Genetyczna dżungla

 

Niedawno temu, zrobiłem pewien dowcipny experyment, którego wyniki przeszły moje najśmielsze oczekiwania.

W bardzo znanym trendy miejscu w Warszawie, moja prześliczna czytelniczka (cmokasek 🙂 ) zaparkowała nowiutkie Porsche cayenne w najwyższej wersji wyposażenia, po czym zostawiła mi kluczyki i poszła sobie załatwiać swoje sprawy dając mi godzinę czasu. Specjalnie na tą okazję ładnie się ubrałem. Buty włoskie „botti”, za 60pln, eleganckie spodnie z tesco za 49pln w promocji, złoty zegarek „rolex” ze stadionu x lecia za 15pln, uśmiech bezcenny.

Otworzyłem drzwi porsche, włączyłem muzykę i stałem sobie oparty o drzwi, i to co się zaczęło dziać, mimo że tego mniej więcej oczekiwałem, zaszokowało mnie. O ile na ulicy żadna dziewczyna nie przygląda się mi ponieważ moje piękno jest w środku a nie na zewnątrz (no chyba ze spojrzy i z pogardą patrzy przed siebie ignorując mnie, jakbym nie istniał), niestety, to teraz bardzo ładne i zgrabne dziewczyny patrzyły mi sie wyzywająco w oczy, uśmiechały zachęcająco, kilkanaście podeszło żeby porozmawiać, więc mówiłem że czekam na żonę, i większości nie przeszkadzało im to wcale by mnie zaprosić na kawę, ale odmawiałem. Żadna, powtarzam żadna z dziewczyn na ulicy nie przeszła obok mnie obojętnie. Najpierw spojrzenie na błyszczący luksusowy, warty prawie 300 tysięcy pln samochód, później rozszerzonymi już źrenicami na mnie. W ciągu całego życia nie spotkałem się z takim zainteresowaniem i sympatią kobiet, nawet na blogu. Ale najlepsze miało nadejść. Przede mną był luksusowy sklep z jubilerem, i stanęła przed nim młoda mama z wózkiem. Boże drogi, czego ona nie robiła żebym na nią patrzył, kręciła pupą, udawała że rozmawia przez telefon (a w oknie patrzyła na moje odbicie) ale widząc te wałki tłuszczu na boczkach aż mi się coś cofnęło w przełyku. Ogólnie obliczyłem że miałem około 80 – 100 okazji na sex z naprawdę ładnymi kobietami. W ciągu troszkę więcej niż godzina. Po tym czasie byłem wykończony swoją atrakcyjnością. Teraz się nie dziwię że znani aktorzy w czasie prywatnym uciekają od fanek.

Ten sam numer zrobiłem tydzień później, ale swoim fiatem Sieną. Ładnie go umyłem pod ujęciem wody oligoceńskiej żeby zaoszczędzić na myjni, ubrałem się tak samo, i stanąłem przy drzwiach, naprzeciwko jubilera. Jak myślicie, co się stało? nic? zgadza się – nic się nie stało. Pies z kulawą noga na mnie nie spojrzał.

Świat patrzy na opakowanie – a na co ma niby patrzeć? gdyby ludzie mieli zdolności jasnowidzenia widzieli by piękno lub zło w człowieku, a są tylko skazani na swoje zmysły. A te można oszukać ubraniem, retuszem, luksusowym samochodem. W świecie zwierząt dostęp do samicy wygrywa ten kto umie się zaprezentować. Pręży się muskuły, napusza pióra, pompuje wole (worek u szyi), zmienia kolor łusek – samiec człowieka robi to samo kupując ładny samochód czy posiadłość.

Budzi to bunt u tych, co są mniej zamożni. Mężczyźni płaczą że kobiety interesują pieniądze a nie miłość, kobiety płaczą że mężczyźni interesują się ładnym i młodym ciałem. Tak nas zaprogramowała natura, i to będzie zawsze nas raniło, krzywdziło. Po co? po to żebyśmy się rozwijali i szukali skarbu ukrytego w nas, a nie na zewnątrz.

Konflikt jest nie do pogodzenia – kobieta jest pożądana gdy jest młoda ładna i zgrabna. Ma mało czasu, i musi sie wtedy urządzić – mąż, dzieci, rodzina, ślub obwarowany prawnie żeby w razie ucieczki męża, musiał płacić. Kobieta musi szybko wybrać faceta który zapewni jej godny byt. Jeśli facet jest biedny, idzie w odstawkę i narzeka na puste kobiety. Za to ten sam biedny facet widząc grubaskę ucieka od niej, a ta płacze ze faceci są puści bo patrzą na jej ciało a nie piękny umysł.

Dżungla, bez litości, bez zasad – liczy się tylko genetyczny cel – ale jest świat poza tymi instynktami. Jaki? zapraszam do lektury moich innych artykułów.

Na zdjęciu z folderu reklamowego porsche, dokladnie taki sam samochód jaki był użyty w moim experymencie, żeby Państwo mieli szerszy obraz całej sytuacji.

Nowa era

 

Gdzie się nie rozejrzeć w naszej multimedialnej kulturze, niemalże wszyscy którzy się mają za mądrych ludzi, piszą o staczaniu się świata w otchłań relatywizmu moralnego, przestępczości i bezsensu istnienia.

Są ślepi.

Świat zmienia się na lepsze, i osoba inteligentna emocjonalnie natychmiast to wyczuje. W ostatnich latach nastąpił niezwykły rozwój mediów, i siedząc w jednym miejscu na świecie, mamy dostęp do wszelkich informacji z całego świata. Dawniej, gdy nie było internetu i telewizji po prostu nie wiedzieliśmy o tragediach, którymi straszą nas codziennie w telewizorze. Czemu nas straszą? z dwóch powodów.

Po pierwsze, kogo by interesowały wiadomości pozytywne, o szczęściu bliźnich? Ciebie? ok – przejeżdzałeś kiedyś koło miejsca wypadku, widziałeś ciała przykryte czarną folią? czułeś chorobliwą ciekawość, i dreszcz grozy, prawda? Interesowało Cię to. Gdy dowiesz się takim wypadku blisko miejsca gdzie mieszkasz, pójdziesz to oglądać, mimo że zbiera Ci się na wymioty od widoku trupów i krwi. A czemu nie chodzisz np. pod szpital położniczy oglądać triumfu ojców, szczęśliwych że mają syna? czemu nie chodzisz w miejsca gdzie ludzie się cieszą? no właśnie. Tragedie nas fascynują, bo ich nie rozumiemy, tak jak nie rozumiemy czym jest śmierć i w ogóle świat w którym żyjemy. Szczęście jest nudne, nie jest trendy.

Po drugie, wielu tym co rządzą ludźmi, politykom, religiom, tym wszystkim na górze zależy żebyś się bał wyjść z domu, to prosty interes. Strach napędza rozwój przemysłu (coraz lepsze środki obrony przed niewiadomym złem), daje większą władzę tym grubym świniom na górze (bojąc się pozwalasz na zmniejszenie własnych praw na rzecz policji i innych tego typu służb) a także zagania ludzi do świątyń, żeby podlizywać się kapłanom i Bogu, i kupować sobie życie wieczne, bo a nuż istnieje?

A jaka jest prawda? prawda jest słodka. Ludzie są coraz mądrzejsi, lepsi, wynalazki ułatwiają nam wspaniale życie, mamy komputery (można grać całą noc mniam), toalety (nie trzeba klęczeć i stękać w lesie, można wziąść gazetkę i spokojnie poczytać, załatwiając nie cierpiącą zwłoki sprawę). Ludzie są coraz bardziej świadomi siebie, swoich emocji, i najważniejsze – mamy nieskrępowany dostęp do informacji.

Internet – opisywana w biblii paruzja czyli powtórne przyjście Jezusa Chrystusa Pana naszego, to wynalezienie internetu. Czy wiecie że w średniowieczu nie można było nawet czytać biblii? W ZSSR były tylko radia w każdym gospodarstwie, w których na okrągło leciały pieśni o Boskim Stalinie, a rodzina umierała z głodu. Każdy kto ma złe intencje i chce zrobić z Ciebie niewolnika, blokuje Ci dostęp do informacji. Im mniej wiesz, tym bardziej można Ciebie oszukać. Mówią Ci że Jezus jest Panem świata, a Ty patrzysz w internet i widzisz że ludzie wierzą nie tylko w Jezusa, a Ci co nie wierzą w niego nie są mięsem które trzeba zabić jak to było dawniej, tylko ludźmi takimi jak Ty. To rodzi pewne pytania, i powoduje rozwój świadomości. Nigdy Cię nie zastanawiało czemu jest tyle religii, i każda uważa że prawdziwy Bóg należy do nich? to która ma rację? Twoja? 🙂

Religie przeżyły wstrząs przez internet. Ale rozłożył się on równomiernie ponieważ każda po równo dostała od internetu, i już nie można oszukiwać bezkarnie wyznawców o płaskiej ziemi na grzbiecie żółwia i palić na stosach bluźnierców, obrażających Pana Jezusa heretyckimi twierdzeniami że ziemia jest okrągła, albo ze kobieta nie jest zwierzęciem.

Wyśmiewam święty kościół? nie tylko, religie forsujące idee reinkarnacji też mają na sumieniu wiele zbrodni – razem z władcami przekonali ludzi że to że są biedni to dlatego że w poprzednim życiu byli źli, a w następnym jak będą robili co władca i kapłan każe, będą mieli lepsze życie. Tu przekonują że za posłuszeństwo i bezmyślność będzie niebo, tam lepsze następne życie. Tak naprawdę jest to oszustwo takie same, i realizowane tylko dzięki blokadzie informacji, i ciemnocie ludzi. A teraz? włącz power, podłącz się do globalnej sieci, wejdź na mojego bloga i wymieniaj informacje.

Gdy oglądasz w telewizji o kolejnej tragedii, wiedz ze na świecie jest 6 miliardów ludzi, i od czasu do czasu jakiś tajfun czy trzęsienie ziemi jest w normie. Mylę się? to ja wytłumaczysz że dawniej, np. 50 lat temu ludzi było dwa razy mniej niż teraz? leki, medycyna, tak? no właśnie. Ciekawe co byś zrobił 150 lat temu jak by Cię rozbolał ząb, bo teraz idziesz do ładnego gabinetu, dostajesz znieczulenie i po sprawie. A wtedy? lepiej o tym nie myśl, bo zemdlejesz. Mi już jest słabo, a tylko to sobie wyobraziłem.

Od kilkudziesięciu lat nie było większej wojny, żyjemy w pokoju. Owszem, mamy plagę depresji i braku sensu życia, ale to jest cena przejścia z ery mechanicznej do ery cyfrowej, ponieważ brak autorytetów – dawniej było wszystko jasne, był ksiądz, Pan majątku i trzeba było pracować, płodzić dzieci. Ciężkie życie ale wszystko było poukładane. A teraz komu ufać? dezinformacja w której jeden autorytet bierze się za łeb z drugim, i każdy to widzi, więc komu ufać, gdzie jest cel? demokracja, jesteś wolny – a wolność wyboru jest straszna, ponieważ nie wiesz co masz robić. Zanim sie tego dowiesz, musisz przejść przez strach przed podjęciem samodzielnej decyzji.

Ale właśnie tak ma być. Masz stracić autorytety żeby odkryć ten najważniejszy autorytet w sobie. A pozbawianie się złudzeń boli.

Sami zobaczmy jak działała i teraz działa potęga informacji. Załóżmy że mamy chorobę, epilepsję. Teraz o niej wie każdy lekarz, a kilkaset lat temu państwo składało się z wielu majątków i wsi, i w wielu wsiach czy miasteczkach nigdy ona nie wystąpiła, była nie znana. Gdy nagle ktoś jej doznał, wyglądało to dla niepiśmiennych chłopów jak opętanie przez diabła i tak właśnie to traktowano. Chorego kropił kropidłem i wyganiał do piekła demona przerażony ksiądz – jak atak choroby mijał ksiądz był bohaterem i chłopi się podlizywali datkami swojemu potężnemu szamanowi, a gdy atak choroby nie mijał, chorego brali na widły a księdzu też płacono jako obronie przed Szatanem. Teraz już wiemy że to tylko choroba a nie Szatan. To jest oczywiście tylko przykład ale sądzę ze Państwo zrozumieli co chciałem w nim przekazać – informacja jest czymś pięknym.

Jeden z czytelników pisze żebym otrzeźwiał, i zobaczył co się dzieje np. z Talibami. Proszę bardzo, Afganistan – ludzie żyli tam jak zwierzęta, teraz są nawet organizowane pokazy mody. Owszem, te dziewczyny są objęte zemstą rodową i brat lub ojciec poderżnie im gardło przy spotkaniu, ale czy widzicie różnicę? powoli, spokojnie się wszystko zmienia. Owszem, na świecie jest wiele strasznych miejsc i chorób, ale zobaczcie ile ich było wcześniej? no właśnie. Wniosek jest logiczny – jest coraz lepiej. Są emerytury, wiem że głodowe ale można żyć – dawniej nie można było. Szpitale, wiem ze obskurne ale dawniej umierało się wyjąc z bólu często tygodniami. Jakbyś nie spojrzał, świat się zmienia na lepsze. Zmienia się ludzka wizja, świadomość, zmienia się cały świat.

W przygotowaniu jest następna technologia, która sprawi że przejdziemy do nowej ery, ery informacji. Zbliża się prawie zbawienie, prawie raj, prawie złota era chociaż oczywiście będzie też w niej wiele zła i dewiacji, ale ogólny rachunek będzie miażdżący – będzie znacznie lepiej. Więcej miłości, więcej uczucia, ciepła, więcej szczęścia.

Na zdjęciu widzą Państwo proroka nowej ery, ze swoim niegrzecznym i wiecznie głodnym uczniem w trakcie wykładu „jak aportować piłkę”.

SIUR

 

Narkotyki istnieją od niepamiętnych czasów.

Ich zadaniem było uwolnienie człowieka od nudnej, czy też ciężkiej rzeczywistości, porozumiewanie się z duchami przodków, i przede wszystkim wymuszenie na swoim ciele pewnych stanów emocjonalnych za którymi tęsknimy – ekstazy, błogiego spokoju, czy też kiedy trzeba – silnego pobudzenia. Narkotyki są uważane, i słusznie, za niezwykle szkodliwe dla zdrowia ale także dla rozwoju emocjonalnego człowieka.

Chciałbym Państwu przedstawić najsilniejszy, a zarazem najbardziej uzależniający narkotyk jaki istnieje. PCP? kokaina? grzybki? nie. Ten narkotyk jest znacznie silniejszy. Produkuje go społeczeństwo, a nazwałem go S.I.U.R. -Szacunek – iluzja – Uznanie – Rozkosz. Każdy z nas jest od niego uzależniony. Czy zauważyłeś co się z Tobą dzieje gdy Cię pochwalą? jak jest Ci wtedy dobrze? a jak skrytykują? źle, prawda? odebrali Ci właśnie to co lubisz, działkę.

Czy wiesz jak działają dilerzy? pierwsze kilka działek za darmo. Fajnie opalone chłopaki bez zębów klepią po plecach zakompleksionych młodych ludzi, uznają ich za swoich – niuchnij kreskę, będziesz trendy, nie będziesz leszczem. Gdy następuje uzależnienie, inwestycja zwraca się im tysiąckrotnie, gdyż uzależniony młody i zbuntowany przeciwko rzeczywistości młodzieniec, wyniesie z mieszkania ostatni garnek żeby dać sobie w żyłę. Znałem tych co weszli w narkotyki, i ich zaradność życiowa sprowadzała się przeważnie do siedzenia na ławce z kolegami, natomiast gdy trzeba było zdobyć pieniądze na narkotyki, spokojnie zdobywali miesięcznie minimum 6, 8 tysięcy.

Świat szmaci Cię w bardzo prosty sposób – daje Ci za darmo posmakować uznania, władzy, atrakcyjności, i to są działki darmowe. Później ich pragniesz, i musisz je zdobyć. Cała historia świata to przeróżne strategie zdobywania S.I.U.R.A, i walka o dostęp do nich. Zawsze ktoś przegra – załóżmy że pokochałeś władzę, i szacunek jakim obdarzają Cię ludzie, i pragniesz się porządnie naćpać, ale wszyscy nie mogą być dyrektorami, bo kto będzie naprawiał nam samochody,  przepychał rury, donosił listy (i zaspokajał nasze żony). Gdy wszyscy nie mogą mieć tego narkotyku, walczą o niego. Dawniej walczyli maczugami, jeszcze nie tak dawno temu udawaniem przyjaciela i pisaniem donosu do SB, teraz walczy się wizerunkiem, image. Luksusowy samochód, drogie ubranie, ładna willa i piękna blondynka z długimi nogami.

Powoli podchodzisz pod centrum handlowym do sportowego BMW z piękną kobietą, i głęboko sie zaciągasz spojrzeniami innych, wciągasz w nos rozkoszny smrodek zazdrości bliźniego, wstrzykujesz w żyłę ich podziw i zawiść. Jesteś narkomanem. Czujesz ze unosisz się w chmurach, na skrzydłach cudzej zawiści ale tak naprawdę jesteś na dnie. Jakże łatwo można Cię unieszczęśliwić, i zabrać narkotyk sprawiając ze zamienisz się w nędzny ochłap zapłakanego człowieka. Ale nie przejmuj się, wokół Ciebie są też sami narkomani, ale w skodach, fiatach i fordach. Oni chętnie by też zaćpali lepszy towar. No własnie – pragnienie jest matką wynalazku. Jak się zmienia narkotyk na ten z wyższych sfer?

To proste. Donosy, kradzieże, morderstwa, porwania, oszukiwanie,ale też ciężka uczciwa praca, nauka, mezalians obyczajowy. Można skorzystać z tych metod, i zdobyć pieniądze, pozycję społeczną, i ćpać lepszy towar. Dobrej jakości narkotyków dostarcza religia – jeśli spełnisz jej wymagania, czyli Twoja obecność, wierność i przede wszystkim pieniądze wpłacane dla Pana Boga, zostaniesz zapewniony o tym że pójdziesz do nieba, czy też dostaniesz lepszą inkarnację w następnym życiu, a także podziw w swojej grupie w której się obracasz. Jeśli nie spełnisz wymagań zostaniesz ekskomunikowany,  i powiedzą że Pan Bóg już Cię nie lubi i będziesz cierpiał całą wieczność bo nie chciałeś płacić Panu Bogu pieniędzy – odbiorą Ci narkotyk.

Zawsze jesteś na łasce dilera – dilerem jest ten kto daje Ci to czego potrzebujesz emocjonalnie. Dilerem jest chłopak kłamiący dziewczynie że nigdy nie spotkał tak mądrej, uduchowionej osoby, i pożądliwie, ukradkiem zerkający na jej zgrabne nogi w mini i płaski brzuszek. Daje tej biednej dziewczynie narkotyk, i wtedy w zaowalowany i zgodny z nakazami kultury w której działa, prosi o stosunek płciowy, po czym, podły, bierze brutalnie naćpaną emocjonalnie dziewczynę, łapie ją mocno za włosy i krzycząc w ekstazie pełnej satysfakcji ejakuluje w niej, i ucieka zostawiając jej emocjonalnego twixa – dwa prezenty – o pierwszym się dowie w klinice wenerelogicznej, a o drugim sikając na test ciążowy.

Gdy kobieta patrzy na Twoje galaretowate ciało, i mówi z zachwytem jaki jesteś silny i potężny, na co reagujesz nadymajac wątłą klatkę piersiową i gwałtownie skacze Ci ciśnienie, własnie dilerka porzuciła Ci narkotyk do drinka – jesteś uzależniony i wpadłeś po uszy w problemy o czym się przekonasz kilka lat po ślubie, patrząc z przerażeniem na 130 kilową, wiecznie zrzędzącą i płaczącą misiunię której dzieci i ślub dały poczucie bezpieczeństwa, i dodatkowe 60 kg słodkiego ciałka.

Każdy narkotyk przyzwyczaja Cię do siebie i pragniesz go coraz więcej. Gdy kupujesz nowy telewizor, podziw sąsiadów jest miły, ale wystarcza na krótko. Musisz teraz kupić lepsze auto. Później mieszkanie, willa, samolot, jacht. Ale zanim dojdziesz do mieszkania, dostaniesz zawału od tej gonitwy za narkotykami.

Stalin jest zły? on chciał tylko więcej narkotyku – więcej władzy. Podobnie Hitler, Mao, Tusk, Kim ir Sen i inni. Chcieli się mocniej odurzyć podziwem ludzi, nic więcej. A teraz spójrz na siebie, czy Ty nie pragniesz podziwu ludzi, ich szacunku? więc czym się różnisz od Hitlera? apetytem. Ale czy ten kto mniej je jest lepszy od tego co je więcej? no właśnie.

Wszyscy jesteśmy narkomanami – człowiek który zostaje odrzucony przez społeczeństwo, strasznie cierpi, przeważnie szybko umiera. Czasem robi odwyk, jednak to niewiele pomaga i znowu następuje powrót do nałogu. Ale są tacy, którzy udają że biorą, i żyją bez narkotyków, bo bez nich jest żyć znacznie przyjemniej. I właśnie ja Cię tego nauczam. Zaciągaj się, dawaj w żyłę, a w środku śmiej się z narkomanów, bo można im tylko współczuć i bawić ich grą w odszukiwanie narkotyków – oto ich całe życie – kopią w ziemi w poszukiwaniu jedzenia jak ślepe krety. Czy teraz naprawdę nienawidzisz narkomanów którzy Cię kiedyś skrzywdzili? bo zabrali Ci narkotyk? zaprawdę, powiadam wam – błogosławcie im, bo wam zrobili wielką przysługę.

A teraz, gratis, jako mądry diler prawdy i mądrości dam wam darmową działkę – uwaga! „Jesteście cool i lubię was” – to było za free.

A teraz płatny drag, bardzo mocny, emocjonalna heroina – „Jesteście wspaniali, obiecuję wam że pójdziecie do nieba wszyscy tylko czytajcie mojego bloga” OK. A teraz możecie mi zapłacić za towar, nr konta w artykule „wsparcie bloga”.

Nagi instynkt

 

Człowiek nie czuje tego, jakim darem jest życie.

Winę za to ponosi przyzwyczajenie, że życie jest. Ale to iluzja. W każdej chwili możemy umrzeć. Co z tego wynika? z mojej wiedzy wynika, że nie ma ludzi szczęśliwych. Wszyscy czegoś pragną, bogaci piękni i zdrowi także cierpią bo czegoś pragną. Te wszystkie marzenia wydają nam się realne, myślimy że dadzą nam szczęście. Ale to oczywiście nieprawda – te pragnienia mają na celu byśmy się rozwijali, podobnie jak instynkty które nas zmuszają do płodzenia dzieci, rozwoju – to wszystko jest po to, by zapewnić ciągłość istnienia naszemu gatunkowi, a nasze szczęście jest dla tego mechanizmu obce.

Powiem więcej – nasze szczęście jest wrogiem instynktów. Człowiek szczęśliwy pasuje, siada i się cieszy z tego co istnieje i z tego co ma. Po co walczyć o coś skoro jest szczęśliwy? Tylko człowiek nieszczęśliwy szuka, kombinuje, próbuje coś osiągnąć. Instynkty zawsze będą nas unieszczesliwiały, ponieważ bez tego gatunek ludzki przestałby istnieć. Instynkty to posiadanie dzieci, małżeństwo, pęd do kariery, sex, poczucie zagrożenia ze strony innych, konkurencja.

Nie zgadzasz się ze mną, to oczywiste. Ale pomyśl – ile razy uprawiałeś sex, za każdym razem drżałeś z emocji, doznawałeś silnego napięcia które rozładowywał orgazm i co, byłeś szczęśliwy? napięcie znowu wzrastało, i znowu musiałeś je rozładować i tak w kółko a z czasen to przestaje być takie proste bo Panie stawiają warunki, i za rozładowanie musisz obiecać ślub albo prezenty czy też od razu konkretnie pieniądze. Sam widzisz że sex nie dał Ci szczęscia. Liczysz ze da Ci w przyszłości, tak jak miliardy tych co żyli przed Tobą, oni podobnie myśleli, ale się przeliczyli.

Kolejny instynkt, pęd do władzy i kariery. Im jesteś wyżej, tym więcej jest tych co chcą Cię wygryźć, musisz walczyć. Odprężenie? nie możesz, bo gdy tylko stracisz czujność, Twoje miejsce zajmą inni czego się panicznie boisz bo już posmakowałeś smaku wysokiej pozycji, lubisz dobre życie, szacunek podwładnych, podziw kobiet i zazdrość mężczyzn. Więc musisz walczyć, i być czujny. To daje duże emocje, ale szczęście? na pewno nie. Kozetki u psychiatrów pełne są wyjących z rozpaczy powszechnie szanowanych biznesmenów, którzy czują że przegrali życie. A pod oknem psychiatry czekają kolejni przyszli pacjenci, myślący że mając fotel dyrektora sięgną gwiazd. Gdy mija 15 lat, kolejny raz się upijając, z ironicznym uśmieszkiem będą wspominali swoją wręcz dziecięcą naiwność.

Wejrzyj w siebie, i koniecznie przyjrzyj się swoim działaniom – czy kieruje nimi miłość, czy też instynkt? jeśli instynkt, przegrałeś życie chociaż teraz możesz myśleć że złapałeś Pana Boga za nogi. Uważasz że jestem wrogiem osiągania sukcesu w życiu? nigdy w życiu. Ale chciałbym być sięgał po sukces mając świadomość że to Ci nie da szczęscia. Może dać Ci szacunek, podziw, dużo chętnych do założenia z Tobą rodziny kobiet, ale tylko tyle, i miłości w tym nie będzie.

A może chcesz zostać sławnym i podziwianym blogerem jak ja? myślisz że to takie wspaniałe? wierne i ufne w dobrą wolę wilka fanki w czerwonym kapturku – uważasz że takie to super? 🙂

Poranek mistrza

 

Dziś wstałem z samego rana, by zacząć aktywnie dzień.

Po porannej toalecie i śniadaniu, wskoczyłem na rower ostrożnie trzymając w ręku słoik z moczem który miałem zawieźć do przychodni. Ale wcześniej wstąpiłem do urzędu pracy na obowiązkową wizytę. Wielką przyjemność dał mi widok pustego urzędu, kiedy to pamiętam doskonale parę lat temu był tłum. Teraz Ci wszyscy ludzie, upadlani przez pracodawcę płacącego 600pln na czarno z wielką łaską i płaczącego że za mała wydajność, wyjechali na zachód, gdzie są traktowani z wielkim szacunkiem i godnie żyją, nie martwiąc się o przyszłość.

Wziąłem numerek i podszedłem do sympatycznej Pani, w której oczach dostrzegłem do mnie sympatię. Przystojny, nieogolony, z obłędnie ostatnio modnym tłustym brzuszkiem który wskazuje na wysoką pozycję społeczną, w ładnym, troszkę przybrudzonym po ostatniej wywrotce na rowerze dresie ze stadionu x-lecia, usiadłem i westchnąłem, po czym położyłem słoik z moczem na ladzie, i zacząlem rozmowę. Jest praca, biurowo – logistyczna wręcz idealna dla mnie. 2 – 2,5 godziny jazdy ode mnie(liczę bez korków) w jedną stronę, 1000 pln netto, albo za 1200pln w szkole zawodowej dla recydywistów przy fakturach, nóż w nerkach gratis. Zapisałem się więc na szkolenie realizowane ze środków unijnych, zakładanie stron internetowych i grafika. W trakcie rozmowy, z podniecenia tymi jakże szczodrymi ofertami pracy, nerwowo postukiwałem słoikiem po ladzie, a żółty płyn czule obmywał szklane brzegi słoika, kołysząc się w miłosnym rytmie uderzeń, pchnięć namiętności.

Hrabia Monte Christo

 

Uwielbiam film, teraz czytam znowu książkę, zakochałem się w tej pięknej opowieści, wzruszyłem.

Ludzka podłość, i wielkie braterstwo, nienawiść i miłość silniejsza nad życie, namiętności, emocje, gniew radość i gorzka śmierć. Byłoby naprawdę super, gdyby zrobili Polacy zrobili film na podstawie tej wspaniałej powieści.

Dantes to hmm…. Żebrowski? Małaszyński? podły Danglers to Zamachowski, judasz Fernand to Deląg by nieźle zagrał, Morell to Ferdek Kiepski, ksiądz Faria by był nieźle zagrany moim zdaniem przez Nowickiego, a piękna Mercedes to dałbym bez wahania rolę mojej ukochanej Weronisi Książkiewicz za buziaczka i coś tam jeszcze, De Villefort – Szyc by to fajnie zagrał. A gdzie Lindę i Kondrata wstawić? bez nich będzie do dupy… hmmm… będą może majtkami na statku? dozorcami wieziennymi? jak myślicie?

A ja? kogo ja powinienem zagrać? wiem co powiecie… Napoleona… 🙂

Kręgi piekielne

 

Powiem Ci, przyjacielu co doświadczasz gdy dotyka Cię choroba, i przez jakie stopnie piekła musisz przejść, by doświadczyć wolności.

Na początku, gdy doświadczasz choroby, czujesz dumę, gniew. Ignorujesz to co czujesz. Gdy objawy stają się tak alarmujące że nie da się ich przypisać okresowym dolegliwościom, kierując się poczuciem siły podejmujesz walkę. Czytasz ksiażki, chodzisz do lekarzy. Gdy choroba nie ustępuje, a jeszcze się pogłębia, czujesz się niezwykle tym podrażniony, i jeszcze bardziej walczysz.

Mija jakiś czas, i jest coraz gorzej. Oddajesz się w ręce medycyny, która nie jest w stanie Ci pomóc. Wtedy oddajesz się pod opiekę medycyny alternatywnej. Wszelkiej maści uzdrowiciele wyciągają z Ciebie ostatnie pieniądze wpuszczając w Ciebie energie kosmiczne, i nadal nic się nie zmienia. Twój stan się pogarsza, a Ty czujesz ze tracisz kontrolę nad swoim życiem. Z powodu choroby musisz zrezygnować z aktywnego życia, z przyjaciół, wyjść, uroczych spotkań i prywatek. Zamykasz się w domu. Ale nie, jeszcze się nie poddałeś. Ludzka wiedza Cię zawiodła, Twoje ciało Cię zawiodło ale zostaje jeszcze ostatnia deska ratunkowa ludzi odrzuconych przez życie, Bóg.

Więc modlisz się, zanosząc prośby o swoje uzdrowienie. Wychwalasz Boga, robisz święte gesty, robisz ołtarzyki z obrazkami Świętych męczenników, Bogów, Bogiń, i cały czas sie modlisz. Ale dla choroby to nie ma znaczenia, jest coraz gorzej, i w końcu ze zgrozą uświadamiasz sobie ze nie możesz normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Musisz zrezygnować z pracy, a pomocy nie ma znikąd. Jeszcze się modlisz, ale mniej żarliwie, tracisz wiarę i nadzieję. W końcu, po wielu przemyśleniach i przeżytym bólu, zaczynasz nienawidzieć Boga którego wcześniej czciłeś w modlitwach i aktach strzelistych. Wyzywasz go, bluźnisz, ale to nadal nic nie zmienia, i choroba rozwija się coraz bardziej, w już doszczętnie zrujnowanym przez nią życiu. Gdy jedziesz samochodem i dostajesz ataku bólu, nie ma dla Ciebie znaczenia że możesz za chwilę spowodować wypadek, jedziesz 170km/h po wąskim moście i liczysz w duchu ze uderzysz w latarnię i wszystko się skończy. Ale o dziwo, jakimś cudownym trafem nie dochodzi do wypadku więc wracasz do domu wyzuty z energii, zgaszony i idziesz się zwinąć w kłębek by zasnąć, bo tylko wtedy możesz się zresetować, wykasować, zapomnieć o swoim ciele, nad którym nie masz kontroli.

Gdy kompletnie straciłeś nadzieję pokładaną w ludziach, w Bogu, w sobie, ogarnia Cię rozpacz, ale ta rozpacz jest już mroczna, pasywna, spokojna. Nie jest agresywna i pełna butności jak na początku. Reagujesz już bez gniewu na śmiech ludzi którzy są zdrowi, na ich radość z poczucia bycia lepszym ponieważ nie urodzili się z defektem jednego z systemów w ciele i mogą pracować i zarobić na siebie. Często myślisz o samobójstwie. Po rozpaczy przychodzi całkowita obojętność, znieruchomienie. Unikasz jak możesz wszelkich informacji o nowych metodach leczenia, ponieważ rozczarowanie powstałe ze zrozumienia że to kolejna terapia która nie pomogła jest tak straszny, ze unika się go za wszelką cenę. Nadzieja musi umrzeć, by można było żyć.

Gdy widzisz na ulicy uśmiechniętych ludzi, śmiejących się, i wiesz że Ty tak nigdy nie będziesz mógł funkcjonować ogarnia Cię nienawiść do nich, poczucie żalu i pytanie, dlaczego ja a nie oni? czemu oni mogą żyć, pracować, a ja nie mogę? czemu mnie boli a ich nie? w czym ja jestem gorszy od nich? nigdy nikogo nie skrzywdziłem, byłem w życiu zawsze niezmiennie uczciwy i honorowy, wiec czemu cierpię? ta nienawiść i zazdrość miesza się z uczuciem życzliwości dla ludzi – nienawiść jest Ciebie niegodna i nie chcesz jej czuć w swoim sercu, więc te dwa uczucia, jedno powstałe z serca i wiary w ludzi a drugie z bólu walczą ze sobą, powodując w myślach nieopisywalny chaos.

Często jest tak, że trucizna leczy tą samą truciznę. Na tej zasadzie działają szczepionki, i na tej zasadzie niekiedy oświecasz się w życiu. Gdy zaczniesz umierać, topić się w rzece z przerażającą świadomością że już nie masz sił na walkę, że za chwilę koniec z Tobą i się utopisz, może poczujesz to że w momencie umierania nie liczy się nic innego jak samo życie. Masz wielką ochotę pożyć sobie jeszcze, i nie marzysz wcale o pieniądzach zdrowiu czy innych pragnieniach. Marzysz tylko o jednym, by pooddychać trochę, popatrzeć na ładne kobiety, zwierzaczki, posłuchać pięknej muzyki, potańczyć sobie, poczuć dotykiem drugiego człowieka, pogłaskać kotka. To staje się celem absolutnie nadrzędnym, i w tej chwili widzimy jak bardzo cenne jest to co posiadamy, a czego kompletnie nie doceniamy. Samo życie i doświadczanie go jest wspaniałe. I gdy otwierasz oczy, przekonany że umarłeś, nadal widzisz że żyjesz i wymiotujesz wodą, i jest to dla Ciebie niezwykle przyjemne biorąc pod uwagę to, co przeżyłeś przed chwilą. Bez pracy, bez pieniędzy, na łasce innych, z chorobą, ale żyjesz!

A może faktycznie umarłeś, i to jest właśnie piekło? a może niebo? musisz sam się zdecydować.

Polski syf

 

Okazalo się, że kolejny z Polskich miliarderów, przystojny i pożądany przez kobiety Leszek Czarnecki współpracowal z SB i donosił. Takie są fakty – tym co będą krzyczeć ze to wymysł frustratów i spisek pragnę przypomnieć ze Pan Czarnecki się przyznał do tego.

W normalnym kraju, takim jak USA mit od pucybuta do milionera jest możliwy. Wysoka pensja minimalna powoduje że przeciętny człowiek ma pieniądze, i może dużo kupować przez co powstaje wiele firm. Założenie firmy trwa chwilę przez internet, a nie kilka dni biegania po urzędach, zwolnienia podatkowe dla wielu grup społecznych na pierwsze lata działalności i niezwykle szybko rozstrzygające sprawy sądy gospodarcze powodują że człowiek który ma pomysł i chce pracować, przy lekkim łucie szczęścia bardzo szybko osiąga sukces i ma otwartą drogę na szczyt. Tanie paliwo oznacza taniutki i powszechny, szybki transport, bankowi jest niezwykle trudno oszukać człowieka, gdyż sądy są bezlitosne dla bogatych co oszukują biedniejszych.

W Polsce większość bogaczy z cynicznym uśmieszkiem na ustach opowiada o ciężkiej pracy, pozytywnym myśleniu i uczciwości, i coraz częściej wychodzą na jaw informacje na czym polegał ich sukces – donosząc na kolegów, byli pod opieką służb specjalnych, a co to wtedy oznaczało? dostęp do informacji. Informacja w większym biznesie jest bezcenna, oznacza wiedzę o zmianach w przepisach, w prawie, o sytuacji rynkowej. Kto ma informację, ten ma władzę i pieniądze. Dlaczego PO jest tak potężnie wspierana przez miliarderów i banki? to bardzo proste.

Interesy Pana Kulczyka i wielu innych np donosiciele i tajni współpracownicy Solorz, Czarnecki i wielu innych „pozytywnie myślących” mają firmy – dla przykładu ostatni hit wśród przekrętów na budżecie Państwa, czyli naszych pieniądzach – państwo ma zrobić drogę – km w Alpach kosztuje do 4 milionów, w Polsce ze znacznie gorszych materiałów, przy mniejszych pensjach i podatkach, na lepszym gruncie – prawie 12 milionów. Można zarobić? jasne że można. Prywatyzacja – firma świetnie działa i jest warta miliard, sprzedaje się ją za 20 milionów koledze z partii czy przyjacielowi, pozytywnie myślącemu biznesmenowi który z wdzięczności kupuje nam za to ładny dom czy luksusowe auto. Firmę doprowadza się do upadłości, pracowników zwalnia i liczy pieniądze. Można zarobić w Polsce? jasne ze tak. Własnie w ten sposób ta grupka ludzi dorobiła się fortun, a cała reszta zbiedniała.

Bankowy nakaz płatniczy – tylko w Polsce jest możliwe, że banki mogą rujnować i niszczyć ludzi. Znany przekręt – jesteś uczciwym biznesmenem (są w Polsce tacy) podpisujesz z bankiem umowę na trzy transze kredytu. Pierwszą na 10 milionów dostajesz, drugą na 10 też dostajesz, a trzeciej na 20 milionów nie dostajesz, co bank uzasadnia różnymi kruczkami prawnymi. Końcówka budowy fabryki stoi w miejscu, po czym bank ją przejmuje bo jak ją spłacisz? sprzedaje za bezcen podstawionym osobom. W normalnym kraju nie ma tak łatwo. Jest sąd, i mówisz mu że nie mogłeś dokończyć budowy bo bank wstrzymał kredyt, i sąd bierze się za bank, a u nas bez sądy wkracza komornik i zabiera Ci dzieło życia – można zarobić? jasne. Bank iw Polsce zniszczyły i doprowadziły do samobójstwa wiele ludzi, o Balcerowiczu nie wspomnę, bo to jest najczarniejsza karta naszej historii.

Klany prawnicze – wszyscy myślą że przez to że środowisko prawników nie dopuszcza do siebie młodych prawników tórzy zmniejszą cenę usług, to podwyższa tylko cenę za adwokata – ale to nie koniec – znacznie gorsze jest co innego. Gdy w pracy szef Cię upadla, gdy urząd Cię niszczy, w normalnym kraju bierzesz adwokata i on w sądzie kasuje beszczelnego pracodawcę. Tam gdzie jest tani prawnik, ludzie przynajmniej dbają o szacunek do siebie, bo inaczej jest sąd, a kto lubi płaci grzywny czy mandaty? no własnie. A w Polsce? szef Cię upodli i wyrzuca z pracy, i co zrobisz? pójdziesz do sądu pracy? oczekiwanie 2 lata. Prawnika weźmiesz? a skąd weźmiesz na początek 2 tysiace skoro straciłeś pracę która i tak ledwo pozwalała Ci na wegetację? no własnie.

Gdy Ziobro chciał to zmienić, cała Polska protestowała. No jasne, po co mieć za darmo prawnika jak można się wyprzedać i zadłużyć po uszy by cwaniaczek który się umawia z drugim adwokatem (drugiej strony) nas oskubał przedłużajac rozprawy.

Prywatyzacja szpitali – cel niby porządny, ale powstaje pytanie – komu i za ile to sprzedadzą? i tu leży pies pogrzebany. Ci co trochę się orientują, wiedzą dobrze co jest grane – kolejny wielki przekręt.

Idźmy dalej – w Polsce jest chaos – prawny, sądowy, wszystko jest totalnie źle zarządzane. Czemu tak jest? to proste. Tam gdzie jest chaos, najlepiej się czują drapieżniki. Grupka wybranych biznesmenów którzy zerują na owcach, które ich za to kochają. Gdy wszystko zorganizujesz, powstanie porządek w w porządku nie bardzo można kraść. Polska to raj dla kapusiów, donosicieli i złodziei, a gehenna dla uczciwych biznesmenów (np. Roman Kluska), tych którzy są spoza tej grupki ludzi które de facto rządzi tym krajem, a której wypowiedzieli wojnę Kaczyńscy.

Ta grupka ludzi, powiązanych ze sobą tym że się sprzedali i donosili na przyjaciół, ma też swoje media które mówią prostaczkom – załóż firme i zarabiaj, jak Ci się nie podoba ze zarabiasz 600pln. Takie proste, tak? w byłym pgr gdzie ludzie się utrzymują ze zbierania złomu co mam założyć? solarium? no pytam, jak mam tam zarobić jak klienci nie mają co jeść? inny tekst, że oni robią na nierobów – w Polsce nie ma pomocy dla osób bezrobotnych – zasiłek jest dla tych co przepracowali minimum rok i przez pierwsze trzy miesiace nic a przez następne trzy miesiące po 300pln. Ubezpieczenie zdrowotne? jak przez tyle lat pracowalem i odkładalem do zus połowę pensji to wszystko było fajnie, a jak chcę mieć ubezpieczenie to już nie, bo media krzyczą ze nie bedą robić dla nierobów. Kolejny tekst – nie ma bezrobocia. No jasne, jest praca, za 600pln. Trzy miliony Polaków już wam pokazało gdzie ma waszą ofertę, wyjeżdzając do Irlandii.

Wspomaganie zachodnich inwestorów olbrzymimi pieniędzmi, za co Ci płącą Polakowi 900pln za cieżką pracę. Do legendy przeszło traktowanie robotników w Koreańskich firmach gdzie za 700pln pracowali i musieli śpiewac piosenki wychwalajace pracodawcę, albo duża fabryka gdzie pracownicy musieli uważać pracodawcę za Boga, bo dał im pracę – śmieszne? nie takie rzeczy się tu działy gdy bezrobocie sięgało 30% a na wsiach blisko 90% ludzi było bez pracy. Pracodawca – Pan życia i śmierci, wielki Pan. Dopiero wejscie do Unii i ucieczka z „raju” pokazało Panom ich boskość.

Często się słyszy że masoni czy cyklisci niszczą Polskę bo jej nienawidzą. To półprawda. Tu chodzi tylko o pieniądze. Natomiast ofiara której nałogowo kradniemy pieniądze, i zaczyna się stawiać budzi w napastniku nienawiść – zostało to wielokrotnie naukowo udowodnione.

Kościół podobno walczy ze złymi – moim zdaniem wygląda to na to, że dwa drapieżniki walczą o ofiarę. Jedni i drudzy chcą ssać krew. Nazisci też się wzięli za łby z komunistami a oboje byli zdeprawowani i źli.

Jedyną szansa dla tego kraju jest władza Kaczyńskich. Tylko Ci ludzie są w stanie uzdrowić i uporządkować państwo by zaczęło normalnie funkcjonować. I mimo tego że nie podoba mi się osobiście zaangażowanie Kaczyńskich w kosciół i budowę armii czego jestem przeciwnikiem, zdaję sobie sprawę że są to ludzie ktorych nie można zastąpić nikim innym.

Szlachetni, odważni, nie bojący się stanąć do boju z silniejszym od siebie, i robią to dla tych co na nich plują. Dla mnie Kaczyńscy to bohaterowie, ludzie którym społeczeństwo po ich śmierci postawi pomniki i staną się narodowymi herosami jak Piłsudski, a według mnie są znacznie od niego więksi. Walka z przestępcą, silniejszym i bezwzględnym – to jest dla mnie bohater, a nie ktoś kto jedzie na sznurku bankierów i cwaniaczków, i jest po uczy poumaczany w donoszenie na kolegów.

Experyment tarot

Chciałbym was zapoznać z pewną urocza osóbką, która ma bardzo rzadki dar – ma niezwykłą zdolność określaną przez kościół wpływem Szatana, a przeze mnie jasnowidzeniem.

Ta przemiła kobieta korzysta z tego daru poprzez rozkładanie kart tarota. Czym jest tarot? dla mnie to tylko kawałki pomalowanej tektury, ale niektórzy muszą mieć jakiś „spust” który uruchamia pewne ich zdolności.  A więc mamy tarocistów, tych co wróżą z run, fusów, z biblii i szereg innych dziwactw mniejszych bądź większych.

Tarocistka którą Państwu przedstawiam, została przeze mnie przetestowana dość dokładnie. Przyznam ze podchodziłem do tego sceptycznie, ponieważ znam aż za dobrze środowisko ezoteryczne i to jest banda oszustów, oszołomów wariatów i frustratów z zerową samooceną, a ludzi którzy naprawdę coś umieją jest naprawdę garstka, z czego większość z tej garstki jest po prostu zła i korzystając ze swoich zdolności, zwyczajnie niszczy ludzi.

Wracając do testu – informacje o mnie dość dobre, ale zakładałem że czytając bloga można o mnie sporo się dowiedzieć, więc spróbowaliśmy inaczej – miałem myśleć o danej osobie, a w trakcie myślenia o tej osobie Ania rozkładała karty – nie wiedząc nic o danej osobie Ania podawała oprócz zdumiewająco głębokiej informacji o charakterze, nawet zawód tej osoby. Co ciekawe, podawała także co myśli o nas inna osoba, czy ma wobec nas ukryte zamiary a jak tak to jakie, dobre czy złe?

Mogę z całą pewnością stwierdzić ze ponad 85% trafień było pozytywnych. Byłoby więcej, ale 4 godzinna sesja jest wykańczająca. Aż sam byłem zdziwiony dokładnością tych informacji. Wypytywałem o niemalże wszystkie osoby które znałem, i dostawałem informacje szokująco prawdziwe – powtarzam, Ania nie wiedziała o nich dosłownie nic, nawet imienia.

Tarot nie rozwija duchowo – ale może być pomocny na rozdrożu życiowym, gdy potrzebujesz wiedzieć coś, czego nie możesz wiedzieć normalnymi sposobami. Jest także korzystny gdy prowadzisz z kimś interesy, i się dowiesz czy to oszust czy uczciwy człowiek, podobnie z małżonkiem, kochankiem, kolegą z pracy. Oszukuje Cię? okrada? zdradza?

Znałem wielu jasnowidzów, ale Ania jest jednym z najlepszych w Polsce, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Nie ma kota, szklanej kuli, nie reklamuje się w faktach jako wróżka Gabriela czy inna wariatka – to normalna, atrakcyjna kobieta, która ma od najmłodszych lat niezwykle rzadki dar.

Śmiać mi się chce. O możliwość mojej recenzji starało się kilkunastu ludzi z branży, ale Ania ich wszystkich razem wziętych bije na łeb na szyję. Oszczędzenie sobie kilkunastu lat życia od wariata czy nieuczciwego wspólnika, jest warte każdych pieniędzy.

Kontakt do Ani   –   annaasteria74@gmail.com

Uraz. Czemu?

 

Godz. 9.50, piękny ranek, ćwierkają ptaszki, kojąco szumią liście drzew, słońce już wstało pracowicie smagając promieniami ludzi niemalże tak jak ja smagam was biczem prawdy – a ja się budzę.

Leżę sobie rozkosznie na lewym boczku, rozkoszuję się wspominaniem słodkiego snu w którym byłem słynnym rockmenem i nikt nie dość ze nie grozil mi żebym przestał śpiewać jak to niestety czasami bywa, ale jeszcze klaskali i prosili o jeszcze –  chwytam pilota i nie otwierając zaspanych, lepiacych się sennie ładnych zielonych oczu, włączam radio eska, i wtulam się w poduszkę wsłuchując się w dynamiczną piosenkę o bolesnej miłości Szymona Wydry. Tkwiąc w ciepłych i czułych ramionach Morfeusza, przekręcam się na drugi bok by jeszcze chwilkę posmakować snu, kiedy nagle potężny jak błyskawica ból, rozdziera moją szyję i bark, a ja krzyczę z bólu, nagle obudzony.

Myślałem ze to sen, a tu niespodzianka – to real, najprawdziwszy real. Jakoś przebiedowałem cały dzień na ibupromie, zakupy mi przynieśli życzliwi. Przesadziłem z siekierą na działce u czytelniczki, ale tak mi się to spodobało że cały dzień nią siekałem drewno. I chyba przesadziłem, naruszyłem mięsień a jeszcze wczoraj dałem naprawde ostro bez rozgrzewki na worku, i mamy efekt.

Proste wytłumaczenie, prawda? ale mnie nie satysfakcjonuje. Owszem, uraz spowodował nerwoból, ale czemu doszło do urazu? no właśnie. Zacząłem intensywnie rozgryzać ten problem, i się dowiedziałem czemu tak się stało. Otóż nie mam pracy, z domu z powodu choroby nie bardzo mogę wychodzić, a ponieważ wiem jakie skutki powoduje bezruch narzuciłem sobie bezwzględną dyscyplinę. Nie ma przebacz – cały zestaw ćwiczeń fizycznych i wzmacniających wolę, i umysł. Często się łapałem na tym że mam tego dosyć, ale skoro sobie obiecałem to nie mam dla siebie litości – boli nie boli, muszę zrobić plan dzienny.

Gdy masz czegoś dosyć, Twoja podświadomość funduje Ci własnie takie niespodzianki. Mi zafundowała uraz, i ból. Dziś nie wykonam planu, ponieważ ledwo się ruszam więc nic nie wchodzi w grę, nawet medytacja ponieważ ból mnie rozproszy.

Pamiętam jak kiedyś kiedy ćwiczyłem po godzinę dziennie na worku, miałem tego dość a nie wypadało mi przestać – momentalnie uraz nadgarstka czy barku, złe uderzenie i zwijałem się z bólu. Efekt? nie moglem ćwiczyć. Czyli bolało, ale w sumie człowiek był gdzieś w środku zadowolony, i odkryłem to w sobie. Gdy się sobie poprzyglądasz, tez to dostrzeżesz. Możesz być Żydem, Eskimosem, Indianinem, grubą kobietą – nie ma to znaczenia, gdyż podświadomość działa u każdego na tych samych prawach.

Większość naszych urazów ma takie podłoże. To jest znak że coś jest nie tak, przeciwko czemuś się buntujesz. Nie słuchasz swojej intuicji bo ją zagłuszyłeś opiniami autorytetów i swoją wiedzą, która mówiąc szczerze, w kontaktach międzyludzkich jest niewiele warta.

Wracając do mojego bólu. Obracajac się w towarzystwie ludzi ze świata ezoterycznego, zwróciłem uwagę jaką Ci ludzie żywią wręcz nienawiść do nauki i medycyny. Wielu speców od uzdrawiania pluje jadem na lekarzy, i to mi się bardzo nie podoba. Ciekaw jestem jak taki bioenergoterapeuta nastawi złamaną nogę, albo wyleczy rozlany wyrostek robaczkowy czy zawał serca. Za dawnych czasów kiedy medycyną rządzili szamani umieralność była szokująca.

To wprowadzenie akademickiej medycyny sprawiło że jest nas na tej ziemi tyle teraz. Mycie rąk przed operacją uratowało miliony ludzi na stole a żaden szaman na to nie wpadł. O dentyscie nie wspomnę, bo dawniej pijany kowal probował na chybił trafił coś wyrwać w naszej jamie ustnej obcęgami. Nic miłego na pewno. Jak czytam o stanie uzębienia w średniowieczu, sądzę że miałbym utrudnione całowanie się z jezyczkiem, (bardzo lubię) bo mam wrażliwą naturę estetyczną i Panie z ubytkami w jamie ustnej, nie są na pierwszych miejscach na liście do mojego serca, że się tak bardzo delikatnie wyrażę. Chociaż kiedyś moja dziewczyna nie miała dwóch zębów z przodu i powiem wam że to było bardzo urocze, bardzo sexy i mi się podobało.

A jak wzięła kredyt i wstawiła sobie nowe ładne zęby to mnie rzuciła. No cóż, takie życie.

Wracając do tematu – wiem że są ludzie którzy umieją robić cuda, sam znałem takiego człowieka i wiele rzeczy widziałem takich, co przeciętny człowiek by zamarł ze strachu, ale jestem realistą – ludzi z takimi zdolnościami jest naprawdę niewielu. Reszta to oszuści żerujący na ludzkiej biedzie i nieszczęściu. Dla mnie człowiek który wyłudza pieniądze za wyleczenie z raka starszej osobie, i zakazuje brać lekarstw to jest bydlę, i przepraszam tu porządne bydlęta uczciwie się pasące na łące.

Dla mnie ideałem jest stosowanie zdobyczy nauki i wiedzy intuicyjnej, czyli medycyny niekonwencjonalnej. Jak mam nerwoból, to łykam ibuprom i robię wizualizację co mi także pomaga. A gdy nas dopadnie uraz, zastanówmy się czego mamy dosyć, co chcemy tym zakomunikować światu, co pokazać? ta wiedza jest bezcenna dla naszego rozwoju, i pomaga w unikaniu następnych przykrych doświadczeń.

Na koniec chcialbym jeszcze Państwu wspomnieć o jednym triku, o którym gdzieś czytałem, wydał mi się głupi ale sprobowałem, i o dziwo działał. Założmy ze wchodzisz do pokoju, i zaczepiasz się o klamkę, boli. To teraz proszę stań przy klamce i rusz obok niej ręką kilkanaście razy, oczywiście tak by nie zaczepić o nią i zobaczysz że ból mija. Działa na małe urazy, i można sobie tą metodą oszczędzić wiele bólu. To jest własnie takie proste oddziaływanie na podświadomość, która cofa ból a czasem efekt tego urazu bo wierzy ze urazu nie było skoro go powtarzamy przy klamce i nie ma uerzenia. Proszę spróbować przy najblizszej okazji.