Delikatność

  

Iść przez życie delikatnie, oznacza że szanujesz innych ludzi.

Szacunek oznacza że nie narzucasz się innym ludziom ze swoim zdaniem, swoimi poglądami i jedynie słusznymi radami.  Pozwalasz by żyli tak, jak tego chcą, pozwalasz im także by na swój sposób doświadczali życia.

Każdy człowiek jest indywidualnością, ma swoje osobliwe cechy charakteru, talenty, skłonności i inteligencję. Każdy człowiek ma też swoje własne poglądy, wykształcone przez dzieciństwo i zetknięcie z życiem. I nie ma tu nigdy ścisłej reguły, gdyż mając dwójkę dzieci które zostają napadnięte i okradzione, jedno dziecko postanowi sobie że chce walczyć ze złem i zmieniać świat na lepsze żeby inni nie byli okradani, zostanie słynnym społecznikiem, a drugie dziecko postanowi sobie że świat jest miejscem pełnym chorych złych ludzi, i trzeba ich eliminować, po czym zostanie mordercą albo z przyjemnością będzie egzekwował długi karciane za pomocą wiertarki.

I właśnie dlatego świat jest taki różnorodny. Mamy więc lewaków, prawicowców, katolików, buddystów, żydów, satanistów, emo, hip hop, metro, gejów i kilka tysięcy innych ideologii i stylów życia. Te różnice prowokują konflikty, ponieważ prawie każdy uważa swoją ideologię za jedynie słuszną, i chce narzucić ją innym.

Z tego właśnie powodu świat jest toczony przez kłótnie i wojny, i to obrazuje piękna opowieść o wieży Babel. Jedność ludzkości, tu na ziemi, nie jest możliwa, i raj tu jeszcze długo nie nastąpi. Ani religijny, ani państwowy. Tak to jest urządzone ale nie tylko wśród ludzi, ale także w świecie zwierząt i mikrobów, że jedne zjadają drugie, czyli odpowiednik konfliktu wśród ludzi. W jakiś niepojęty dla nas sposób, taka właśnie rzeczywistość ma sens. Rozwija nas, być może do momentu kiedy zrozumiemy o co naprawdę tu chodzi.

Rozwój jest cechą nadrzędną. Dlatego płodzimy dzieci, i jesteśmy tacy różni. W pewien sposób natura nas wykorzystała, instalując w nas, w naszych genach, pragnienie rozmnożenia się (odczuwamy to jako wielką chęć na dzieci)  mieszanie się genów (Panie z Polski wiodą prym w tej dziedzinie na emigracji co z entuzjazmem zaświadczy każdy Arab czy Afroamerykanin). Ale to jest nic w porównaniu z różnicą światopoglądów. To powoduje że ludzie się wzajemnie zabijają w imię Boga miłości.

Gdy masz jakieś sprecyzowane poglądy, wierzysz w coś, sama świadomość że są ludzie którzy wierzą w coś całkiem przeciwnego napawa Cię odrazą, buntem, poczuciem pewnej niesprawiedliwości, lęku. Inni ludzie sprawiają że Twój twardy jak skała światopogląd zaczyna kruszeć. Masz wtedy dwie możliwości – albo uleastycznić swoją wiarę, dopuścić możliwość że inni też mają rację, albo znieważać, wyśmiewać inną ideę, a jeśli będzie taka możliwość, to i nawet zabić. Tylko zniknięcie innych idei da Ci spokój, tak właśnie myślisz. Ale Ci sami ludzie jak Ty, tylko inaczej zaprogramowani i wierzący w co innego też doszli do takich samych wniosków, i w ten sposób wszyscy się zbroją.

Wyobraźmy sobie Hindusa, Araba, Żyda, Buddystę i Katolika. Kłócą się kto ma rację. Hindus mówi że Bóg nie pochwala jedzenia krów bo one są święte, ale pieska można zjeść od czasu do czasu, Żyd mówi że Bóg nie lubi jedzenia świń bo są nieczyste, Buddysta że w ogóle nie powinno się jeść żadnych zwierząt, a Katolik że je się wszystko oprócz psów bo Pan Bóg napisał że mamy władzę nad wszystkimi zwierzakami a psy są zwierzętami domowymi i na pewno Pan Bóg je lubi, na co Arab dodaje że psów na pewno Pan Bóg nie lubi bo kiedyś pies ugryzł Proroka w nogę i to oznacza że psy są pochodzenia diabelskiego.

No i tak gadają sobie, najpierw udają dialog, próbują sie przekonać argumentami ze świętych książek, potem dyskusja staje się coraz bardziej zażarta, wrzeszczą na siebie, każdy pokazuje sobie święte książki w których Bóg zapisał jedyną prawdę, za chwilę biorą się wszyscy za łby i biją. Wracają do swoich narodów, i mówią zwykłym ludziom że Pan Bóg chce dobra na świecie, a władcy którzy z kapłanami zawsze żyli w symbiozie wykorzystują sytuację, dają im karabiny, i siedząc wygodnie za linią frontu obserwują, jak zwykli ludzie się mordują i okaleczają w imię świętych książek.

Tak właśnie w skrócie wygląda rozwój świata. No ale wróćmy do treści najważniejszej artykułu bo się zagalopowałem.

Natura wymusza na Tobie rozwój, poprzez Twoją skłonność do wierzenia w jakąś ideę. Ale każda idea, ponieważ nie jest jedyna a jest jedną z wielu, powoduje że czujesz lęk i cierpisz. Cierpisz ponieważ wierzysz w coś, w co inni nie wierzą i to sprawia, że czujesz że Twoja idea jest oszustwem a Ty zostałeś wykorzystany. W ten właśnie sposób powstaje w Tobie lęk i cierpienie, które wykorzystują wszelkiej maści wodzowie marzący o nowych terytoriach, dając Ci karabin i każąc zabijać innych. Ale Ci inni, są tacy sami jak Ty, po prostu wierzą w coś innego, wierzą w to w co kazano im wierzyć gdy byli mali.

Drogą do wyzwolenia z tego lęku, jest zaprzestanie oceniania innych ludzi, narzucania się im. Szacunek. Ja na przykład szanuję decyzję człowieka, który nie chce ze mną się znać. Odchodzę. A jaka jest zwykła reakcja? ludzie latami nie mogą tego wybaczyć, zaakceptować, zaczyna się mówienie że on jest zły, podły, że będzie cierpiał – a może nie będzie? kto na tym traci? tylko zrzędzący, ponieważ wymyślając bajki i myśląc życzeniowo, traci swój własny spokój i dobry humor. Nie da się jednocześnie myśleć o źle i spokoju. Można myśleć i czuć w danej chwili tylko jeden stan emocjonalny.

Daj ludziom wolność. Zajmij się tylko sobą. Niech piją, niech się kłócą, jedyne co możesz zmienić to tylko siebie. Jak możesz nawracać człowieka na swoje poglądy, skoro on ma inne? robisz to dla siebie tak naprawdę, nie dla niego. Chcesz zmniejszyć lek, ale on zawsze w Tobie będzie. Zmienisz wielkim wysiłkiem poglądy jednego człowieka, a nadal zostaje pięć głównych religii, i kilkaset mniejszych. Nie zmienisz wszystkich, to niemożliwe. Jesteś skazany na cierpienie i szamotanie się z problemem, który Ciebie zawsze przerośnie.

Jedyne co możesz zrobić, to żyć dla siebie. Wyznaczyć sobie cele życiowe, za rok, za 5 lat, za 10. Spełniać się, spełniać swoje marzenia, realizować się. Możesz to zrobić co Ci radzę, albo możesz spędzić życie wchodząc z butami w cudze życie, próbując kłótniami i intrygami nawracać innych, by się poczuć lepiej, na chwilę. Po prostu sobie odpuść innych, niech sobie żyją tak jak chcą.

Ja to widzę tak. Nie chcą mnie? ok, idę dalej. Z uśmiechem. Ja też niektórych ludzi nie chcę, więc nie ma się o co obrażać. Świat i beze mnie będzie istniał i się kręcił, więc po co mam marnować czas i go nawracać? lepiej zajmę się sobą. I zajmuję. Powiem wam że na przykład, moja grupa z Angielskiego, wszyscy byli wielbicielami PO, ja akurat lubię Kaczyńskich. No i co z tego? śmieliśmy się razem z kawałów, było bardzo miło, na imprezie wszyscy się fajnie bawiliśmy. A co mnie interesuje w co kto wierzy?

Ja mogę iść do pubu z Żydem, Buddystą, Satanistą, Rosjaninem, Arabem. Nie ma problemu. liczy się człowiek, a nie jego uwarunkowania.

Wielu ludzi skarży się mi, że są odrzucani przez innych ludzi, a są przecież dobrzy. Ale dla nich dobro to nawracanie na swoje poglądy na siłę, nie dziwne że są odrzucani, sam od takich „dobrych” ludzi uciekam gdzie pieprz rośnie.

Po prostu sobie odpuść innych ludzi. Niech sobie żyją jak chcą. I tyle.

0 myśli na temat “Delikatność”

  1. Chyba za duzo chcesz Mareczku.Nie jest mozliwe by wszyscy to zrozumieli , nawet gdyby to co napisałeś porozklejac w formire plakatu na całym świecie.Ale pisz moze za jakiś czas ludzie zaczną robić użytek ze swoich szarych komórek.

    1. Moim życiowym celem jest przekazanie najglębszych prawd duchowych ludzkości w prostej formie, a kto z tego skorzysta to już nie moja sprawa 🙂

  2. Tak marek uważam ze wszzystkim ludziom brakuje delikatności.Świat wtedy byłby piękny.Marek o Tobie też tu mowa:):)

  3. Tak, Marek, a do mnie po ostatnim artkule jakiś pan Jan wpisał do Księgi Gości, że jestem wyznawcą New Age, choc napisałem w październiku tekst, ze nie mam pojęcia o co z New Age chodzi, bo nasi katolicy New Age widzą juz wszędzie i we wszystkim, włącznie z osiągnieciami medycyny wschodu, którą wykorzystuje się i w naszej. Zastanawiałem się, czy te babcie i dziadkowie już się nie leczą ziołami, bo to New Age. Pamietacie, jak do niedawna kościół organizował niejakiemu Harrisowi, uzdrowicielowi, spotkania w salkach katechetycznych, dziś to New Age. Ludzie bez zrozumienia uprzedzają się do innych tylko przez fakt odmiennego myślenia, odmiennego działania, czasem przez manipulację różnych instytucji. To chyba po prostu wygodniejsze, myśleć niesamodzielnie, tak jak chce jakaś grupa społeczna. Uznają uzdrowiciela za swiętego- organizują mi spotkania. Bonifratrzy mogą leczyć ziołami, Chińczycy już nie, bo to New Age. Jedyne czego nie potrafię zaakceptować to barku akceptacji odmiennego sposobu myślenia, braku tolerancji.

    1. Tak, z tym new age to jest śmiechu co niemiara z dewotami 🙂 napisz Toluś o tym artykuł bo temat jest fajny 🙂

  4. Oj Mareczku nie pojmuje tu czegoś… . Dlaczego tak bardzo liczysz się ze zdaniem tych, których przecież nie szanujesz, ponieważ myślą inaczej??? Nikt na siłę nie jest w stanie narzucić Ci swojej woli. Co trochę pokrętnie to wszystko przedstawiasz… . Nie jesteś chyba ubezwłasnowolniony?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *