrażeniem Twoich przemyśleń! Czytałem jak narazie Twoje 2 wpisy -o miłości i ten. Sam od pewnego czasu piszę bloga i wpadłem na pomysł by przepatrzeć co piszą ci bloggerzy co zdobyli ogromną popularność. I muszę przyznać że bardzo wielu niewiele ciekawego ma do powiedzenia. Poprostu mieli wiele szczęścia i tyle. Natomiast ten blog zdecydowanie zasługuję na uwagę! Mówię to jako socjolog. Sam piszę o podobnych rzeczach choć może w troszkę w mniej ciekawy sposób. Tak czy owak zapraszam do odwiedzin w wolnej chwili i przekazanie kilku cennych rad. Pozdrowieniahttp://lukaszklimek.blog.onet.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *