ShAtAn KoNtRa MiStRzÓnIo

No i Szatan zaatakował.

Uderzył w ludzkość, najboleśniej jak tylko się dało. W co uderzył? zrzucił bombę atomową? zatruł atmosferę metanem biorąc przykład z obficie obchodzących święta rodaków z Polski?  nie moi drodzy. Szatan uderzył w waszego mistrza. Elektroniczna rzeź niewiniątek – oto co sie stało z jedynym źródłem światła dla ludzkości. Ale zacznijmy od początku.

Wczoraj, w moje urodziny (bardzo dziękuję za życzenia) zrobiłem sam sobie prezent za pieniądze jednej z moich kochanych czytelniczek (bardzo serdecznie dziękuję) zaszalałem, a co, stać mnie. Kodak C 913 za 299pln z Euro z matrycą 9,2mpix, mimo że był w Electro ten sam z matrycą 8.0 za 249pln, (ja chcę mieć 9 a nie 8!) akumulatorki, karta pamięci. 

W domu przystąpiłem do instalacji sterowników. A musicie wiedzieć, że mój system windows xp, oryginalny, o czym mnie gorąco zapewniał na stadionie XX lecia sprzedawca po Rosyjsku, miał wadę. Przy każdej instalacji urządzenia, prosił mnie o spenetrowanie go SP2. Dużo było z tym problemów, ale z imieniem Bożym na zawsze wilgotnych ustach, zwyciężałem…

Nie rozczarowałem się. Także i tym razem, nie mogło być normalnie tylko zaczęły się szlochy i żądania. „Miś ja chcę to, Miś ja chcę tamto”. Ja jej wkładam płytę z SP2 a wywala instalację oprogramowania kodaka. Podsuwam jej pod gniewnie, wąsko zaciśnięte, wiecznie niezadowolone usta co smaczniejsze kąski, a to krwiste programiki, a to pieczone pliczki w sosie bitowym, a to krajane sterowniczki, i co mam w zamian? narzekania, jęczenie, fochy.

W końcu jest, sukces. Pisze że zainstalowała sterowniki i żeby zrestartować komputer. Wzruszony wytarłem ukradkiem łzę, albowiem mężczyźni nie płaczą, łakomie spojrzałem na Nią, czule pogłaskałem, przytuliłem, pocałowałem, i zalotnym spojrzeniem obiecałem upojną noc na czacie dla dorosłych…

Restartuję. Twardo, zdecydowanie. System odpala, chrumkam zadowolony, pojawia się okienko windows z paskiem na dole, i się wyłącza komputer, po czym zaczyna bootowanie od początku. I tak w kółko. Nie działał nawet tryb awaryjny. Nic się z tym nie dało już zrobić.

Dziś u kolegi zainstalowaliśmy nowy windows. Straciłem wszystkie zdjęcia, robione od roku moim k800i.

Procesor który mam to dual core 2140 @ 1.60 GHz przetaktowany w firmie gdzie kupowałem komputer na 2.7 GHz. Facet mi mówił że w razie awarii płyty głównej (?) nie przetaktuję go z poziomu systemu ani biosu, tylko muszę przywieźć do firmy.

ID płyty głównej    03/27/2007-NF66-6A61IL02C-00

Kolega próbował na wszelkie sposoby w biosie podkręcić procesor, nie dało się. Ale kolega po prostu nie siedzi w tym temacie za mocno, a mi się nie uśmiecha jechać 20 km na Ursynów do firmy gdzie ze mnie zedrą porządnie, a w sumie to nie zedrą bo i nie ma z czego za bardzo. Dlatego proszę o pomoc was, moich wiernych czytelników, wojowników dobra. Jeśli nie wiecie, wklejcie ten artykuł znajomym co sie znają – będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.

Pokażmy Szatanowi, że Polak potrafi nie tylko zepsuć, ale i naprawić 🙂

Órodziny.

Mam przyjemność poinformować Państwa, że dziś mam urodziny.

W związku z tym że przez cały rok byłem bardzo grzeczny, postanowiłem zrobić sobie sam prezent, i kupić cyfrówkę. Lubię robić zdjęcia ale niestety mój telefon mimo że wspaniały, wysiada. Założę sobie stronkę z moją twórczością i tam będziecie mogli mnie Państwo podziwiać, komplementować, i tradycyjnie bluzgać 🙂

Mój wybór padł na kodaka EasyShare C913, za 299 pln w Euro, 9.2mln pikseli, bez bajerów bo niby po co mi one? to co mnie boli to rejestracja filmów 15kl/s przy 640X480, to jednak trochę za mało. Na Allegro trafiłem SONY Cyber-shot DSC-W110 za 250pln (akcja trwa jeszcze 4h a cena sklepowa to ok 450pln) z matrycą 7.2mln pikseli, i wiecie co? ta matryca nie jest dla mnie ważna, nie będę drukował plakatów, plusem jest to że sony robi filmy z tą samą rozdzielczością co kodak, ale w 30kl/s więc sa płynne a nie skaczące jak pijany zając. Jest tylko jeden problem, kodak obsluguje karty pamięci SD (2GB za 20pln) a sony co mnie bulwersuje i oburza Micro stick (2GB za 80pln), kodak korzysta z baterii AA które są tanie jako akumulatory, a Sony ma akumulator który jest bardzo drogi a ja muszę mieć zapasowe zasilanie gdzieś w głuszy, jak wyczerpie sie prąd.

Sony ma też funkcję rozpoznawania uśmiechu. To znaczy że jak ją włączy się, i osoba fotografowana się nie uśmiecha, to sprytny aparat nie zrobi zdjęcia. Ale po co mi to? każda dziewczyna której robię zdjęcie, uśmiecha się automatycznie na myśl co ją spotka później, w mojej kawalerce… 🙂 Króko mówiąc, aj waj, o co się rozchodzi? rozchodzi się o pieniądze. Kodak wyjdzie taniej.

Ale sony jest metalowe, cieniutkie, i ładniejsze od kodaka… takie w sam raz do kieszeni… ale przecież jestem wartościowym chłopakiem, i nie liczy się dla mnie wygląd a wnętrze… cholera 🙁

No dobra. Zaraz zjem serek, wypiję kawkę, umyję zęby bo wczoraj miałem śledziowe jednoosobowe party i było ostro. Aż mi samemu niedobrze.

Jejkuuuuu ale się cieszę z tego aparaciku  hiiiiihiiiii :))))))))

Kobieca sztuka walki

  

Dawno temu, w grzesznej młodości, zakochałem się w pewnej dziewczynie.

Była to dziewczyna bardzo miła, i ćwiczyła karate. W domu miała zestaw do ćwiczeń, kaski, rękawice, ochraniacze na nogi. Cały czas żyła tą sztuką walki, pasjonowała się nią. I oczywiście namówiła mnie na sparring używając do tego argumentów „jesteś facet czy nie jesteś?” „nie masz jaj?”. Nałożyłem ten kask, rękawice, ochraniacze na nogi, i walczymy. Ta walka wyglądała w ten sposób, że byłem bezlitośnie kopany po bokach i okładany rękawicami po głowie.

Owszem, od 16 roku życia dzień w dzień ćwiczę na worku, ale zawsze ćwiczyłem tak, że tylko ciosy w worek. Ani nie znam się na pracy nóg, ani nie znam technik obronnych, ćwiczę tylko atak. I teraz powstała głupia sytuacja, bo oczywiście znacznie lżejszej dziewczyny ode mnie nie mogę uderzyć, bronić za bardzo się nie umiem, więc pokornie przyjmuję ciosy, i uwierzcie mi – Iwona Guzowska to z niej nie była, ale mimo wszystko to cholernie bolało. Ale że wtedy nie potrafiłem odmówić, powiedzieć po prostu że nie mam ochoty dalej na tą „zabawę”, robiłem dobrą minę do złej gry. Uśmiechałem się na siłę, udając że te ciosy nie robią na mnie wrażenia. To co w którymś momencie zauważyłem, coś co bardzo, ale to bardzo mi się nie spodobało, to to że bijąc mnie kandydatka na moją dziewczynę odczuwała satysfakcję i przyjemność. Doskonale wiedziała że to mi sprawia ból.

Dostałem kilka razy pięścią mocno w nos kiedy rozpaczliwie próbowałem rękoma zasłaniać brzuch przed kopnięciami, i już mi się mroczki czerwone robiły przed oczyma. Kolejne kopnięcie z wyskoku mego aniołka skończyło się tak że nie mogąc się już cofać (miałem ścianę za plecami) złapałem ją za słodką stópkę, wygiąłem nóżkę maksymalnie do góry i blond aniołek z wściekłym  wyciem wywrócił się na plecy. Gdy wstała, widząc nieśmiało uśmiechającego się przeciwnika który się nie broni bo szanuje jej kobiecość, poczuła zew krwi, i dostała szału okładając mnie naprawdę już z całej siły gdzie się dało, licząc że będę stał i poczekam aż ona się wyładuje.

Aż w końcu dostałem kopniaka w krocze, i puściły mi nerwy, zadziałałem instynktownie, przyłożyłem jej dwa razy, i się wywróciła. Zrobiło mi się strasznie przykro, ale to było poza moją kontrolą. Zdjąłem jej kask, okryłem kocykiem bo była mocno zamroczona (a ludzi z podejrzeniem urazu kręgosłupa nie można ruszać z miejsca) i tylko coś mamrotała. Moja sympatia jak się trochę przebudziła, zaczęła płakać, a potem jak nie wrzaśnie że jestem świnią 🙂 leży i mnie wyzywa, że wezwie policję, że jestem chory, nienormalny. Siedzę przy niej, patrzę jak mnie wyzywa. Jak wstała i widząc że nic jej nie jest podjąłem decyzję co do naszej przyszłości, i postanowiłem że ją przytulę.

Gdy do niej podchodziłem by ja przytulić, coś mi krzyczała, wyrywała się, więc jej powiedziałem że jeśli podniesie na mnie rękę to teraz nie skończy się na podbitym oku i rozkwaszonym nosie i ma robić co każę, i nie żartowałem, więc przestała się wyrywać i znieruchomiała. Przytuliłem ją, powąchałem ostatni raz jej włosy, polizałem delikatnie jej spoconą skórę na szyi smakując jej smak, pocałowałem w policzek, podziękowałem za znajomość i wyszedłem, by nigdy nie wrócić.

I to było moje ostatnie spotkanie z nią, mimo że pisała do mnie ponad rok czasu, prosząc o spotkanie.

No cóż, to był koniec naszej relacji. Teraz były rękawice, później byłby nóż z którym bym sobie nie dal rady. Drogie Panie. Gdy coś ćwiczycie, powtarzanie ciosów w cieplutkiej sali treningowej to jedno, a ulica i jej warunki to drugie. Na sali jesteś przygotowana, wysiusiana, rozgrzana, trener uważa żeby Ci nie zrobić krzywdy. Na ulicy często jest tak, że wygrywa proza życia. Chce Ci się siusiu, czasem coś więcej niż siusiu, masz katar, pada deszcz, śnieg, jesteś zmęczona, marzysz o prysznicu i łóżku. I nagle dostajesz cios pięścią w twarz. Nie ma trenera, nie ma żadnej pomocy, musisz sobie poradzić. Nie ma wygodnego kimono, są za to szpilki i spódniczka krępująca ruchy.

Tu nie zmanipulujesz faceta płaczem i wymownym milczeniem, nie radzę także mówić mu że jego koledzy lepiej zarabiają. Tu musi być żelazny odruch bezwarunkowy, albo chwyt za jądra, albo palce w oczy. Lepiej żeby napastnik stracił oko, niż żeby kobieta została zgwałcona z czym sobie nie poradzi do końca życia. Zapraszam Panie na przykład na krav magę, albo Judo. Jeśli jesteś osoba nerwową, nie uprawiaj krav magi. Zdenerwujesz się w czasie kłótni z mężem, i zadziałasz odruchowo, okaleczając go. Dla nerwowych Pań Judo, dla spokojnych z charakteru krav maga. Małym kobietkom raczej nie polecam sportów gdzie się uderza z racji małej masy w stosunku do atakującego, ale jak któraś z Pań lubi, to czemu nie? każdy sport nie uprawiany wyczynowo jest zdrowy i polepsza naszą samoocenę.

Czy wspominałem wam że jestem wolny aktualnie? no właśnie, moja partnerka (szukam tylko kobiety z Warszawy, 18 – 39 lat) musi się uczyć jakiejś sztuki walki, bym był spokojniejszy o nią gdy sama gdzieś będzie.

Delikatność

  

Iść przez życie delikatnie, oznacza że szanujesz innych ludzi.

Szacunek oznacza że nie narzucasz się innym ludziom ze swoim zdaniem, swoimi poglądami i jedynie słusznymi radami.  Pozwalasz by żyli tak, jak tego chcą, pozwalasz im także by na swój sposób doświadczali życia.

Każdy człowiek jest indywidualnością, ma swoje osobliwe cechy charakteru, talenty, skłonności i inteligencję. Każdy człowiek ma też swoje własne poglądy, wykształcone przez dzieciństwo i zetknięcie z życiem. I nie ma tu nigdy ścisłej reguły, gdyż mając dwójkę dzieci które zostają napadnięte i okradzione, jedno dziecko postanowi sobie że chce walczyć ze złem i zmieniać świat na lepsze żeby inni nie byli okradani, zostanie słynnym społecznikiem, a drugie dziecko postanowi sobie że świat jest miejscem pełnym chorych złych ludzi, i trzeba ich eliminować, po czym zostanie mordercą albo z przyjemnością będzie egzekwował długi karciane za pomocą wiertarki.

I właśnie dlatego świat jest taki różnorodny. Mamy więc lewaków, prawicowców, katolików, buddystów, żydów, satanistów, emo, hip hop, metro, gejów i kilka tysięcy innych ideologii i stylów życia. Te różnice prowokują konflikty, ponieważ prawie każdy uważa swoją ideologię za jedynie słuszną, i chce narzucić ją innym.

Z tego właśnie powodu świat jest toczony przez kłótnie i wojny, i to obrazuje piękna opowieść o wieży Babel. Jedność ludzkości, tu na ziemi, nie jest możliwa, i raj tu jeszcze długo nie nastąpi. Ani religijny, ani państwowy. Tak to jest urządzone ale nie tylko wśród ludzi, ale także w świecie zwierząt i mikrobów, że jedne zjadają drugie, czyli odpowiednik konfliktu wśród ludzi. W jakiś niepojęty dla nas sposób, taka właśnie rzeczywistość ma sens. Rozwija nas, być może do momentu kiedy zrozumiemy o co naprawdę tu chodzi.

Rozwój jest cechą nadrzędną. Dlatego płodzimy dzieci, i jesteśmy tacy różni. W pewien sposób natura nas wykorzystała, instalując w nas, w naszych genach, pragnienie rozmnożenia się (odczuwamy to jako wielką chęć na dzieci)  mieszanie się genów (Panie z Polski wiodą prym w tej dziedzinie na emigracji co z entuzjazmem zaświadczy każdy Arab czy Afroamerykanin). Ale to jest nic w porównaniu z różnicą światopoglądów. To powoduje że ludzie się wzajemnie zabijają w imię Boga miłości.

Gdy masz jakieś sprecyzowane poglądy, wierzysz w coś, sama świadomość że są ludzie którzy wierzą w coś całkiem przeciwnego napawa Cię odrazą, buntem, poczuciem pewnej niesprawiedliwości, lęku. Inni ludzie sprawiają że Twój twardy jak skała światopogląd zaczyna kruszeć. Masz wtedy dwie możliwości – albo uleastycznić swoją wiarę, dopuścić możliwość że inni też mają rację, albo znieważać, wyśmiewać inną ideę, a jeśli będzie taka możliwość, to i nawet zabić. Tylko zniknięcie innych idei da Ci spokój, tak właśnie myślisz. Ale Ci sami ludzie jak Ty, tylko inaczej zaprogramowani i wierzący w co innego też doszli do takich samych wniosków, i w ten sposób wszyscy się zbroją.

Wyobraźmy sobie Hindusa, Araba, Żyda, Buddystę i Katolika. Kłócą się kto ma rację. Hindus mówi że Bóg nie pochwala jedzenia krów bo one są święte, ale pieska można zjeść od czasu do czasu, Żyd mówi że Bóg nie lubi jedzenia świń bo są nieczyste, Buddysta że w ogóle nie powinno się jeść żadnych zwierząt, a Katolik że je się wszystko oprócz psów bo Pan Bóg napisał że mamy władzę nad wszystkimi zwierzakami a psy są zwierzętami domowymi i na pewno Pan Bóg je lubi, na co Arab dodaje że psów na pewno Pan Bóg nie lubi bo kiedyś pies ugryzł Proroka w nogę i to oznacza że psy są pochodzenia diabelskiego.

No i tak gadają sobie, najpierw udają dialog, próbują sie przekonać argumentami ze świętych książek, potem dyskusja staje się coraz bardziej zażarta, wrzeszczą na siebie, każdy pokazuje sobie święte książki w których Bóg zapisał jedyną prawdę, za chwilę biorą się wszyscy za łby i biją. Wracają do swoich narodów, i mówią zwykłym ludziom że Pan Bóg chce dobra na świecie, a władcy którzy z kapłanami zawsze żyli w symbiozie wykorzystują sytuację, dają im karabiny, i siedząc wygodnie za linią frontu obserwują, jak zwykli ludzie się mordują i okaleczają w imię świętych książek.

Tak właśnie w skrócie wygląda rozwój świata. No ale wróćmy do treści najważniejszej artykułu bo się zagalopowałem.

Natura wymusza na Tobie rozwój, poprzez Twoją skłonność do wierzenia w jakąś ideę. Ale każda idea, ponieważ nie jest jedyna a jest jedną z wielu, powoduje że czujesz lęk i cierpisz. Cierpisz ponieważ wierzysz w coś, w co inni nie wierzą i to sprawia, że czujesz że Twoja idea jest oszustwem a Ty zostałeś wykorzystany. W ten właśnie sposób powstaje w Tobie lęk i cierpienie, które wykorzystują wszelkiej maści wodzowie marzący o nowych terytoriach, dając Ci karabin i każąc zabijać innych. Ale Ci inni, są tacy sami jak Ty, po prostu wierzą w coś innego, wierzą w to w co kazano im wierzyć gdy byli mali.

Drogą do wyzwolenia z tego lęku, jest zaprzestanie oceniania innych ludzi, narzucania się im. Szacunek. Ja na przykład szanuję decyzję człowieka, który nie chce ze mną się znać. Odchodzę. A jaka jest zwykła reakcja? ludzie latami nie mogą tego wybaczyć, zaakceptować, zaczyna się mówienie że on jest zły, podły, że będzie cierpiał – a może nie będzie? kto na tym traci? tylko zrzędzący, ponieważ wymyślając bajki i myśląc życzeniowo, traci swój własny spokój i dobry humor. Nie da się jednocześnie myśleć o źle i spokoju. Można myśleć i czuć w danej chwili tylko jeden stan emocjonalny.

Daj ludziom wolność. Zajmij się tylko sobą. Niech piją, niech się kłócą, jedyne co możesz zmienić to tylko siebie. Jak możesz nawracać człowieka na swoje poglądy, skoro on ma inne? robisz to dla siebie tak naprawdę, nie dla niego. Chcesz zmniejszyć lek, ale on zawsze w Tobie będzie. Zmienisz wielkim wysiłkiem poglądy jednego człowieka, a nadal zostaje pięć głównych religii, i kilkaset mniejszych. Nie zmienisz wszystkich, to niemożliwe. Jesteś skazany na cierpienie i szamotanie się z problemem, który Ciebie zawsze przerośnie.

Jedyne co możesz zrobić, to żyć dla siebie. Wyznaczyć sobie cele życiowe, za rok, za 5 lat, za 10. Spełniać się, spełniać swoje marzenia, realizować się. Możesz to zrobić co Ci radzę, albo możesz spędzić życie wchodząc z butami w cudze życie, próbując kłótniami i intrygami nawracać innych, by się poczuć lepiej, na chwilę. Po prostu sobie odpuść innych, niech sobie żyją tak jak chcą.

Ja to widzę tak. Nie chcą mnie? ok, idę dalej. Z uśmiechem. Ja też niektórych ludzi nie chcę, więc nie ma się o co obrażać. Świat i beze mnie będzie istniał i się kręcił, więc po co mam marnować czas i go nawracać? lepiej zajmę się sobą. I zajmuję. Powiem wam że na przykład, moja grupa z Angielskiego, wszyscy byli wielbicielami PO, ja akurat lubię Kaczyńskich. No i co z tego? śmieliśmy się razem z kawałów, było bardzo miło, na imprezie wszyscy się fajnie bawiliśmy. A co mnie interesuje w co kto wierzy?

Ja mogę iść do pubu z Żydem, Buddystą, Satanistą, Rosjaninem, Arabem. Nie ma problemu. liczy się człowiek, a nie jego uwarunkowania.

Wielu ludzi skarży się mi, że są odrzucani przez innych ludzi, a są przecież dobrzy. Ale dla nich dobro to nawracanie na swoje poglądy na siłę, nie dziwne że są odrzucani, sam od takich „dobrych” ludzi uciekam gdzie pieprz rośnie.

Po prostu sobie odpuść innych ludzi. Niech sobie żyją jak chcą. I tyle.

Święta

  

Nie będę wam tu wklejał tasiemców z życzeniami, takich jakie dostałem ponad sto na gg (dziękuję za te same wklejane teksty u wszystkich 🙂 )

A więc, życzenia? życzę wam zdrowia, dużo pieniędzy by spełniać swoje marzenia, prawdziwych przyjaciół, i spelnienia w życiu. Cóż więcej nam trzeba?

Życzyć innym trzeba zawsze dobrze, nie tylko w święta, gdyż święta są sztucznym tworem. Oto jakiś człowiek wymyślił sobie że tego dnia mamy się cieszyć i życzyć sobie dobrze, i czemu nie? ale trzeba wiedzieć że atmosfera świąt, piękna, chociaż niestety w tym roku bez śniegu, jest tylko w naszej głowie i nigdzie indziej. Dla natury, ten dzień jest identycznie taki sam jak każdy inny.

Żyjemy jak we śnie, reagując tak jak zostaliśmy zaprogramowani, i umieramy we śnie nigdy się nie budząc. W ten dzień mamy się smucić, w ten cieszyć a w ten zastanawiać nad podanym nam przez kogoś tematem do przemyśleń. Mamy się ożenić, mieć dzieci, zrobić to, tamto. W końcu my umieramy, dzieci po jakimś czasie o nas zapominają i same umierają i tak to się kręci w kółko od wieków.

Ale skoro święta są takie fajne, czemu się nie bawić? dla mnie zabawa oznacza objadanie się i bolesne później pokutowanie w toalecie, ale jak mawiają Ci co znają życie, „raz się żyje” 🙂 dla mnie zabawa w święta to nie tylko obżarstwo i folgowanie sobie, ale także danie tej radości innym. Być może nie mam racji, ale podejrzewam że pieniądze wpłacane na rzecz biednych ludzi często rozpływają się w kieszeniach wszelkiej maści cwaniaczków. Dlatego od lat finansuję schroniska dla psów, bo nad nimi i ich strasznym losem prawie nikt nie zapłacze, a ludźmi jednak zawsze się ktoś zajmie. Na ulicy umrze z zimna tylko w jakimś parku pijak, z głodu już nikt nie umiera, a niestety psy umierają często i z głodu i chłodu.

Dlatego pomagam zwierzakom. Ja się bawię, niech i biedne, wyrzucone przez znudzonych ludzi z ciepłego domu w mróz, rozpaczliwie głodne i odrzucone, umierające w samotności zwierzaczki też coś mają ode mnie. Jakąś ciepłą michę jedzenia, i ciepłą budę w schronisku żeby przeczekać mrozy. Sądzę że 100 pln to taka kwota odpowiednia i optymalna dla mnie, bezrobotnego co czasem dorabia, żeby zrobić dobry uczynek. Stać mnie.

Niech w te święta, nasze pierdnięcia i stękanie w toalecie, przeplatają się z wesolymi, szczęśliwymi miauknięciami, szczeknięciami, piszczeniem z radości naszych mniejszych, kudlatych braci.

Czy już podziękowałeś?

  

Kiedy mówię ludziom, że podstawowym warunkiem do spełnionego życia jest odczuwanie wdzięczności, zawsze prychają „a za co tu być wdzięcznym”? nie ma pieniędzy, nie ma podróży zagranicznych, luksusowych aut.

I przeważnie dodają – taki (tu pada nazwisko jakiegoś biznesmena, czy aktora) mają wszystko na talerzu. Wtedy pytam. Czy jeśli Ty byś dostał to co on, czyli wspaniałą urodę, pieniądze, czy wtedy byłbyś wdzięczny? o tak, wtedy to oczywiście że tak, wtedy byłbym szczęśliwy bo teraz nie mam z czego.

A teraz wyobraźmy sobie – Afryka, na placyku w biednej wiosce bawią się głodne, oblepione muchami dzieci. Do wioski wpadają lewicowi partyzanci, spędzają wszystkich na placyk, matki dzieci zostają zgwałcone na ich oczach, a ojcowie torturowani w bardzo okrutny i brutalny sposób. Jęczącego z bólu rodzica, musi zabić własnoręcznie dziecko, i jest to traktowane jako chrzest bojowy. Po czymś takim, co doskonale wiedzą dowódcy, dziecko będzie lojalne wobec grupy i niezwykle okrutne wobec innych. I te 10, 12 letnie dzieci specjalizują się później w obcinaniu kończyn, kastrowaniu, i innych temu podobnych działaniach. Są oszalałe z nienawiści, i całe życie będą odreagowywały szok z dzieciństwa na innych ludziach.

Załóżmy teraz, że ja rozmawiam z takim młodym człowiekiem, który ma na koncie kilkaset zamęczonych ludzi, spala się w nienawiści, i jest ciągle głodny. Zęby go bolą bo dentystów tam nie ma, choroby skóry, która stale piecze i gryzie, i ciągle swąd dymu z palonych wiosek, przeraźliwe wrzaski kastrowanych brudną, tępą brzytwą, mordowanych mężczyzn, ryki gwałconych i duszonych kobiet, którym przed śmiercią zabija się dziecko na jej oczach, by umarła w rozpaczy. Oto codzienna rzeczywistość mojego rozmówcy.

Pytam się go więc – czy jesteś wdzięczny? oczywista odpowiedź – nie, nie jestem (nie dziwi nas to, prawda?) i dodaje – gdybym miał tak jak Ci na zachodzie, własne łóżko, trzy posiłki dziennie, gdyby nie bolały mnie zęby, gdybym tylko nie musiał zabijać, pospać spokojnie, mógł chociaż raz w życiu kupić sobie coca colę…

Tak! to o Tobie mój czytelniku mówi ten chłopiec! On byłby szczęśliwy gdyby miał 10 razy mniej niż Ty masz. Ty mówisz że byłbyś szczęśliwy gdybyś zamienił się w Paris Hilton. A Paris Hilton byłaby szczęśliwa gdyby jej urosły większe cycki. Co was wszystkich łączy? to że jesteście niezadowoleni.

Niezadowolenie i niewdzięczność, to stan umysłu. Nie ma to nic wspólnego z waszym stanem zdrowia, ani wielkością konta. Tylko się oszukujecie, oczekiwując na mannę z nieba. Liczycie że Bóg który wam tyle dał, da wam więcej bo ciągle plujecie na to co macie, i ciągle chcecie więcej? nie doceniacie tego co macie, więc nic wam nie będzie dane.

I tak to właśnie działa. W życiu spełniają się nasze myśli i stany emocjonalne. Gdy odczuwamy niezadowolenie, życie nam to pokazuje w ten sposób, że ciągle mamy powody do niezadowolenia. Im więcej jesteśmy wdzięczni za to co mamy, tym bardziej życie daje nam powody do radości i wdzięczności. Odczuwanie wdzięczności z tego co mamy, to pokazanie światu że jesteśmy ponad nim. To świadomość tego że stać nas, że jesteśmy zamożni. Co z tego że masz milion złotych skoro przeszywa Cię dreszcz przerażenia na myśl o zapłaceniu na bułki w sklepie?

Ja jestem zawsze wdzięczny życiu, Bogu, matce ziemi, światu, jak zwał tak zwał, za to że jestem zdrowy, że żyję, że mogę oddychać i się cieszyć. Szkoda życia i czasu na ponuractwo i jęczenie. Mówisz że jest Ci źle? a co powiesz o chłopcu z Afryki którego opisałem? on ma dopiero źle. A co powiesz o tych z zachodu co tracą nogę, rękę, oczy, zostają sparaliżowani, dostają nagle silnej depresji?

No właśnie. Czemu oni a nie Ty? ja zdaję sobie sprawę że wśród tych ludzi których świat wyautował, jest wielu co lepiej by wykorzystali życie niż ja, i dlatego jestem wdzięczny. Właśnie teraz idę na spacer, by podziwiać świat, tą niesamowitą zimową aurę, nagie drzewa, atmosferę pozornej uśpionej śmierci, która już się szykuje do nowego życia, by za kilka miesięcy wybuchnąć eksplozją zieleni i rozszalałego życia.

Czy już podziękowaliście za to co macie?

Porno roku 2008

  

Dziś mam przyjemność zaprezentować Państwu, zwycięzców roku 2008 w kategorii „internetowe porno”.

Osoby poniżej 18 lat proszę o opuszczenie tego miejsca z racji na umieszczenie w artykule treści seksualnych. Idźcie pooglądać sobie zabijanie i podrzynanie gardeł w tv, miłości dwojga, trojga czy czworga kochających się ludzi wam jednak oglądać nie wolno.

Miejsce 3.

Nie mogło być inaczej. Oto dominatorka światowej sceny anal porno. Doceniłem jej wspaniałą, kształtną pupę, zgrabne i seksowne nogi, wąską talię, zaangażowanie w pracę, entuzjazm, i niezwykłą determinację w osiąganiu celów zawodowych. Taki pracownik w czasach kryzysu to prawdziwy skarb.

Plus za wyraz bolesnej rozkoszy na twarzy, profesjonalne wyginanie pleców w dół w trakcie co czyni pupę bardziej dostepną dla penetracji, i przyjemną dla oka. Minus za białe plamy po opalaniu na piersiach i pośladkach.

Opinia Wacka – hmmm, całkiem niezłe, ale ten penis jest za durzy. Taki 13, 14 cm byłby w sam raz, idealny. Kobiety lóbią mniejsze, takie je kręcom hehe.

Miejsce 2

Czyż piękne słowa którymi chcę opisać to, co stało się na ekranie, nie są bluźnierstwem przeciwko świątyni ludzkiej pożądliwości? czy słowa są naprawdę potrzebne by opisać tą piękną kobietę, która swoimi ciasnymi pośladkami potrafiła ukazać zagubionej w mroku niewiedzy ludzkości światełko w tunelu? ślepi odzyskują wzrok, niemi mówią, chromi chodzą – a to wszystko dzięki temu filmowi.

Plus za duże seksowne pośladki w stosunku do reszty ciała, i jednocześnie minus gdy wyobraziłem sobie jak to będzie wyglądać za 20 lat oraz za tatuaż. Piękno nie potrzebuje dodatków.

Opinia Wacka – całkiem fajne. Ale pżesadzają z tymi penisami, to jakies mótanty albo powiększane w photoshopie, prawdziwy dobry, jędrny penis ma ok 13, 14 cm, kobiety takie lubiejom hehe.

Miejsce 1

I nadeszła ta chwila. Proszę usiąść, wziąść głęboki oddech. Mam przyjemność przedstawić Państwu Marylin Monroe erotycznej kinematografii.

Ta kobieta, ten anioł w ludzkiej skórze udający kobietę, rozpoczyna nowa erę w dziejach ludzkości. Po obejrzeniu tego filmu, nic już nie będzie takie jak przedtem. Wasze życie zmieni się nieodwracalnie. Nie będziecie mogli patrzeć już na swoich partnerów bez obrzydzenia.

Po długich rozmyślaniach, zdecydowałem się dać temu dziełu pierwsze miejsce, ponieważ jak Państwo sami zapewne zauważą, zaangażowanie aktorki wykracza daleko poza oczekiwane od niej zachowania. Czułość, i wyraźna przyjemność aktorki sprawiła na mnie piorunujące wrażenie. Zaczyna się niemrawo, ale z czasem akcja filmu się rozkręca, by pod sam koniec olśnić nawet mnie, i delikatnie wprowadzić w misterium żądzy.

Wielki plus za słowa zachęty dla partnera, głaskanie i całowanie go po żebrach i barku, za przeczesywanie włosów partnera, widać tu prawdziwą a nie udawaną namiętność, seksowne jęczenie. Jedyny minus jaki mogę dać, to za pracę kamery w momencie szczytowania mężczyzny w ciele jego kochanki, kamera powinna delikatnie zjechać w dół, a nie w jednej chwili pokazywać akt zespolenia a w następnej tylko organy. Kamerzysta na Kuroniówkę, a ja poświęcę się dla dobra sztuki i swojego, i zajmę jego miejsce przy paru tego typu produkcjach.

Oliwka, chusteczki higieniczne, i zapraszam Państwa serdecznie do oglądania i podziwiania największej siły napędowej ludzkości – kochaniu się.

Opinia Wacka – no nie mogę, co oni, mają manię wielkości jakomś? Napoleon był maly a jednocześnie wielki, więc sami wicie, rozómicie, hehe, małe jest pikne i basta.

Nowocześni mężczyźni

  

Dawne stereotypy z minionej epoki, kiedy to mężczyzna pracował i zarabiał na rodzinę, którą zajmowała się kobieta, wraz z rozwojem nowoczesnej techniki i gospodarki odeszły do lamusa.

Kobieta genetycznie jest zaprojektowana tak, że interesują ją zaradni mężczyźni, którzy zapewnią dobry start ich dzieciom, a im samym wygodne życie i niczym nieskrępowaną konsumpcję, co da im przewagę społeczną nad koleżankami. Bogatszy facet to nie tylko wygodniejsze życie, lepsze szanse dla dziecka, to także wygrana cichej rywalizacji z koleżankami z biura, które zgrzytają z ledwo tłumionej zawiści zębami gdy pod kobietę podjeżdża luksusowy samochód, z elegancko ubranym mężczyzną. Oraz możliwość okazania milczącej pogardy innym kobietom, zatriumfowanie nad nimi poprzez zdobycie bogatszego mężczyzny, ładniejszych ubrań, wyższej pozycji społecznej.

Sam korzystam z serwisu randkowego, w nadziei poznania miłych kobiet. Każda rozmowa na samym początku, zaczyna się od pytania o pracę. Później pytanie o stanowisko, zarobki. Czy mieszkam sam, czy mam samochód. Dopiero później przechodzimy do dalszej rozmowy. Albo nie przechodzimy gdy jesteśmy szczerzy jak ja, i mówimy że jesteśmy bezrobotni, chociaż nie biedni bo przecież mam własne mieszkanie, samochód, pomysł na życie, a choroba spowodowała że zrezygnowałem z pracy.

Wielu oburzonych i biednych mężczyzn oburza się tym zachowaniem kobiet. Ja uważam że jest to naturalne, że człowiek szuka w życiu lepszego życia. I ja szczerze życzę dziewczynom bogatych facetów, bo to jest po prostu lepsze życie od ciągłej gehenny z rachunkami, i skąpym zakompleksionym facetem co nie potrafi sobie poradzić w życiu, a wszystko zwala na polityków czy klątwy (tak, są tacy).

Kobieta musi podziwiać mężczyznę, a facet który nie umie zarabiać czym może zaimponować kobiecie? no właśnie. Ale nadeszły teraz czasy równouprawnienia. Jest praca dla kobiet, i często właśnie kobiety zarabiają więcej od mężczyzny. W związku z tym, kobieta nie jest już uzależniona od mężczyzny i jego pieniędzy. Dawniej było tak – kobieta zajmuje się domem, dziećmi, cicho siedzi i jest gotowa na sex w każdej chwili, a facet zarabia i jest Panem domu. Ok. Teraz kobiety chcą też decydować, chcą równości, a nie chcą siedzieć w domu i być podległe woli męża, więc mężczyzna nie musi już zarabiać na dom i utrzymywać kobiety.

Przed nowoczesnym mężczyzną otwiera to szereg możliwości, ale też i wyzwań. Ja, jako przedstawiciel nowoczesności, jak najbardziej korzystam z równouprawnienia.

Gdy rozmawiam z kobietą, od razu pytam o jej pracę. Czy jest ciekawa, czy ją lubi, ile zarabia? czy ma szanse na awans? czy ma mieszkanie? jeśli nie to powodzenia pozdrawiam. Jeśli jest ze wsi a tu się chce urządzić to pa pa. Jeśli mieszkanie na kredyt to mogę jeszcze pogadać, ale niechętnie. Zależy jaki kredyt i na ile czasu. Czy ma samochód? jak nie to pa, jeszcze nie zgłupiałem codziennie wozić dziewczynę, która myśli że samochód jeździ za darmo. No chyba że blisko mieszka. Ile zarabia? jak poniżej 2 tysięcy, to siema.

Teraz faceci chcą poczucia bezpieczeństwa, i sami powiedzcie, czy dziewczyna bez samochodu i mieszkania, bez ambicji i chęci rozwoju, może mi takie uczucie zapewnić? jak będę chciał żeby mnie coś ssało, to sobie kupię pijawkę.

Mieszkanie to bardzo ważna sprawa. Niby dziewczyna mieszka z rodzicami, albo wynajmuje i nie ma to rzekomo znaczenia, ale jednak ma. Po jakimś czasie traci pracę, albo mieszkanie bo właściciel wymawia umowę, i staje przed Tobą zapłakana i drżąca, zero sexu tylko szlochy – w końcu proponujesz żeby zamieszkała z Tobą, i jest uśmiech, jest sex, i wiesz co? właśnie wpadłeś w wielkie szambo po szyję. W razie rozwodu tracisz mieszkanie. Harowałeś, Twoi rodzice harowali, a po pół roku dziewczyna Cię zdradza, w sądzie mówi że ją gwałciłeś i po mieszkaniu. Gdy jest w ciąży, nieważne czy z Tobą czy z kolegą, nie może jej żadna siła prawna wyrzucić z mieszkania, mimo że nie chcesz z nią już być.

Owszem, to rzadkość. Ale rzadkością jest także wypadek samochodowy, a jednak każdy dla ochrony zapina pasy. Czemu tu mialoby być inaczej? nie chcę być na czyjejś łasce, żyć w lęku że jak się coś odwidzi kobiecie to tracę mieszkanie i wolność.

Pytam też zawsze o hobby dziewczyny. Jeśli nie ma żadnych albo ma, ale tylko disco i gazetki kolorowe, to narka. Chcę mieć o czym pogadac z dziewczyną, a już chodziłem z piękną modelką, i oprócz niezłego sexu wyłem z nudów, i odszedłem. A więc ważne jakie dziewczyna ma zainteresowania.

Ważne jest także, czy w rodzinie nie ma chorób przewleklych. Jak ma, to jest wielka szansa na to że będzie chora także i dziewczyna. Fajnie jest gdy dziewczyna jest szczupła, młoda, piękna i jesteśmy zakochani. Ale oto mija 15 lat i Twoje życie to ciągla wedrówka po szpitalach, albo z żoną albo z dzieckiem. Chcesz tak żyć? ja nie. Jesli mama dziewczyny jest gruba i brzydka, to pa. Za parenaście lat, i Twoja ukochana zamieni się w żabę jak mamusia. Jak matka dziewczyny pomiata mężem, od razu kończę znajomość. Za dużo się uczyłem psychologii by wierzyć ze córka nie powieli wzorców zachowania po mamusi. Rodzina alkoholowa to natychmiastowy out.

Ja też chcę czasami poczuć się bezbronny, że kobieta za mnie wszystko załatwi, i mnie przytuli. Nie chcę ciągle być macho, a raczej udawać macho. Mam te życie, i chcę je przeżyć tak by było mi przyjemnie. A więc przykro mi bardzo, ale grube dziewczyny odpadają. Sex może i tak, jeśli brzuch nie rozlewa się jak Nil w Egipcie, ale związek? nigdy. Jak nie umie o siebie zadbać będąc sama, to jak się ożeni to roztyje się jak tucznik, narzekając na geny i że wieszaki i anorektyczki nie są sexy. Wspólczuję takiej dziewczynie lenistwa i oszukiwania siebie że tyje się od powietrza, ale mnie to odstręcza. Czemu mam się zmuszać? w imię czego? tylko szczupłe.

Wybaczcie, ale jak widzę kobietę która ma 30 lat, która mieszka z rodzicami, ma nadwagę, pracuje za 1000pln i nie chce tego zmienić bo się przwyczaiła, niczym się nie interesuje, nie czyta, ciągle się nudzi i liczy że nagle się zjawi ktoś kto sprawi że będzie szczęśliwa, to smutno mi jak można przetracić tak cudowne życie na pierdoły.

A teraz ja. Własne mieszkanie 28m. Samochód 10 letni, ale sprawny. Rodzina genetycznie idealna, babcia 96 lat, zdrowa, szczęśliwa, dobra kobieta. Zero zawalów i udarów w całej, bardzo dużej rodzinie. Czemu o tym piszę? gdy będziesz mieć ze mną dziecko, ono odziedziczy właśnie taki zestaw genow, będzie zdrowe i silne. Mam chorobę jelit, która nie ogranicza dlugości życia tylko jego jakość, krótko mówiąc muszę być na diecie. Codziennie ćwiczę, boksuję, i pakuję. Mam ambicje i duże plany. Czytam co dwa, trzy dni jedną książkę, i tak od lat. Interesuję się historią, filozofią, psychologią, mistycyzmem, i wieloma innymi rzeczami. Chcę zwiedzać świat. Nie piję, nie palę, nie ćpam, jestem jaroszem. Prowadzę jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów, chcieli mi wydać książkę, ale za malo płacili więc się wstrzymałem.

Lubię dojrzałe kobiety, tak do 39 lat, ale zadbane i atrakcyjne. Bardzo lubię 🙂 czy wspominałem że jestem hobbystą masażu? 🙂 wspaniale masuję plecy, głowę, stopy. Specjalizuję się w wciskaniu kciuka w mięśnie w górnej partii pleców. Zakład że jękniesz z przyjemności? 🙂

Jeśli któraś z Pań jest na tyle dojrzała by docenić przymioty mojego ciała ducha i umysłu, zapraszam na gg 526 50 72 innym Paniom, życzę by nie zapluły monitora bluzgając i pomstując na mój „egoizm” 🙂

Oblicza śmierci

 

Chciałbym, byście obejrzeli ten film.

http://video.google.com/videoplay?docid=-5590832799604062499

Uprzedzam osoby wrażliwe, że film „oblicza śmierci” jest bardzo drastyczny. Są na nim pokazane sekcje zwłok, nagrane prawdziwe wypadki gdzie umierają ludzie, różne zboczenia związane ze śmiercią i jej kultem, oraz sceny z egzekucji więźniów w USA.

Pamiętam gdy oglądałem ten film mając kilkanaście lat. Byłem wstrząśnięty i długo nie mogłem dojść do siebie. To było identyczne uczucie grozy którego doświadczyłem trochę wcześniej, widząc wyprowadzane z kostnicy zwłoki. Większości z nas są to znane uczucia, i mimo ich przerażającego aspektu, uważam że są ważne. Budzą nas ze snu który śnimy, a jest to sen w którym nie istnieje coś takiego jak śmierć a liczy się tylko nowy telewizor i moda. Ludzie żyją tak, jakby byli tu wiecznie, nie rozwijają się, nie uczą, nie szukają sensu. Tkwią w swoich przestarzałych wzorcach myślenia, i wyją ze strachu gdy się dowiadują że trzeba stąd odejść, i żadna siła nie powstrzyma tego procesu. Zawsze mnie dziwili ludzie, którzy spazmują bo dowiedzieli się w wieku 60 lat że mają raka i trzeba umrzeć. To nie wiedzieli że życie kończy się śmiercią? skąd te zdziwienie?

Świadomość tego że się umiera, i widok martwego ciała pokazuje nam wyraźnie że nie ważne w co wierzymy, nie ważne jak żyjemy i do kogo się modlimy, nasz czas tu jest w pewien sposób określony. Oto żyjemy, patrzymy, słuchamy, i to wszystko co mamy łącznie z ciałem zostanie nam zabrane. To budzi potworne przerażenie.

Zobaczenie sekcji zwłok ma jeszcze jeden, nazwijmy to umownie, terapeutyczny aspekt. To co przywykliśmy uważać za siebie, to tak naprawdę mięso i nic więcej tam nie ma. To jest szok dla wielu ludzi, o którym chcą zapomnieć. Nie zapominajcie o tym. Myślcie, szukajcie sensu.

Koncentrowanie swoich myśli na negatywnościach, nie jest dobre. Także nie polecam oglądania tego filmu 24h na dobę, ale sądzę ze nie jesteście zboczeńcami i jeśli kilka razy go obejrzycie, by sobie pomyśleć nad ludzkim istnieniem, nic złego się nie stanie. Szok zniknie, poczucie kruchości życia także zaniknie zalane szeregiem bodźców ze świata który nas otacza. Wszystko przemija, złe uczucia, dobre uczucia – i nasze ciała, kiedyś.

Jest człowiek – i nagle go nie ma. To jest życie. Rodzimy się, i umieramy. Wszystko trwa w wiecznym cyklu. Ale z fizyki wiemy że energia nie ginie, tylko się przemienia w inną formę. Nasza świadomość po śmierci ciała nie gaśnie, ale przechodzi w inny od cielesnego wymiar. Tak samo jak woda którą podgrzejemy, zamienia się w parę, a ochłodzona w lód. Śmierć to pozorny koniec, a pozorny dlatego, ponieważ nie istnieje coś takiego jak koniec – jest tylko wieczna zmiana.

Często leżąc wieczorem w łóżku, wychodzę ze swoich myśli, nie koncentruję się na nich a na tym co dociera do moich zmysłów. Słyszę miarowe odmierzanie sekund przez Rosyjski budzik, jak ucieka mój czas, i się dziwię. Oto jestem tu, żyję, i umrę. Nie wiem jak umrę, czy boleśnie, czy spokojnie, a może w nieprzytomności? ale wiem że nie minie mnie to – i was też to nie minie. Czy to nie jest wspaniała przygoda? co by nas nie spotkało, śmierć jest pewna. Życie to tylko i aż wczasy, nie warto się do nich zanadto przywiązywać. Za to warto się bawić, uczyć, korzystać z tego co jest nam dane. Korzystać, ale się nie przywiązywać.

Nadczłowiek

  

Idea nadczłowieka, jest znana od wieków.

Najpowszechniejsza z nich, to teoria człowieka wolnego od społecznych presji, od wyrzutów sumienia, człowieka który stąpa ponad złem i dobrem. Człowieka który jest wolny, nie zniewolony żadnymi doktrynami, oprócz własnych pragnień które są dla niego jedynym życiowym i moralnym kompasem.

Społeczne presje i konwenanse są straszne. Duszą człowieka, zamieniając go w bezduszną maszynę, w robota, żyjącego według aktualnej mody i trendów. Filozofowie idei nadczłowieka doszli do wniosku, że żeby zamienić osobowość w super osobowość należy obeznać ją z rzeczami, które brzydzą i zastraszają zwykłego człowieka. Ci ludzie ćwiczą swoje lęki przed pająkami, wężami, wdychają obrzydliwe zapachy, dotykają trupy, piją swój mocz, często jedzą także kał. Robią to do momentu gdy obojętnieją, gdyż każdy bodziec kiedyś słabnie.

Miłość jest też traktowana jako obciążenie, i zagrożenie wolnej woli i wolności, więc w trakcie próbowania kału kandydat na nadczłowieka jest pod wpływem narkotyku wyłączającego wolę, i ma powtarzane sugestie, ze ten cały smród, ta cała obrzydliwość to miłość. W ten sposób gdy czuje miłość, natychmiast pamięć uruchamia tamto wspomnienie, i nadczłowiek doświadcza pragnienia miłości, i jednocześnie wstrętu, obrzydzenia. Ta sztuczka jest naprawdę stosowana, także u Satanistów, jako zabezpieczenie przed porywami serca, które mają wpływ na racjonalizm i chłód w podejmowaniu logicznych decyzji.

Sam rozmawiałem z człowiekiem z pewnej grupy religijnej, który robi to sam w domu, nagrywa na dyktafon sugestie, wprowadza się w stan półhipnozy za pomocą narkotyków lub alkoholu, i wącha żrące substancje. W tym czasie z dyktafonu leci sugestia że miłość to smród, trupy, ohyda.

Wielu wrażliwych ludzi, dusząc się w świecie nakazów i zakazów popełnia przestępstwo, by przełamać swoje własne tabu. Jest to pobicie, kradzież, znacznie rzadziej zabójstwo. Ma to sprawić że staną ponad własnymi, ograniczającymi ich zasadami moralnymi.

Technika, często stosowana u słabych psychicznie osób z zaburzeniami społecznymi, nie potrafiącymi odmawiać innym, będące całe życie pośmiewiskiem, i workiem dla silniejszych ludzi, to wzbudzanie nienawiści do świata i ludzi. To ma dawać motywację do walki, i wykasowanie empatii która powoduje że jest się często ofiara oszustów. Robi się to w ten sposób, że osoba prowadząca, nauczyciel, guru, na przykład nacina nożem skórę, która posypuje potem leciutko solą. W trakcie gdy przyszły nadczłowiek wyje z bólu, ma powtarzaną sugestię że ludzie są źli, że świat jest miejscem walki, że ludzie go nienawidzą i są tylko nic nie znaczącym łajnem.

Tak wyszkolony i zaprogramowany nadczłowiek, nienawidzi ludzi i czuje do nich odrazę, przez co chętnie ich oszukuje czy okrada, i nie daje się wykorzystywać.

Te oto metody stworzenia nowego człowieka, to jedno wielkie oszustwo. Zamykają człowieka na piękno, zabierają mu duchowy spokój, intuicję, radość, zabawę, miłość. W zamian dają mu nienawiść, złość, nerwowość, choroby i słabość, paranoję i popadanie w obłęd.

Jednak idea nadczłowieka nie jest mitem. Nadczłowiek, czyli człowiek będący ponad innymi jest realna i możliwa. Ale na pewno nie wyżej opisanymi sposobami, gdyż więzienia są zapełnione tego typu nadludźmi, nienawidzącymi wszystkiego i użalającymi się nad sobą.

Nadczłowiek jest istotą która rozwija w sobie pozytywne cechy. Podziwia je i myśli o nich, tak by coraz bardziej wzrastały w umyśle i duszy. Gdy wrzucasz ziarno drzewa w ziemię, na początku jest małe, niepozorne. Ale mija pewien czas, i rozrasta się w potężne drzewo. Tak samo jest z myślami. Piękne i potężne idee to uczciwość – myśl o niej, niech Cię przeniknie. Niech stanie się Twoim drogowskazem. Prawda – myśl o niej, medytuj nad nią. Prawda i uczciwość, powiedz to na głos – czy czujesz tą siłę? duchową silę która Cię ogarnia.

Idźmy dalej. Prawda, uczciwość, męstwo. Światłość, czystość, biel. Czujesz? myśl o tym, stań się taki. Potężny i świetlisty. Po jakimś czasie poczujesz że zmieniasz się. Przestaniesz bać się śmierci, tego genetycznego lęku przed krańcem istnienia. Zaniknie nienawiść, złość, obawy, wszystko zostanie rozproszone przez siłę w Tobie. Zaczniesz cieszyć się życiem, bez przywiązywania do niego. Zanikną wszelkie bariery, i zaczniesz być prawdziwie wolny. Ta wolność jest nie do opisania, jest w tym coś nienaturalnego w ludzkim sensie. Cala ludzka obłuda i hipokryzja zacznie Cię bawić, nie ma potrzeby z nią walczyć – niech ludzie żyją jak chcą.

Teraz czujesz co to znaczy być ponad innymi. Ale to już nie ma znaczenia, masz w sobie światłość, siłę, i tylko to się liczy. Możesz żyć, działać, ale nie mają już na Ciebie wpływu ani obrażanie przez innych, ani pochwały, ani nagany. Nie przejmujesz się tym, bo czujesz w sercu coś pięknego. Szkoda czasu na przejmowanie się światem.

W ten sposób dokonuje się duchowe wyzwolenie. A więc stań się nadczłowiekiem, idź przez życie w prawdzie. Zostaw swoje stare życie, porzuć je, i narodź się na nowo w cnotach. Prawda – mów prawdę, nie oszukuj się. Uczciwość – nie połakom się nawet na jeden grosz, bądź też uczciwy w stosunku do siebie, mów co czujesz. Męstwo – nie lękaj się swoich wyborów, i swojego życia bo ono nie trwa wiecznie. Zgaśnie niebawem, a Twoje ciało złożą w ziemi, rodzina wkrótce o Tobie zapomni. Ale zabierzesz ze sobą swoje skarby – uczciwość, prawość, siłę, męstwo, prawdę.

Żyjesz w świecie z ludźmi, ale już nie należysz do nich. Jesteś ponad tym wszystkim, uspokojony, szczęśliwy, zapatrzony w wieczność. Tylko w tym stanie możesz zrozumieć słowa że wszystko jest iluzją. Gdy nie masz w sobie prawości, to jest tylko kolejny pseudoduchowy belkot.

Jesteś taki znudzony, zaspany. Czy wiesz że za chwilę możesz umrzeć? życie jest kruche. Wyjdziesz z pracy i uderzy Cię samochód. Tak się dzieje czasami. Wrzaśniesz z bólu, Twoja maska którą przybrałeś w życiu zniknie, zastąpi ją potworny grymas niekontrolowanego strachu, Twoje zwieracze puszczą, i w drgawkach, cały skąpany we krwi i kale umrzesz na ulicy. Oto całe Twoje życie, w kłamstwie. Umierając zadasz sobie pytanie – gdzie ja byłem? co się stało? śpisz przyjacielu. Zawsze spałeś, umarłeś i nadal będziesz spał. Twoje życie to był tylko sen.

Przebudź się, ocknij z tego snu. Odrzuć od siebie nienawiść, złość, strach, i zacznij żyć prawdą. Idź i głoś ją swoim życiem. Zarabiaj pieniądze, kochaj, baw się, szalej. Ale niech w Twoim sercu będzie miejsce tylko dla piękna.